Forum Ekonomiczne w Karpaczu 2025 – wielki bankiet idei (i budżetowych pieniędzy)
✍️ Rafał Chwaliński
Byłem, widziałem, słuchałem. Niby Forum Ekonomiczne w Karpaczu to poważna konferencja o przyszłości Europy, a jednak chwilami przypominało raczej spotkanie towarzyskie, gdzie zamiast kieliszków szampana królowały identyfikatory i wizytówki. Tylko że zwykły Kowalski wciąż nie ma tam wstępu – chyba że w roli dostawcy cateringu.
Agenda, czyli jak zasypać człowieka nadmiarem słów
Oficjalne hasło: „Czas transformacji – jaka będzie Europa przyszłości?”. Brzmi dumnie. A co się za tym kryło? Ponad 500 debat, 6 sesji plenarnych, kilkanaście ścieżek tematycznych: od Forum Cyberbezpieczeństwa, przez Forum Ochrony Zdrowia, aż po AI Forum i Forum Regionów. Mówiąc krótko – wszystkiego po trochu, byle brzmiało mądrze.
Politycy mówili o bezpieczeństwie (militarnym, cyfrowym, energetycznym), ekonomiści o transformacji klimatycznej i Zielonym Ładzie, a eksperci o innowacjach i sztucznej inteligencji. Tyle że chwilami miałem wrażenie, że panele to katalog modnych buzzwordów: „autonomia cyfrowa”, „zrównoważony rozwój”, „transformacja strategiczna”. Brzmi świetnie, ale spróbuj zapytać – co z tego będzie dla Dolnego Śląska? Cisza.
Kto mówił, a kto się pokazywał
Na liście gości – śmietanka polityki i biznesu. Byli ministrowie: obrony, cyfryzacji, klimatu, infrastruktury. Byli samorządowcy, prezesi spółek i naukowcy. Słowem – wszyscy, którzy mają coś do powiedzenia i jeszcze więcej do pokazania.
Ale prawdziwe życie Forum to nie tylko mówcy na scenie. To także kuluary – rozmowy przy kawie, wymiana numerów, układy i układziki. Bo w Karpaczu każdy przyjeżdża po coś: kontrakt, znajomość, grant, zdjęcie z ministrem.
Gala, nagrody, koncerty
Bo przecież Forum to nie tylko „praca”. Była gala z nagrodami: Człowiek Roku, Firma Roku, Organizacja Pozarządowa Roku. Były też laury od Prezydenta Wrocławia dla „biznesu odpowiedzialnego społecznie”. Do tego koncert Justyny Steczkowskiej – bo jaka byłaby transformacja Europy bez muzyki na żywo?
Nie zapominajmy o nowym połączeniu kolejowym do Karpacza, odświeżonym po ćwierćwieczu. Symboliczne, ale wygodne. Politycy z dumą mówili o powrocie pociągów. Ja tylko zauważyłem, że łatwiej teraz dojechać na bankiet.
A gdzie w tym wszystkim Kowalski?
I tu wracamy do pytania podstawowego: dla kogo to wszystko? Bo z punktu widzenia przeciętnego mieszkańca Wrocławia czy Trzebnicy to forum jest równie odległe, jak panel o „transformacji cyfrowej w Europie Środkowej” prowadzony po angielsku przez zagranicznego eksperta.
Owszem, można poczytać raport SGH i Forum Ekonomicznego, obejrzeć relacje w telewizji, ale trudno znaleźć realną odpowiedź: co z tego wynika dla mnie? Podwyżki cen energii? Nowe regulacje? Kolejne fundusze, które przechwycą ci, co mają wejście?
Moje wnioski po Karpaczu
Forum w Karpaczu to przede wszystkim wielka scena dla decydentów. Towarzysko – pierwsza liga. Merytorycznie – wiele ważnych tematów, ale ubrane w język, którego Kowalski nie rozumie i nie ma szans w nim uczestniczyć.
Czy coś z tego wynika? Owszem – zdjęcia w mediach społecznościowych, kolejne cytaty polityków i poczucie, że „coś się dzieje”. Ale jeśli zapytacie mnie, co tak naprawdę przywiezie z Karpacza mieszkaniec Obornik Śląskich – odpowiem: nic. No, może trochę ironii i pytanie, czy Europa przyszłości to na pewno Europa Kowalskiego, czy raczej Europa konferencyjnych elit.
[Best_Wordpress_Gallery id=”329″ gal_title=”Forum Ekonomiczne w Karpaczu 2025″]
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


