Komisja Europejska po raz pierwszy użyła narzędzi DSA, uderzając w platformę X karą 120 mln euro. Czy to przełom w walce o uczciwość cyfrowych gigantów?
Dlaczego X dostał 120 mln euro kary?
Komisja Europejska zdecydowała się na najmocniejszy dotąd sygnał wobec wielkich platform internetowych: 120 milionów euro kary dla X za naruszenia wynikające z Aktu o usługach cyfrowych (DSA). To pierwsza taka decyzja w historii nowych unijnych regulacji.
W ocenie Komisji X wprowadzał użytkowników w błąd, utrudniał kontrolę nad reklamami i blokował dostęp do danych badaczom, mimo że DSA nakłada na platformy bardzo precyzyjne obowiązki.
Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski nie ukrywa, że decyzja była oczekiwana:
„Kara 120 milionów euro to jasny sygnał, że platformy internetowe nie mogą oszukiwać użytkowników. X nadawał niebieskie znaczki weryfikacji kontom fałszywym lub oszukującym. W Unii Europejskiej użytkownicy powinni być chronieni przed oszustwami”.
Co wprowadzało użytkowników w błąd?
Niebieski znacznik bez weryfikacji – czy to zaproszenie do oszustw?
Komisja uznała, że system „niebieskiego znacznika” nie spełnia podstawowej funkcji — potwierdzenia wiarygodności. Obecnie każdy może go kupić, a platforma nie prowadzi faktycznej weryfikacji tożsamości.
To oznacza, że na X znacznik stał się jedynie płatną etykietą, którą może uzyskać również konto podszywające się pod instytucję, firmę, polityka czy zwykłych użytkowników.
Komisja wskazała, że takie działanie:
zwiększa ryzyko manipulacji,
umożliwia dezinformację,
ułatwia działalność podmiotom działającym w złej wierze.
Dlaczego repozytorium reklam X zostało uznane za nieprzejrzyste?
Czy użytkownicy mają prawo wiedzieć, kto płaci za reklamy?
Repozytorium reklam X, które zgodnie z DSA ma umożliwiać kontrolę nad reklamami cyfrowymi, nie zawiera kluczowych informacji. Brakuje tam m.in.:
tematu reklamy,
wskazania podmiotu finansującego,
jasnych danych o grupach docelowych.
Komisja zauważyła też, że X utrudnia dostęp badaczom, nakładając techniczne bariery — co praktycznie uniemożliwia analizę zagrożeń i manipulacji reklamowych.
Dlaczego odcięto badaczy od danych publicznych?
Czy brak dostępu do danych to realne ryzyko dla bezpieczeństwa informacyjnego?
Zgodnie z DSA platformy mają obowiązek umożliwiać dostęp do publicznych danych osobom prowadzącym badania nad zagrożeniami systemowymi. X jednak — jak stwierdziła Komisja — nie wypełnił tego obowiązku.
To oznacza, że badacze nie mogą:
analizować kampanii dezinformacyjnych,
badać zasięgu fałszywych treści,
kontrolować praktyk reklamowych.
Skutki? Mniej przejrzystości, więcej pola dla manipulacji i mniejsza możliwość społecznej kontroli.
Co dalej? Jakie kroki musi podjąć X?
Platforma ma obowiązek:
w 60 dni przedstawić działania naprawcze w sprawie „niebieskiego znaczka”,
w 90 dni — w zakresie reklam i dostępu do danych publicznych.
Plan trafi następnie do Rady ds. usług cyfrowych, która wyda opinię w ciągu miesiąca. Dopiero po tym Komisja podejmie ostateczną decyzję, określając wiążący termin wdrożenia zmian.
Jeśli platforma nie zrealizuje zaleceń, DSA przewiduje możliwość dalszych, znacznie surowszych sankcji — włącznie z karami procentowymi liczonymi od globalnego obrotu.
Czy to początek nowej ery cyfrowej odpowiedzialności?
Decyzja Komisji jest przełomowa z jednego powodu: pokazuje, że DSA nie jest martwym przepisem, lecz narzędziem, które można i będzie się stosować wobec największych graczy rynku cyfrowego.
W kontekście rosnącej liczby kampanii manipulacyjnych i fałszywych kont decyzja KE może być odczytana jako mocny sygnał polityczny, że Europa chce odzyskać wpływ na to, co dzieje się w przestrzeni cyfrowej.






