Current track

Title

Artist

Status:
Now Playing:
Status:
Now Playing:

KARP, TAK – SOCJALIZM, NIE! (cz.I)

Written by on 03/12/2023

Zaznacz tekst, sytem przeczyta ci tekst
Getting your Trinity Audio player ready...

KARP, TAK – SOCJALIZM, NIE! (cz.I)

Święta Bożego Narodzenia coraz bliżej. Pełną parą pracują supermarkety, burmistrzowie odpalają choinki i otwierają świąteczne jarmarki. W domach trwają narady i ustalanie wigilijnego jadłospisu, na działkach panowie odkurzają wędzarniki. Hodowcy ryb już je odłowili i trzymają w przechowalnikach. Powoli zaczynają też sprzedawać… karpie.
No właśnie. Czy wiecie jak to z karpiem było? Moja babcia, jakieś 50 lat temu, gdy na wigilijny stół wędrowały dzwonka smażonego karpia, wydymała usta i mówiła przeciągle – Phiiii, przed wojną to była ryba dla ubogich.
Ta prawda. Karp, choć wydaje się tradycyjną potrawą, to stosunkowo młody wynalazek. Król dzisiejszych wigilijnych przyjęć na dobre zawojował świąteczne półmiski po wojnie, z nadania komunistycznego ministra gospodarki i sekretarza KC PZPR, Hilarego Minca. Tak się rozpychał, aż dzięki komunistycznej propagandzie Polacy uwierzyli, że bez niego Boże Narodzenie nie istnieje. Co ciekawe po klęsce socjalizmu, nie dał się on zdekomunizować. Czemu? Bo to ryba prosta w produkcji, niewymagająca, łatwa do odłowienia i w zasadzie tylko ona mogła zaspokoić popyt „obywateli” na polską rybę. „Centrale Rybne” sprzedawały tysiące ton karpia, bo innych słodkowodnych ryb po prostu było bardzo mało.
A przed wojną? Owszem, jadało się karpia, ale głównie kojarzono go z kuchnią żydowską. Z okazji świąt jedzono sandacze, szczupaki, a w biedniejszych rodzinach malutkie stynki, karasie i różne inne ryby przyrządzane na wszelkie sposoby. Maria Gruszecka w słynnej książce „365 obiadów. Praktyczna książka kucharska” z 1930 r. wymieniała karpia, jako danie wigilijne (obok barszczu z uszkami, zupy migdałowej, pasztecików z ryby, jarmużu z kasztanami, groszku zielonego z grzankami, pieczonego szczupaka, sandacza z jajami, klusek ze śliwkami, kruchych pierożków, leguminy makowej, budyniu z szodonem i tortów), jednak zdecydowanie nie był on głównym bohaterem wieczerzy. Był jedną z kilku wigilijnych ryb i raczej tą na końcu „peletonu”.
Przedwojenna kucharka publikująca swoje przepisy w czasopiśmie Bluszcz, podała cztery jadłospisy wigilijne w „Wiljach skromnych” karp pojawił się jedynie w dwóch daniach, za to były tam jeszcze: smażony sandacz, leszcz w galarecie, sielawy smażone z cytryną, lin w sosie cebulowym, śledzie wędzone i faszerowane, jazgarze, szczupak i leszcz pieczony. „Wilije wystawniejsze” zawierały dodatkowo łososie, śledzie-uliki, węgorza, miętusy, sardynki i okonie.
W siermiężnych czasach socjalizmu nikt nie mógł zapewnić takiego wyboru ryb, więc zarządzono odgórnie, by trąbić o królu „karpiu”, który był nawet rozdawany w zakładach pracy, jako świąteczna „premia”
Jak dziś ma się karp na naszych stołach, przeczytajcie w części II. Na razie przedwojenny przepis na karpia i… „Śląskie niebo”.
KARP W SOSIE POLSKIM
Składniki:
na 0,5 kg karpia 7 marchewek, 5 pasternaków, 7 pietruszek, 4 cebule, 2 selery.
Wykonanie:
1. warzywa pokroić w plastry, dodać trochę imbiru, kilka ziaren pieprzu, goździków i 4 listki laurowe. Zalać pół na pół wodą i piwem. Gotować ok. 20 minut.
2. następnie włożyć dzwony karpia, posolić, dodać pół kostki masła i plastry z 2 cytryn. Gotować na małym ogniu przez ok. 10-15 minut. Po ugotowaniu wyjąć karpia i dodać do wywaru utarte pierniki oraz szklankę czerwonego wina. Przetrzeć wszystko przez sito. Polać karpia i podać sos w sosjerce. Można przed włożeniem do piernika zaprawić wywar lekką zasmażką na maśle.
„ŚLĄSKIE NIEBO”.
Składniki:
150 g suszonych gruszek,
60 g suszonych śliwek,
600 g baleronu lub boczku wędzonego,
50 g masła,
30 g mąki, sok z cytryny, sól cukier.
Przygotowanie:
owoce namoczyć przez ok. 10 godzin w litrze zimnej wody. Mięso ugotować w litrze osolonej wody. Do wywaru dodać namoczone owoce. Gotować do miękkości. Z masła i mąki zrobić zasmażkę. Dodać do niej tyle wywaru, żeby powstał średnio gęsty sos. Doprawić do smaku solą, sokiem cytrynowym i cukrem. Owoce i pokrojone w plastry mięso zalać sosem. „Śląskie niebo” podaje się ze śląskimi kluskami oraz czerwoną kapustą.
Autor: Wojciech Potocki
Blog Facebook “Jedzenie jest fajne”

Reader's opinions

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *