Przejdź do treści
sobota 24 października 2026
Imieniny: Antoni, Boleczest, Filip, Marcin, Rafaela
10 listopada 2025 r.Z regionu

Noc, terenowy samochód i jeden z najbardziej stromych stoków w Polsce. Zamiast adrenaliny – śmigłowiec LPR i dramatyczna walka o życie.

dziennik walbrzyski idiota na stoku
Dziennik wałbrzyski/Facebook


Mieli zgłoszenie o 00:23. Mężczyzna, 40-latek, postanowił wjechać samochodem terenowym na stok narciarski Dzikowiec, w Boguszowie-Gorcach. Jak relacjonuje straż pożarna, to jedno z najstromszych miejsc w kraju – tam nawet ratrak ma problemy, by się wspiąć. Samochód stracił przyczepność i stoczył się ponad 200 metrów w dół.

Z relacji służb wynika, że kierowca prawdopodobnie wypadł z pojazdu jeszcze przed końcem zjazdu. Trafił do szpitala z poważnym urazem kręgosłupa i porażeniem kończyn. Na miejscu pracowali strażacy z PSP JRG nr 1 i OSP Boguszów-Gorce, policja, GOPR i pogotowie ratunkowe.

Reklama

„To jedno z najbardziej stromych miejsc w Polsce, samochód nie miał szans tam wjechać” – informował st. kpt. Tomasz Kwiatkowski.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Niektórzy nazwą to wypadkiem. Inni – lekcją pokory. Ale prawda jest taka, że głupota w połączeniu z masą i grawitacją kosztuje. Dosłownie. Bo za każdą taką akcję ratowniczą płacimy my wszyscy – podatnicy.

Nocna brawura jednego człowieka uruchamia łańcuch ludzi i sprzętu: strażaków, ratowników, medyków, helikopter. Setki tysięcy złotych i ryzyko dla innych, tylko dlatego, że ktoś pomyślał: „a spróbuję”.

To nie pierwszy raz, gdy ludzie próbują testować naturę. Tyle że góra Dzikowiec nie zna litości.

img 8302
Facebook/Już wiesz24

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *