Kto dziękuje władzy? Wrzesień–październik pod lupą Facebooka
Wrzesień i początek października 2025 roku pokazały, że lokalna scena samorządowa potrafi grać nie tylko decyzjami, ale i emocjami. Wystarczy spojrzeć na Facebooka, by zobaczyć, kto buduje wizerunek człowieka wśród ludzi, a kto woli bezpieczne, urzędowe komunikaty. Przeanalizowaliśmy konta burmistrzów, wójtów i starosty powiatu trzebnickiego. Wyniki? Mówią więcej o stylu władzy niż niejeden raport.
Trzebnica: miasto, w którym dziękują wszyscy
Trzebnica bije rekordy. Burmistrz Marek Długozima od lat opanował sztukę patronatu do perfekcji. Wrzesień i październik to festiwal wydarzeń, które mają wspólny mianownik: „dziękujemy panu burmistrzowi”.
Podczas Święta Sadów, konferencji o opiece nad dziećmi, odpustu św. Jadwigi czy lokalnych biegów – wszędzie tam pojawia się jego nazwisko. Nie ma tygodnia, by nie padło kilka publicznych wyrazów wdzięczności. Niektóre organizacje dziękują nawet dwukrotnie – raz w poście, drugi raz w komentarzu.
Czy to źle? Nie. Ale to już nie komunikacja informacyjna, a ceremonialna – gdzie każda wstęga, każda scena i każda fotografia z mikrofonem jest jak rytuał potwierdzający obecność władzy.
W Trzebnicy PR stał się emocjonalnym teatrem – z mieszkańcami w roli widowni, a burmistrzem jako centralną postacią sceny publicznej.
Oborniki Śląskie: cisza pod płaszczykiem urzędowych komunikatów
W Obornikach Śląskich panuje osobliwy spokój.
Nie dlatego, że wszystko działa jak należy, ale dlatego, że burmistrz Arkadiusz Poprawa nie robi nic, co mogłoby ten spokój zakłócić.
Na jego profilu – jeśli w ogóle można mówić o „jego” – dominują suche komunikaty publikowane przez urząd. Informacje o inwestycjach, odbiorach, przetargach, stypendiach czy wywozach odpadów. Wszystko bezosobowe, pozbawione emocji, relacji i autentycznego kontaktu z ludźmi. Zero zdjęć z mieszkańcami, zero rozmowy, zero obecności w terenie.
Z profilu burmistrza trudno wywnioskować, że w ogóle istnieje jako osoba publiczna, która słucha ludzi.
Nie ma komentarzy, odpowiedzi, żadnego śladu reakcji na głosy mieszkańców. Gmina mówi — burmistrz tylko podpisuje się nazwiskiem pod cudzymi działaniami.
A mimo to wciąż ma swoich obrońców — grupę osób, które z uporem bronią jego majestatu w mediach społecznościowych, jakby bronili nie człowieka, lecz urząd sam w sobie.
To zjawisko ciekawe i niepokojące zarazem: społeczność, która zamiast wymagać aktywności, broni bierności.
W Obornikach PR to nie komunikacja, a mechanizm usprawiedliwienia.
Władza milczy, ludzie ją tłumaczą. W efekcie powstaje iluzja, że wszystko jest w porządku, bo przecież „burmistrz jest, jak zawsze”.
Tylko że jego obecność jest czysto symboliczna — jak podpis pod protokołem.
Zawonia: wieś świętująca z wójt
Wójt Agnieszka Wersta lubi wydarzenia, szczególnie takie, które mają zapach ciasta i biesiady. Dożynki Gminne, Gminny Ośrodek Kultury i występy zespołów ludowych – to świat, w którym władza pokazuje się z ludzkiej strony.
Tylko że ten świat ma też drugie dno. Gdy zgasną światła sceny, wójt wraca do publikowania korekt porządku obrad i komunikatów o konsultacjach społecznych. Z jednej strony – kobieta z gminy. Z drugiej – urzędniczka w defensywie.
