Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn wciąż walczą o miejsce w fazie play-off PlusLigi. Po niedzielnej porażce 1:3 z PGE Projektem Warszawa, akademicy z Kortowa skupiają się na czwartkowym, zaległym meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.
Mimo że pierwsza partia spotkania z warszawianami była wyrównana, to gospodarze przechylili szalę na swoją korzyść. Drugi set padł łupem olsztynian, ale kolejne dwie odsłony były już pod kontrolą PGE Projektu. Kluczową rolę odegrał Tobias Brand, który pojawił się na boisku i poprowadził warszawian do zwycięstwa.
- Wydaje mi się, że zabrakło nam sposobu na dobrą grę. Próbowaliśmy naciskać ich zagrywką, ale to nam się nie udało. Tobias Brand zrobił kapitalną zmianę i „wyciągnął im” to spotkanie. Potem grało nam się coraz ciężej i brakowało nam skuteczności – przyznał po meczu Szymon Jakubiszak.
Indykpol AZS zajmuje obecnie 9. miejsce w tabeli, tracąc tylko trzy punkty do strefy play-off. Z kolei ZAKSA Kędzierzyn-Koźle to piąta drużyna PlusLigi, która w tym sezonie wygrała już 18 meczów. W ostatnim starciu kędzierzynianie ulegli Jastrzębskiemu Węglowi 0:3, a liderami zespołu byli Bartosz Kurek i Rafał Szymura.
W pierwszym spotkaniu tych drużyn w sezonie, rozegranym we wrześniu, ZAKSA triumfowała 3:1. Historyczny bilans także przemawia na korzyść zespołu z Kędzierzyna-Koźla (45:21), ale olsztynianie liczą na przełamanie.
- Wydaje mi się, że naszym największym atutem jest zagrywka. Jeśli będziemy dobrze zagrywać i przyjmować, to mamy duże szanse na zwycięstwo – zaznacza Jakubiszak. – Nie ma co zwalać winy na presję. Musimy wykonać dobrą robotę i znaleźć się w play-offach. Damy z siebie wszystko!
