W dokumentach wszystko wygląda poprawnie. Jest zarządzenie burmistrza, otwarty nabór partnera, komisja oceniająca i wybór organizacji do wspólnej realizacji projektu. Formalnie procedura została przeprowadzona zgodnie z zasadami.
Ale kiedy czyta się nazwę projektu — „Zielone Serce Miasta – Wspólna Przestrzeń, Wspólna Pasja” — pojawia się naturalne pytanie:
co wspólnego z takim projektem ma klub piłki ręcznej?
Bo właśnie Stowarzyszenie Piłki Ręcznej Victoria Oborniki Śląskie zostało wybrane jako partner projektu.
I tu zaczyna się temat dużo ciekawszy niż zwykła urzędowa notka.
Projekt brzmi jak wielka rewitalizacja zieleni
Sama nazwa robi wrażenie. „Zielone Serce Miasta” sugeruje:
- działania ekologiczne,
- ochronę zieleni,
- rewitalizację parków,
- miejskie ogrody,
- może walkę o przestrzeń publiczną.
Tymczasem po przeczytaniu dokumentów okazuje się, że projekt obejmuje głównie:
- piknik rodzinny,
- wydarzenie parkowe,
- warsztaty kreatywne,
- teatr dla dzieci,
- wspólne sadzenie drzew i krzewów,
- konkursy oraz działania integracyjne.
To bardziej projekt społeczno-eventowy niż wielka rewitalizacja przestrzeni.
I być może właśnie dlatego partnerem została organizacja sportowa.
ilustracja do artykułu zielone serce miasta
Piłka ręczna zamiast ekologów
W dokumentach nie ma informacji:
- ile organizacji zgłosiło się do naboru,
- kto jeszcze startował,
- jakie były punktacje,
- ani dlaczego wybrano właśnie ten podmiot.
Wiadomo jedynie, że urząd przygotował system oceny ofert oraz komisję oceniającą.
Ale mieszkańcy mogą zadawać sobie pytanie:
dlaczego w projekcie o „zielonym sercu miasta” nie pojawia się organizacja ekologiczna, społeczna albo związana z przestrzenią miejską?
Zwłaszcza że w gminie działa wiele organizacji pozarządowych.
Być może chodzi o coś zupełnie innego niż zieleń
I tutaj dochodzimy do sedna.
Po analizie dokumentów można odnieść wrażenie, że „zieleń” jest bardziej pretekstem do działań społecznych niż głównym celem projektu.
Najważniejsze wydają się:
- integracja mieszkańców,
- organizacja wydarzeń,
- aktywizacja rodzin,
- działania sąsiedzkie,
- budowanie lokalnych relacji.
A do takich działań organizacje sportowe często są dla samorządów bardzo wygodnymi partnerami:
- mają ludzi,
- wolontariuszy,
- doświadczenie eventowe,
- potrafią rozliczać granty,
- współpracują już wcześniej z urzędem.
I być może właśnie to zdecydowało o wyborze.
Problemem nie jest sama procedura
Formalnie wszystko może się zgadzać.
Ale problem zaczyna się wtedy, gdy mieszkańcy nie widzą pełnej przejrzystości procesu.
Bo dokumenty nie pokazują:
- pełnych wyników oceny,
- listy wszystkich oferentów,
- przebiegu punktacji,
- uzasadnienia wyboru partnera.
A właśnie w takich momentach rodzi się społeczne poczucie, że:
„o takich projektach i tak decydują ciągle ci sami”.
Nawet jeśli formalnie wszystko odbywa się zgodnie z przepisami.
Najważniejsze pytanie brzmi jednak inaczej
Nie:
„czy projekt jest legalny?”
Tylko:
czy takie działania rzeczywiście zmieniają lokalną społeczność?
Bo po zakończeniu projektu zostaną:
- zdjęcia z wydarzeń,
- raporty,
- rozliczenia grantowe,
- może kilka nowych nasadzeń.
Ale czy mieszkańcy rzeczywiście poczują zmianę?
Czy „Zielone Serce Miasta” stanie się czymś trwałym?
Czy pozostanie tylko kolejnym dobrze brzmiącym projektem wpisanym do dokumentów rewitalizacyjnych?
I właśnie to wydaje się dziś najciekawszym pytaniem dla mieszkańców Obornik Śląskich.
Magazynu Radio DTR 5/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


