Aquinos zniknął, ludzie zostali. Łódź patrzy na pracodawcę-widmo

aquinos znika zostaja ludzie
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

To nie jest już zwykły spór o pensje. To historia o firmie, która formalnie wciąż istnieje, ale dla setek ludzi praktycznie przestała istnieć dawno temu. Aquinos Bedding Poland z Łodzi nie ogłosił jeszcze upadłości, nie zamknął spraw pracowniczych, nie wydał części dokumentów, a załoga od wielu miesięcy żyje w stanie zawieszenia. I właśnie to zawieszenie jest dziś sednem dramatu.

Aquinos Bedding Poland Sp. z o.o. to spółka z siedzibą przy ul. Granicznej 60 w Łodzi, wpisana do KRS pod numerem 0000093592. W publicznych rejestrach figuruje jako podmiot aktywny; ostatnia zmiana ujawniona w KRS została odnotowana 7 stycznia 2026 r. W rejestrach jako prezes widnieje Carlos Manuel Ribeiro De Aquino, a jedynym wspólnikiem jest portugalska spółka Aquinos Industry-Business and Management, S.A. ilustracja do artykulu o upadajacej firmie ilustracja do artykułu o upadającej firmie Aquinos

Przez lata był to rozpoznawalny producent materacy i łóżek, kojarzony z marką Sembella, wcześniej z Recticelem. Zakład w Łodzi nie był anonimową halą bez historii. To był fragment lokalnego przemysłu, miejsce pracy dla ludzi z wieloletnim stażem, czasem dwudziesto-, a nawet trzydziestoletnim. Jeszcze kilka lat temu mowa była o stabilnej produkcji, rozpoznawalnej marce i dużej obecności na rynku. Potem przyszło przejęcie przez portugalską grupę Aquinos. A później zaczął się rozpad.

Według relacji pracowników i publikacji medialnych, od stycznia 2025 r. zakład praktycznie stanął, a załoga została skierowana na postojowe. W teorii powinno to oznaczać 80 proc. wynagrodzenia. W praktyce wypłaty zaczęły się rwać: pensja za kwiecień 2025 miała trafić do ludzi dopiero w czerwcu, za maj wypłacono jedynie zaliczkę w wysokości 1600 zł, a później kontakt z pracodawcą miał się urwać niemal całkowicie. Tak ten mechanizm opisują RMF FM, „Fakt”, Bankier i inne media, powołując się na relacje załogi oraz senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego.

I tu zaczyna się najtwardsza część tej historii. Bo w polskim prawie i w codziennym życiu pracownika sama niewypłacona pensja jest jeszcze jednym problemem. Brak świadectwa pracy, brak pełnej dokumentacji, brak rozliczeń podatkowych i brak formalnego domknięcia stosunku pracy tworzą już pułapkę. Człowiek nie tylko nie ma pieniędzy. Często nie może też sprawnie podjąć nowego zatrudnienia, uruchomić części świadczeń albo uporządkować własnej sytuacji przed urzędem czy sądem. Właśnie dlatego ta sprawa nie wygląda jak zwykła niewydolność biznesowa. Bardziej przypomina porzucenie zakładu razem z ludźmi.

W przestrzeni publicznej pojawiły się bardzo mocne oskarżenia: o wyprzedaż zapasów, o zniknięcie właściciela, o zostawienie ludzi bez dokumentów i bez odpowiedzi. Te zarzuty są poważne, ale trzeba je nazywać uczciwie: na tym etapie to przede wszystkim relacje pracowników i oceny osób interweniujących, a nie prawomocnie ustalone fakty. To ważne rozróżnienie. Emocje są zrozumiałe, lecz materiał dziennikarski musi odróżniać to, co potwierdzone, od tego, co dopiero powinno zostać sprawdzone przez prokuraturę, sąd i organy państwa.

Najbardziej konkretny punkt zaczepienia daje dziś postępowanie upadłościowe. W publicznie dostępnym Monitorze UIR znajduje się obwieszczenie, że 12 grudnia 2025 r. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi, XIV Wydział Gospodarczy ds. Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych, ustanowił dla Aquinos Bedding Poland tymczasowego nadzorcę sądowego. To oznacza, że sąd uznał zabezpieczenie majątku dłużnika za konieczne. Jednocześnie nie widać publicznego śladu, by doszło już do ogłoszenia samej upadłości i ustanowienia syndyka. Innymi słowy: sprawa weszła w tryb ochronny, ale nie doszła do finału, którego pracownicy najbardziej potrzebują.

To nie jest detal proceduralny. To jest różnica między stanem „coś się toczy” a stanem „system ruszył pełną parą”. Tymczasowy nadzorca ma pilnować majątku i ograniczać ryzyko dalszego uszczuplenia, ale nie oznacza jeszcze pełnego uruchomienia skutków upadłości, których oczekują wierzyciele i pracownicy. Stąd bierze się poczucie kompletnego utknięcia: firma formalnie istnieje, postępowanie formalnie trwa, ale ludzie nadal nie mają poczucia, że państwo rzeczywiście przejęło kontrolę nad sytuacją.