Dziękują jej głównie organizatorzy dożynek, ale dziękują formalnie – jakby z obowiązku, nie z emocji. I to czuć.
Prusice: taniec, seniorzy i autentyczność
Burmistrz Igor Bandrowicz idzie w stronę miękkiego PR-u. W październiku trwa tu Miesiąc Seniora – seria spotkań, wydarzeń i koncertów. W przeciwieństwie do Trzebnicy, Prusice nie grają monumentalnie, lecz społecznie.
Seniorzy, stowarzyszenia, wolontariusze – wszyscy pojawiają się na zdjęciach i w relacjach, często z naturalnymi „dziękujemy za wsparcie”. I choć jest ich mniej niż w Trzebnicy, brzmią szczerzej.
Bandrowicz wydaje się rozumieć, że siła lokalnej polityki tkwi w relacjach, nie w wizerunku.
Żmigród: asfalt zamiast emocji
Burmistrz Robert Lewandowski nie szuka poklasku. W jego mediach społecznościowych królują drogi, przetargi i park rowerowy. Każdy post ma ton projektowego raportu. Są zdjęcia, ale mało emocji.
Nie ma „dziękujemy panu burmistrzowi”, bo nie ma ku temu okazji. Jest dokumentacja działań. Prosta, konkretna, inżynierska. To komunikacja technokraty, nie polityka.
I może właśnie dlatego Żmigród jest jednym z niewielu samorządów, który trzyma się meritum.
Wisznia Mała: spokojna siła i filmowy styl
Wójt Jakub Bronowicki stawia na wideo, pokazując mieszkańcom drogi, place i inwestycje. Mało patosu, więcej faktów. W nagraniach mówi prostym językiem, tłumacząc, co zrobiono, a co dopiero się zacznie.
To komunikacja rzeczowa, ale nie chłodna. Bronowicki potrafi być blisko mieszkańców – nie przez emocje, lecz przez systematyczne raportowanie efektów. W efekcie ma lojalnych odbiorców, którzy nie muszą dziękować – wystarczy, że widzą, że coś się dzieje.
Powiat Trzebnicki: „reelsowa” rzeczywistość
Starosta Małgorzata Matusiak eksperymentuje z formą – krótkie filmy, relacje z wydarzeń, spotkania, konferencje. Wszystko dynamiczne, skondensowane, medialne.
Ale w tej „reelsowej” rzeczywistości brakuje treści. Jest obraz, nie ma kontekstu. Jest występ, ale nie wiadomo, po co. Informacja zastąpiona została kadrem.
Wnioski: wdzięczność jako forma PR
Kiedyś mówiło się, że władza potrzebuje ludzi. Dziś częściej wygląda na to, że potrzebuje „lajków”.
Publiczne podziękowania stały się nowym sposobem na ocieplanie wizerunku, a Trzebnica zbudowała wokół tego całą strategię. Im więcej wydarzeń – tym więcej wdzięczności. Im więcej patronatów – tym więcej emocji.
To, co kiedyś było spontanicznym gestem, dziś jest narzędziem politycznej komunikacji.
Paradoksalnie, tam gdzie mieszkańcy naprawdę czują wdzięczność (jak w Prusicach), nie trzeba o niej mówić codziennie. Wystarczy być obecnym.
Podsumowanie redakcyjne
Na tle innych gmin Trzebnica przypomina perfekcyjnie wyreżyserowane show.
Prusice – społeczne laboratorium relacji.
Zawonia – chaotyczną mieszankę urzędu i festynu.
Oborniki Śląskie – fasadę spokoju, za którą kryje się bierność i brak kontaktu.
Żmigród – inżynierską dokumentację działań.
Wisznia Mała – zrównoważony głos rozsądku.
A powiat? Wciąż szuka swojego języka wideo.
I tylko jedno pytanie zostaje bez odpowiedzi:
czy naprawdę potrzebujemy tylu „dziękujemy”, by zobaczyć, kto naprawdę działa?
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


