Anonimowy donos, zabezpieczone dokumenty i zwrot publicznych pieniędzy. W Starostwie Powiatowym w Ząbkowicach Śląskich trwa sprawa, która zaczęła się od szkolenia wyjazdowego, a skończyła na interwencji prokuratury i policji. W centrum historii pojawiają się nazwiska wicestarosty Justyny Giryn oraz sekretarz powiatu Agnieszki Gnach.
Anonim, który uruchomił lawinę
Historia zaczęła się od dokumentu, który trafił do instytucji publicznych oraz radnych. Autor zawiadomienia wskazał możliwe nieprawidłowości przy rozliczeniu delegacji służbowych związanych ze szkoleniem wyjazdowym.
Według treści zawiadomienia sprawa dotyczyła poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz uzyskania nienależnych korzyści majątkowych kosztem powiatu.
Szkolenie odbyło się 11–13 grudnia 2025 roku w Osadzie Śnieżka w Łomnicy koło Karpacza i było finansowane z Krajowego Funduszu Szkoleniowego.
Udział w nim wzięli dyrektorzy jednostek powiatowych oraz część kadry starostwa.
Delegacje po powrocie
Z dokumentów wynika, że po zakończeniu szkolenia rozliczono delegacje za przejazd prywatnymi samochodami na trasie Ząbkowice Śląskie – Łomnica – Ząbkowice Śląskie.
Autor zawiadomienia twierdzi jednak, że w rzeczywistości uczestnicy korzystali z transportu zapewnionego przez jednostki powiatowe – dwóch busów należących do domów pomocy społecznej.
Jeśli tak było, delegacje za przejazd prywatnym samochodem nie powinny zostać wypłacone.
To właśnie ten element miał doprowadzić – według autora zawiadomienia – do uzyskania nienależnych korzyści majątkowych z pieniędzy publicznych.
Sprawa trafiła do prokuratury
Zawiadomienie zostało przekazane do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy oraz Prokuratury Rejonowej w Ząbkowicach Śląskich.
Według informacji przekazanych radnym i mediom:
policja zabezpieczyła dokumentację w starostwie,
trwa weryfikacja rozliczeń wyjazdu,
postępowanie znajduje się na wczesnym etapie.
Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Ale dokumenty już trafiły w ręce śledczych.
Co mówi starosta
Starosta ząbkowicki Roman Fester w piśmie skierowanym do radnych przyznał, że w dokumentacji pojawiła się nieprawidłowość.
Dotyczyła ona wykazania przejazdu prywatnym samochodem w obu kierunkach, podczas gdy w rzeczywistości na jednym z odcinków wykorzystano transport jednostki powiatowej.
W efekcie doszło do nienależnej wypłaty delegacji w wysokości 123,05 zł oraz 124,20 zł.
Po ujawnieniu rozbieżności:
dokonano korekty dokumentów,
pieniądze zostały zwrócone do budżetu powiatu,
z pracownikami przeprowadzono rozmowy dyscyplinujące.
Starosta podkreślił również, że sprawa – z punktu widzenia starostwa – została zamknięta po dokonaniu korekt.
Radni: to nie koniec sprawy
Część radnych uważa jednak, że sprawa nie powinna zostać zamknięta wyłącznie na poziomie urzędu.
Radna powiatu Justyna Zawiślak-Słodyczka w korespondencji z redakcją wskazała, że choć pieniądze zostały zwrócone, sytuacja „mocno zachwiała wizerunkiem samorządu” i wymaga pełnego wyjaśnienia.
Jak podkreśla radna:
„Prokuratura i policja zabezpieczyły dokumenty związane z rozliczeniem szkolenia i czekamy na wyniki postępowania.”
W jej ocenie sprawa powinna zostać dokładnie wyjaśniona, aby mieszkańcy mieli pewność, że standardy etyczne w administracji publicznej są przestrzegane.
Mała kwota, duży problem
Na pierwszy rzut oka chodzi o niewielkie pieniądze.
Nieco ponad 247 zł.
Ale w takich sprawach najczęściej nie chodzi o samą kwotę.
Chodzi o zaufanie do instytucji publicznych.
Jeżeli w dokumentach delegacji pojawiają się rozbieżności, a sprawą interesują się policja i prokuratura, mieszkańcy zaczynają zadawać pytania.
I tych pytań w Ząbkowicach Śląskich na razie nie brakuje.
Radny na nagraniu sesyjnym XX Sesji Powiatu Ząbkowicach powiedział do zebranych
Panie Wicestarosta Powiatu Ząbkowickiego i Sekretarz Powiatu Ząbkowickiego pieniądze publiczne zwróciły, ale to mocno zachwiało wizerunkiem samorządu powiatowego oraz koniecznością zapewnienia najwyższych standardów etycznych w administracji publicznej, dlatego to nie jest koniec tej sprawy.Prokuratura i Policja zabezpieczyły dokumenty związane z rozliczeniem szkolenia i czekamy na wyniki postępowania.
Co dalej?
Postępowanie prowadzone przez organy ścigania trwa.
Dopiero jego wyniki pokażą, czy była to jedynie urzędnicza pomyłka w dokumentach, czy coś więcej.
Jedno jest pewne.
Sprawa delegacji ze szkolenia w Łomnicy jeszcze przez jakiś czas będzie wracała w rozmowach o standardach funkcjonowania lokalnej władzy.
Źródła:
– dokument zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa
– korespondencja radnej powiatu Justyny Zawiślak-Słodyczki
– pismo starosty Romana Festera do radnych powiatu







