Były takie momenty, kiedy człowiek wpadał do domu tylko na chwilę. Spocony, głodny, jeszcze z kurzem pod paznokciami po zabawie na podwórku. Nie było czasu na obiad, nie było czasu na ceregiele. Była kromka chleba, śmietana i cukier. I to wystarczało.
Bo to nie była zwykła kanapka. To był smak, który ratował dzień.
Co tak naprawdę było w tej kromce?
Pachnący chleb — czasem jeszcze miękki, czasem już lekko czerstwy. I właśnie ten drugi często smakował najlepiej. Jak było masło, to cienko, tylko żeby „zatkać dziury”. A potem najważniejsze — śmietana.
Nie taka ze sklepu, która się rozlewa i znika. Tylko gęsta. Taka, co trzymała się noża. Co stawiała lekki opór. Co pachniała mlekiem i czymś jeszcze — może kuchnią, może domem, może spokojem, którego wtedy się nie zauważało.
Na to cukier. Zwykły, sypany ręką. Trochę więcej niż trzeba. Bo kto by wtedy liczył.
Smak, który przychodził od ludzi
Był jeszcze jeden wymiar tej kanapki. Nie wszyscy go mieli.
U mnie pojawiał się kilka razy w roku. Rodzina Łemków z sąsiedztwa przynosiła na prawosławne święta Wielkanocne słoik śmietany. Gęstej jak masło, tłustej, prawdziwej. Takiej, której się nie kupowało — tylko dostawało.
I nagle ta zwykła kanapka przestawała być zwykła.
Miała w sobie coś odświętnego, choć składniki się nie zmieniały. Może to kwestia ludzi. Może tego, że jedzenie też potrafi pamiętać, skąd przyszło.
śmietana i cukier na kanapce
Nawet jak się dorastało — to nie mijało
Człowiek miał już swoje lata. 15, 16. Niby poważniejszy. Niby inne rzeczy w głowie.
A jednak… kromka chleba, śmietana, cukier — i znowu wracało to samo. Ta sama łapczywość. Ta sama przyjemność. Ta sama dziecięca fantazja, że to najlepsze, co można zjeść.
Dziś to trochę śmieszy. Ale tylko trochę.
Przepis (jeśli w ogóle można to tak nazwać)
Składniki:
- kromka chleba (najlepiej lekko czerstwa)
- masło (opcjonalnie, wersja „luksusowa”)
- gęsta śmietana (im gęstsza, tym lepiej)
- cukier
Przygotowanie:
- Weź kromkę chleba. Nie kombinuj.
- Jeśli masz masło — posmaruj cienko.
- Nałóż grubą warstwę śmietany. Nie żałuj.
- Posyp cukrem. Tak, żeby było czuć.
- Zjedz najlepiej w biegu. Albo na schodach. Albo gdziekolwiek.




