Czy polskie start-upy mogą realnie wpłynąć na transformację energetyczną i jednocześnie zarobić na zmianach klimatycznych?
Transformacja energetyczna w Polsce nie jest modnym hasłem ani kampanią na jedną kadencję. To proces rozpisany na dekady, wymagający nie tylko astronomicznych pieniędzy, lecz także technologicznej odwagi. W tym układzie coraz wyraźniej wybrzmiewa jedno słowo: climate tech. I to właśnie na nim skupiła się tegoroczna edycja Szkoły Pionierów PFR.
„Transformacja energetyczna będzie wymagała od nas nie tylko dużych nakładów, ale też szukania wśród lokalnych dostawców rozwiązań” – mówi Michał Jaros, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.
„Możemy wykorzystać wiedzę i potencjał polskich inżynierów, naukowców i innowatorów”.
Biliony na stole, technologie w niedoborze
Skala wyzwania jest bezlitosna. Według szacunków Banku Gospodarstwa Krajowego koszt transformacji energetycznej Polski do 2040 roku może wynieść od 1,5 do 1,7 bln zł. Same odnawialne źródła energii i magazyny to około 600 mld zł, a modernizacja sektora ciepłowniczego – kolejne 450 mld zł.
To nie tylko problem pieniędzy. To przede wszystkim test zdolności technologicznych państwa i rynku.
„Start-upy i technologie climate tech są absolutnie kluczowe dla przyszłości – nie tylko klimatu, ale i gospodarki” – podkreśla Marcin Kuśmierz, prezes Allegro, partner Szkoły Pionierów PFR.
„Te rozwiązania stymulują rozwój także w innych sektorach”.
Climate tech rośnie szybciej niż polityczne deklaracje
Climate tech to dziś jeden z najszybciej rosnących segmentów rynku technologicznego. Dane Dealroom pokazują, że wartość globalnego rynku wzrosła z 2 bln dolarów w 2022 roku do 3,4 bln dolarów w 2024. W centrum tego boomu coraz częściej pojawia się sztuczna inteligencja, wykorzystywana do optymalizacji zużycia energii, redukcji emisji czy monitorowania infrastruktury krytycznej.
Tegoroczna Szkoła Pionierów PFR wpisała się w cele zrównoważonego rozwoju ONZ, m.in. w obszarach czystej energii, wody, zrównoważonych miast i bezpieczeństwa żywnościowego.
„Program ma znaleźć ludzi, którzy chcą w Polsce budować innowacje – kreatywnych, ale przede wszystkim konsekwentnych i odpornych” – mówi Michał Jaros.
„Trzeba też ośmielać tych, którzy mają pomysły, ale nie mają zaplecza finansowego ani mentorów”.
Od kartki papieru do inwestorów
Szkoła Pionierów PFR to etap przed właściwą akceleracją. Przez kilka tygodni uczestnicy przechodzą drogę od pomysłu, przez walidację, aż po prototyp i prezentację przed inwestorami.
„Na początku są kartki papieru. Po kilku miesiącach są konkretne rozwiązania, rozmowy z klientami i testy rynkowe” – tłumaczy Paweł Huras z Polskiego Funduszu Rozwoju.
„To prawdziwe doświadczenie budowy start-upu”.
Finałowa gala odbyła się 9 grudnia w Warszawie. Zwyciężył projekt Baltic Jungle Lab, który zamienia problem mikroplastiku w mierzalne dane dla branży tekstylnej. Wyróżniono także FlowIQ – platformę do inteligentnego zarządzania energią w wodociągach – oraz Reactive AI, nową generację modeli sztucznej inteligencji, działających taniej i bezpieczniej niż znane dziś duże asystenty.
Nagrodę publiczności zdobyła aplikacja Vata, analizująca dane z inteligentnych liczników energii.
Efekty, nie slogany
Dotychczasowe edycje programu przyniosły wymierne rezultaty. Z projektów Szkoły Pionierów PFR powstało ponad 40 rozwiązań, które łącznie pozyskały 290 mln zł finansowania venture capital. Wśród nich są m.in. Jutro Medical czy Sales Patriot.
Jednocześnie raport „Co blokuje polskich startupowców” nie pozostawia złudzeń: 55 proc. innowatorów wskazuje brak finansowania jako główną barierę, a 38 proc. – trudności w kolejnych rundach inwestycyjnych.
Innovate Poland – test państwa
Odpowiedzią ma być program Innovate Poland, uruchamiany przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Na start przeznaczono 4 mld zł, które mają trafić do około 250 firm poprzez fundusze venture capital i private equity.
„Musimy stworzyć ekosystem innowatorów. Bez tego Europa, a Polska w szczególności, zostanie technologicznie w tyle” – podkreśla Michał Jaros.
Pytanie brzmi nie „czy”, lecz „czy na czas”. Bo w wyścigu o zielone technologie innowacje nie czekają na procedury.







