W Lubnowie przy ul. Obornickiej sprawa, która zaczęła się od skargi mieszkańców na ścieki płynące do rowu, zaczyna odsłaniać znacznie szerszy problem. Kontrola Sanepidu potwierdziła istnienie nielegalnego wylotu kanalizacji, ale jednocześnie ujawniła coś jeszcze: wieloletni chaos w zarządzaniu budynkiem, w którym gmina jest współwłaścicielem mieszkań.
A to prowadzi do pytania znacznie poważniejszego niż sama „dzika rura”:
czy gmina przez lata nie dopełniała swoich obowiązków wobec prawa i mieszkańców?
Dlaczego w Lubnowie ścieki płyną do rowu?
Podczas kontroli przeprowadzonej 9 marca Sanepid stwierdził, że przy budynku przy ul. Obornickiej 12 znajduje się nielegalny wylot instalacji kanalizacyjnej. Z rury wypływają surowe ścieki bytowe, które trafiają do rowu melioracyjnego, a następnie – według relacji mieszkańców – do rzeki Lubnówki.
Kontrolerzy odnotowali charakterystyczny zapach fekalny, szarą barwę cieczy oraz widoczne zanieczyszczenia w rowie – w tym papier toaletowy i osady ściekowe.
Sanepid podkreśla, że nie ma tam ani przyłącza do sieci kanalizacyjnej, ani szczelnego zbiornika bezodpływowego.
Wspólnota, której formalnie „nie ma”
Najbardziej zaskakujący fragment pisma dotyczy jednak statusu budynku.
W budynku przy ul. Obornickiej 12 znajdują się trzy lokale z udziałem mienia komunalnego oraz jeden lokal prywatny.
To oznacza, że zgodnie z polskim prawem automatycznie powstała wspólnota mieszkaniowa – w chwili, gdy pierwszy lokal został sprzedany osobie prywatnej.
Tymczasem – jak wynika z oświadczenia przekazanego podczas kontroli – sprawy wspólnoty nie zostały w sposób formalny uregulowane.
Innymi słowy:
wspólnota istnieje z mocy prawa, ale nie została uporządkowana organizacyjnie.
A to w praktyce oznacza jedno – brak jasnej odpowiedzialności za część wspólną budynku, w tym instalację kanalizacyjną.
Kto powinien pilnować takich spraw?
Tu pojawia się rola gminy.
Gmina Oborniki Śląskie jest współwłaścicielem większości lokali w budynku. Oznacza to, że powinna aktywnie uczestniczyć w zarządzaniu nieruchomością i doprowadzić do uporządkowania spraw wspólnoty – choćby poprzez powołanie zarządu czy ustalenie zasad gospodarowania częścią wspólną.
Tymczasem z dokumentów wynika, że przez lata nie udało się doprowadzić do rozwiązania podstawowego problemu – legalnego odprowadzania ścieków.
Efekt?
Surowe ścieki trafiają do rowu przy drodze gminnej.
A gdzie w tym wszystkim jest burmistrz?
Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym burmistrz jest organem wykonawczym gminy i odpowiada za funkcjonowanie urzędu oraz realizację zadań gminy.
To właśnie na nim spoczywa obowiązek nadzorowania gospodarki komunalnej i zarządzania majątkiem gminy.
Mieszkańcy Lubnowa od lat zgłaszają problem ścieków. Teraz potwierdziła go kontrola Sanepidu.
A jednak sytuacja trwała latami.
W rozmowach z mieszkańcami pojawia się jeszcze jeden wątek – trudność w bezpośrednim kontakcie z burmistrzem. Jak twierdzą, często trudno go zastać w urzędzie. Urząd nie prowadzi również publicznego kalendarza burmistrza, więc mieszkańcy nie wiedzą, gdzie w danym momencie wykonuje obowiązki służbowe.
Problem większy niż jedna rura
Sprawa Lubnowa pokazuje coś więcej niż tylko lokalną awarię infrastruktury.
Pokazuje mechanizm, który mieszkańcy znają aż za dobrze:
problemy narastają latami, aż w końcu ktoś zgłasza sprawę do instytucji zewnętrznej.
Dopiero wtedy pojawia się kontrola.
Sanepid zapowiada dalsze postępowanie i decyzje po analizie dokumentacji.
Ale jedno pytanie pozostaje aktualne już dziś:
dlaczego przez tyle lat nikt w gminie nie doprowadził do rozwiązania problemu, który – jak się okazuje – był widoczny gołym okiem?




