Czy to koniec anonimowych zwierząt w Polsce? Sejm właśnie zrobił krok, który może wywrócić do góry nogami sposób, w jaki państwo kontroluje los psów i kotów. Nowa ustawa o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK) wprowadza obowiązkowe czipowanie psów i szerokie zmiany dotyczące także kotów. W tle – miliony zwierząt, pieniądze właścicieli i pytania, czy system faktycznie zadziała.
Co dokładnie przyjął Sejm?
Najważniejsze: wszystkie psy w Polsce będą musiały być oznakowane (czipowane) i wpisane do rejestru – bez wyjątków, niezależnie od wieku.
W przypadku kotów sprawa jest bardziej złożona:
Reklama

Reklama
g(25882096)a(3459702))
- obowiązek dotyczy kotów posiadających właściciela,
- obejmie też zwierzęta w schroniskach i domach tymczasowych,
- gminy zdecydują, czy obejmować nim koty wolno żyjące,
- wyłączone są tzw. koty gospodarskie (bez właściciela).
To nie kosmetyka. To próba objęcia systemem nawet 14 milionów zwierząt w Polsce.
Po co to wszystko?
Oficjalna narracja jest jasna. Minister rolnictwa Stefan Krajewski mówi wprost:
„Dzięki KROPiK zwiększamy bezpieczeństwo zwierząt, ograniczamy skalę bezdomności i tworzymy narzędzie, które pozwoli skuteczniej reagować w sytuacjach zagubienia lub porzucenia zwierzęcia.”
Brzmi jak porządkowanie chaosu, który od lat widzą samorządy i organizacje prozwierzęce.
Ale… czy samo czipowanie rozwiąże problem bezdomności?
Ile to będzie kosztować?
Tu zaczynają się konkretne liczby.
- maksymalny koszt: ok. 50 zł za oznakowanie i 50 zł za rejestrację,
- płaci właściciel,
- przez pierwsze 3 lata – darmowa rejestracja dla już zaczipowanych zwierząt.
Niby niewiele. Ale przy kilku zwierzętach w domu albo w skali kraju – robi się z tego potężna suma.
Kto będzie trzymał dane?
System prowadzić będzie Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR).
Dane mają być:
- wprowadzane przez lekarzy weterynarii,
- powiązane z PESEL,
- dostępne dla właścicieli przez aplikację mObywatel.
Państwo dostaje więc narzędzie, które nie tylko identyfikuje zwierzęta, ale też łączy je bezpośrednio z konkretnym obywatelem.
Kiedy to zacznie działać?
Tu ważna zmiana: Sejm przyspieszył wdrożenie.
Reklama

Reklama
g(26124802)a(3459702))
Reklama
g(25882096)a(3459702))
Reklama

- system ma powstać w 2 lata,
- właściciele będą mieli 3 lata na oznakowanie starszych zwierząt,
- po 5 latach rejestr ma objąć niemal wszystkie psy i dużą część kotów.
To ambitny harmonogram. I ryzykowny.
Czy to rzeczywiście uporządkuje system?
Ustawa robi jeszcze jedną rzecz – wciąga do systemu organizacje społeczne prowadzące domy tymczasowe. To ważne, bo dotąd działały często „obok” państwowych struktur.
Dodatkowo:
- adopcyjni opiekunowie nie będą odpowiadać za błędy schronisk,
- uproszczono aktualizację danych właścicieli.
Czyli mniej biurokracji na papierze.
A co z praktyką?
Tu zaczynają się pytania, które dopiero wrócą.
Bo:
- kto realnie sprawdzi, czy każdy pies jest zaczipowany?
- czy gminy będą chciały brać na siebie temat kotów wolno żyjących?
- co z osobami, które po prostu… zignorują obowiązek?
I wreszcie najważniejsze:
czy to narzędzie pomoże zwierzętom, czy stanie się kolejnym rejestrem, który działa głównie na papierze?
Co to zmienia dla mieszkańca?
Krótko:
- jeśli masz psa – będziesz musiał go oznakować i zarejestrować,
- jeśli masz kota – prawdopodobnie też,
- zapłacisz za to z własnej kieszeni,
- w zamian dostaniesz dostęp do danych w mObywatelu i przypomnienia o szczepieniach.
System, który z założenia ma pomóc… ale też zwiększa kontrolę.
I na koniec
To jedna z tych ustaw, które brzmią rozsądnie – dopóki nie zacznie się ich stosować w praktyce.
Bo między „porządkiem w systemie” a „kolejnym obowiązkiem dla obywatela” jest cienka granica.
Pytanie tylko, po której stronie ostatecznie znajdzie się KROPiK.