Jeszcze kilka lat temu burger i „fit” w jednym zdaniu brzmiały jak kulinarna sprzeczność. Dziś to strategia marketingowa — i próba odpowiedzi na zmieniające się nawyki klientów. Sieć Pasibus, która zaczynała jako food truck we Wrocławiu, wchodzi we współpracę z marką WK DZIK twórców kanału Warszawski Koks.
To połączenie gastronomii ulicznej z kulturą fitness i internetowych influencerów.
Czy burger może być „fit”?
Nowa linia produktów FIT MEAL ma przekonać klientów, że szybkie jedzenie nie musi oznaczać dietetycznej porażki. W menu pojawiły się trzy propozycje:
Dzik Burger – burger z większą zawartością białka i mniejszą ilością tłuszczu,
Dzik Włap – wrap z wolnogotowanym mięsem i sosami WK DZIK,
Dzik Deser – deser proteinowy z obniżoną zawartością cukru.
Produkty mają być mniej kaloryczne od klasycznych burgerów, ale zachować smak, z którego znany jest Pasibus.
To próba pogodzenia dwóch światów: treningu i burgerowni.
Influencerzy wchodzą do restauracji
Marka WK DZIK powstała wokół kanału Warszawski Koks, jednego z największych projektów fitnessowych na polskim YouTube. Twórcy zbudowali społeczność liczącą ponad 2 miliony subskrybentów i rozwijają biznes obejmujący suplementy, napoje oraz odzież sportową.
W 2024 roku firma osiągnęła 172 mln zł przychodów netto.
To pokazuje, że influencer marketing przestaje być dodatkiem do biznesu — staje się jego fundamentem.
Dlaczego Pasibus stawia na fitness?
Pasibus, który powstał w 2013 roku jako wrocławski food truck, dziś działa w 39 lokalach w Polsce i generuje około 200 mln zł rocznych przychodów. Firma rozwija się głównie w dużych miastach i szuka nowych grup klientów.
Rynek gastronomiczny się zmienia — młodsi konsumenci chcą jeść szybciej, ale świadomiej.
To właśnie oni są naturalnym odbiorcą współpracy z twórcami fitnessowymi.
Marketing czy realna zmiana na talerzu?
Współpraca Pasibusa z WK DZIK to przykład trendu, w którym gastronomia korzysta z siły internetowych społeczności. Influencerzy przestają tylko reklamować produkty — zaczynają je współtworzyć.
I to może być ważniejsza zmiana niż sam burger z większą ilością białka.
Bo w tej historii nie chodzi tylko o jedzenie, lecz o styl życia sprzedawany razem z nim.
Czy „fit fast-food” to chwilowa moda, czy nowy kierunek gastronomii?