Do tego dochodzi cisza po stronie właścicielskiej. Na stronie grupy Aquinos można znaleźć ogólne informacje o skali działalności, misji i produkcji mebli tapicerowanych oraz systemów do spania, ale w publicznie dostępnych materiałach nie widać wyjaśnienia sytuacji łódzkiego zakładu. To też robi wrażenie. Globalny język sukcesu po jednej stronie, lokalna cisza po drugiej. Jedna strona opowiada o wartościach i benchmarkach, druga czeka na świadectwo pracy.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

W ostatnich dniach sprawa wróciła z dużą siłą do mediów. RMF FM, Business Insider, Onet, „Fakt”, Bankier, WP Finanse i lokalne media opisują podobny stan rzeczy: około 300 osób pozostaje bez wynagrodzeń, bez zamknięcia stosunku pracy i bez pełnej dokumentacji, a portugalski właściciel nie odpowiada. Senator Krzysztof Kwiatkowski mówi o „barbarzyństwie”, kieruje interwencje do prokuratury oraz wskazuje na potrzebę zabezpieczenia dokumentacji pracowniczej. W tle działają także instytucje pomocowe: ZUS i administracja skarbowa próbują łagodzić skutki kryzysu, choć nie są w stanie zastąpić pracodawcy ani sądu.

I właśnie tu widać szerszy, systemowy wymiar całej historii. Polska administracja umie reagować doraźnie. Urząd pomoże z PIT-em, ZUS znajdzie jakiś tryb świadczenia, senator nagłośni problem, rada dialogu społecznego przyjmie stanowisko. Ale gdy właściciel zagraniczny po prostu przestaje rozmawiać i znika z pola widzenia, system zaczyna działać jak stary silnik odpalany zimą. Długo kaszle, głośno pracuje, ale jedzie za wolno. A ludzie nie żyją w tempie procedur. Żyją w tempie rachunków, leków, rat i lodówki.

Wojewódzka Rada Dialogu Społecznego w województwie łódzkim zajmowała się sprawą już wcześniej, a urząd marszałkowski publicznie opisywał dramat pracowników i wskazywał, że w sądzie jest wniosek o upadłość. To pokazuje, że nie mamy do czynienia z jednodniową aferą z mediów społecznościowych, tylko z długotrwałym problemem znanym instytucjom od wielu miesięcy. Mimo to kwiecień 2026 r. przynosi ten sam obraz: zakład nie działa, pracownicy czekają, a sprawa nie ma wyraźnego przełomu.

Czy można już dziś napisać, że mamy do czynienia z oszustwem? Publicystycznie wielu będzie chciało użyć właśnie tego słowa. Prawnie trzeba być ostrożniejszym. Potwierdzone są: wielomiesięczny kryzys, brak wynagrodzeń opisywany przez pracowników, brak dokumentów, wniosek upadłościowy i ustanowienie tymczasowego nadzorcy sądowego. Niepotwierdzone w sensie procesowym pozostają natomiast najcięższe tezy o „wyprowadzaniu majątku” czy celowym działaniu na szkodę pracowników. To nie jest język uników. To po prostu elementarna higiena opisu.

Ale nawet bez tego najmocniejszego słowa obraz i tak jest porażający. Bo czasem nie trzeba wyroku, by zobaczyć społeczną katastrofę. Wystarczy spojrzeć na sytuację ludzi, którzy przez dekady pracowali w jednym miejscu, a dziś są jednocześnie „zatrudnieni” i porzuceni. Formalnie związani z firmą, praktycznie zostawieni sami sobie. W tym sensie Aquinos Bedding Poland staje się opowieścią nie tylko o jednym portugalskim właścicielu, ale też o słabości państwa wobec pracodawcy, który znika szybciej, niż działają instytucje.

Na dziś najbardziej uczciwy wniosek brzmi więc tak: Aquinos Bedding Poland nie jest „martwą” spółką na papierze, lecz firmą zawieszoną między istnieniem a faktycznym rozpadem. Postępowanie trwa, ale nie doszło jeszcze do etapu, który przyniósłby pracownikom realne uporządkowanie ich sytuacji. I właśnie dlatego sprawa nadal rośnie politycznie, społecznie i medialnie. Bo tu nie chodzi już tylko o materace z Łodzi. Chodzi o pytanie, czy w 2026 roku w Polsce można porzucić zakład pracy jak zamknięty magazyn i przez wiele miesięcy nie ponieść za to natychmiastowych konsekwencji.

Źródła: MUIR, publiczne rejestry KRS, RMF FM, Bankier, Business Insider, Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry