Sarkazm? Proszę bardzo. Ironia? Będzie lała się strumieniami. Bo oto mieszkańcy powiatu Trzebnickiego mogą spać spokojnie — radni czuwają. A może nie czuwają, tylko spierają się o to, kto dostał e-maila, a kto nie. Albo czy koszenie trawy to kwestia filozofii czy tylko noży tępą kosą.
Zacznijmy od początku: kwarum czy kwaru?
Sesję rozpoczęto od definicyjnego spektaklu — „uczestniczy 15 osób, co stanowi kwaru… 17 osób, więc tym bardziej kwaru.” No i super. Z dźwiękiem, obrazem i Biuletynem Informacji Publicznej w tle, sesja ruszyła.
Punkt trzeci? Rozpatrzenie projektu uchwały o przyjęciu działek od KOWR-u. Tak, lądowisko. Nie byle jakie — dla helikopterów! Ale bez paniki, najpierw trzeba dodać autopoprawkę. Słusznie zauważył jeden z uczestników: autopoprawki się nie głosuje. A może się głosuje? Nieważne. Głosowali.
Audio z sesji powiatu
Gra w działki i służebności
Jeśli ktoś jeszcze nie zgubił się w numerach działek, to gratulacje. Działka 91-174 ma dostęp tylko przez 91-60, a 91-173 też się gdzieś tam przewija. Gdyby ktoś zapytał, co właściwie Rada przyjmuje — to byłby problem. Bo jak zauważył jeden radny: „Załącznika graficznego brak. Granice się nie załadowały.” Ale głosujmy, co tam!
Koszenie – filozofia czy mistycyzm?
Dyskusja o koszeniu to prawdziwy majstersztyk. Dyrektor ZDP przyniósł statystyki — kosili 16 maja, 22 maja, 1 czerwca… No i? „To nie raport, to emocjonalna opowieść!” — grzmi radny. Inny z kolei dopytuje: „A jak się zacznie koszenie w styczniu na kilometrze, to można mówić, że już ruszyło?”
Padają też poważne propozycje – koszenie przez spółki gminne, zatrudnienie dodatkowych ludzi, reorganizacja. Tylko że zanim trawa urośnie, temat się pokłóci, zakopie, a potem wróci jak bumerang. Może nawet… z odkrzaczaniem.
Kto był na odbiorze drogi, a kto dostał maila o 23:58
Tu dopiero zaczyna się show. Odbiór drogi w Korzeńsku staje się telenowelą. Kto dostał e-maila? O której? A może wpadł do spamu? Czy radny, który tak się starał, był poinformowany? Nie był? Był? Może „zapomniano”, bo nie mieszka w Żmigrodzie, tylko w tej drugiej części okręgu.
Radni chcą uczestniczyć, ale nie zostali zaproszeni. A pani radna odpowiada: „Ale przecież droga nadal leży. Można ją obejrzeć.” Logiczne. Na tej zasadzie można by też nie robić żadnych odbiorów, tylko „przejechać się i dać uwagi”.
Kłótnia o zdjęcie? Czy o zasadę?
A może problemem nie był mail, nie była droga, tylko… brak zdjęcia z odbioru? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że część radnych chciałaby być obecna „dla bezpieczeństwa”, inna część uważa, że to „robienie piany”, a jeszcze inni mają po prostu dość tej debaty. A mieszkańcy? Cóż, może przynajmniej będą mieli wykoszoną trawę przy ścieżkach rowerowych. Może.
Podsumujmy: kto czego nie rozumie?
-
Radna: „Nie trzeba być na odbiorze, droga leży.”
-
Radni: „Chcemy być, żeby mieć wpływ.”
-
Dyrektor: „Zaczęliśmy koszenie jak zawsze.”
-
Radni: „Ale nie obkosiliście!”
-
Starosta: „Koszenie to nie problem. Problem to żeście się Państwo pokłócili.”
-
Radni: „Chcemy raportów, nie opowieści.”
-
Urzędnicy: „Przecież wszystko działa, jak działało.”
-
Opozycja: „My też chcemy wiedzieć, co robicie, bo nie mamy swoich w zarządzie.”
-
Wszyscy: „W sumie może kosimy za mało, ale nie mamy ludzi.”
-
I znów: „Za mało pieniędzy. Ale czy to kwestia filozofii?”
I tak oto w siódmym dniu miesiąca lipca, roku pańskiego 2025, Rada Powiatu Trzebnickiego podjęła decyzje, których nikt nie rozumie — ale za to wszyscy je głosowali.
PS. Nadchodzi jeszcze jedna sesja. Będzie o kaplicy. Trzymajcie się krzeseł. I tabletów. Byle się włączyły.
Autor: Rafał Chwaliński
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


