Głupota na stoku Dzikowca. Wjazd autem zakończył się tragedią

glupota na stoku
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Noc, terenowy samochód i jeden z najbardziej stromych stoków w Polsce. Zamiast adrenaliny – śmigłowiec LPR i dramatyczna walka o życie. dziennik walbrzyski idiota na stoku Dziennik wałbrzyski/Facebook


Mieli zgłoszenie o 00:23. Mężczyzna, 40-latek, postanowił wjechać samochodem terenowym na stok narciarski Dzikowiec, w Boguszowie-Gorcach. Jak relacjonuje straż pożarna, to jedno z najstromszych miejsc w kraju – tam nawet ratrak ma problemy, by się wspiąć. Samochód stracił przyczepność i stoczył się ponad 200 metrów w dół.

Z relacji służb wynika, że kierowca prawdopodobnie wypadł z pojazdu jeszcze przed końcem zjazdu. Trafił do szpitala z poważnym urazem kręgosłupa i porażeniem kończyn. Na miejscu pracowali strażacy z PSP JRG nr 1 i OSP Boguszów-Gorce, policja, GOPR i pogotowie ratunkowe.

„To jedno z najbardziej stromych miejsc w Polsce, samochód nie miał szans tam wjechać” – informował st. kpt. Tomasz Kwiatkowski.

Reklama
Reklama
Reklama

Niektórzy nazwą to wypadkiem. Inni – lekcją pokory. Ale prawda jest taka, że głupota w połączeniu z masą i grawitacją kosztuje. Dosłownie. Bo za każdą taką akcję ratowniczą płacimy my wszyscy – podatnicy.

Nocna brawura jednego człowieka uruchamia łańcuch ludzi i sprzętu: strażaków, ratowników, medyków, helikopter. Setki tysięcy złotych i ryzyko dla innych, tylko dlatego, że ktoś pomyślał: „a spróbuję”.

To nie pierwszy raz, gdy ludzie próbują testować naturę. Tyle że góra Dzikowiec nie zna litości. img 8302 Facebook/Już wiesz24


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry