Nagranie z Inowrocławia nie jest tylko kolejnym politycznym spięciem przed kamerami. To obraz większego problemu: część opinii publicznej widzi Daniela Obajtka nie jako byłego menedżera państwowego giganta, lecz jako symbol nierozliczonych decyzji z czasów rządów PiS.
Film opublikowany w relacji Telewizji Republika pokazuje Daniela Obajtka w siedzibie Inowrocławskich Kopalń Soli „Solino”, należących do Grupy Orlen. Widać dynamiczne, konfrontacyjne sceny: rozmowy z dziennikarzami, gestykulację, bliskie starcia słowne i poruszanie się korytarzami spółki. Według relacji medialnych Obajtek chciał dostać się do protestujących pracowników, a na miejscu doszło do incydentu z udziałem obecnego prezesa Solino. Zdarzenie transmitowała TV Republika.
Kadr z filu X Obajtek w firmie Orlen Solino
W wersji Republiki sprawa została pokazana jako „atak” na europosła. Inne media opisały ją jako próbę wejścia Obajtka na teren zakładu i przepychankę z prezesem spółki. Już samo zestawienie tych narracji pokazuje, że Solino stało się sceną polityczną, a nie tylko miejscem sporu pracowniczego. Kamera, korytarz, emocje i logo Orlenu w tle stworzyły gotowy materiał do wojny symboli.
Pod postem komentującym nagranie szybko pojawiły się setki reakcji. Wielu internautów nie skupiało się wyłącznie na samym incydencie, lecz na pytaniu: dlaczego osoby kojarzone z największymi decyzjami gospodarczymi poprzedniej władzy nadal funkcjonują w życiu publicznym bez widocznego finału rozliczeń? W komentarzach powracał zarzut bezradności państwa, opieszałości obecnej władzy i przekonanie, że polityczne odpowiedzialności rozmywają się szybciej niż komunikaty prasowe po kryzysie.
Fakty są jednak bardziej złożone niż internetowy gniew. Daniel Obajtek został odwołany z zarządu Orlenu z upływem 5 lutego 2024 roku. Obecnie jest posłem do Parlamentu Europejskiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, w grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
Równocześnie wobec byłych władz Orlenu toczą się działania kontrolne i prokuratorskie. Sam Orlen informował w marcu 2025 roku, że spółki z Grupy ORLEN złożyły dotychczas 16 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa, obejmujących m.in. byłego prezesa, członków zarządu i menedżerów wyższego szczebla.
Najwyższa Izba Kontroli w raporcie dotyczącym fuzji Orlenu z Lotosem oceniła, że wybrane aktywa Grupy Lotos i Orlenu zostały zbyte co najmniej o 5 mld zł poniżej wartości ich wyceny. NIK uznała takie działanie za niegospodarne. To nie jest wyrok sądu, ale jest to bardzo poważna ocena organu kontroli państwowej.
Prokuratura Regionalna w Warszawie poinformowała z kolei, że Daniel Obajtek usłyszał zarzut dotyczący działania na szkodę Orlen S.A. w związku z dwiema umowami na usługi detektywistyczne o łącznej wartości 393 600 zł. Według prokuratury umowy miały służyć prywatnym interesom Obajtka, a nie bezpieczeństwu spółki. Obajtek nie przyznał się do zarzutu i odmówił składania wyjaśnień.
Czytaj dalej
Powiązany temat
Jest także wątek immunitetu europosła. Prokuratura Krajowa informowała o wniosku do Parlamentu Europejskiego o zgodę na pociągnięcie Daniela Obajtka do odpowiedzialności karnej skarbowej w sprawie deklaracji podatkowych. Chodzi m.in. o niewykazanie przychodów z nieodpłatnych świadczeń, które — według ustaleń śledztwa — miały przekroczyć 3 mln zł.
Dlatego nagranie z Solino działa tak mocno. Nie dlatego, że pokazuje pełną prawdę o Orlenie. Pokazuje raczej społeczny stan wrzenia. Dla jednych Obajtek pozostaje politykiem broniącym pracowników i krytykującym obecne decyzje wokół strategicznych spółek. Dla innych jest twarzą modelu zarządzania państwowym majątkiem, który wymaga dokładnego, twardego i publicznego rozliczenia.
Największy problem nie leży więc w tym, że Obajtek pojawia się przed kamerami. W państwie prawa może występować publicznie, komentować i bronić swojego stanowiska. Problem zaczyna się tam, gdzie obywatele widzą wielomiliardowe kwoty, zawiadomienia do prokuratury, raporty NIK i kolejne medialne awantury, ale nie widzą czytelnego finału: aktu oskarżenia w najważniejszych sprawach, procesu, wyroku albo jasnego umorzenia.
Państwo nie może rozliczać przez komentarze w internecie. Ale państwo, które rozlicza zbyt wolno, samo oddaje internetowi rolę prokuratora, sądu i publicznego kata. A wtedy każdy korytarz, każda kamera i każdy polityk w marynarce stają się sceną, na której obywatele próbują zobaczyć sprawiedliwość — nawet jeśli widzą tylko kolejną awanturę.
Panie @w_zurek panie @donaldtusk jak długo ten złodziej Obajtek będzie jeszcze bezkarny? Ile w tym kraju musi ukraść polityk, by iść siedzieć? Półtora miliarda to wciąż za mało? pic.twitter.com/OQdueOJ4Mu
— Oscar W (@OscarW_ii) July 9, 2026
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.



