Macierzyństwo pod presją. Dyskryminacja trwa

dyskryminacja kobiet w ciazy

Dlaczego w kraju o dramatycznie niskiej dzietności kobiety w ciąży wciąż traktowane są jak „problem kadrowy”, a nie pełnoprawne pracowniczki? Czy prawo dogoni kiedyś praktykę?


Ukryta dyskryminacja — jak wygląda naprawdę?

Kobiety planujące ciążę lub młode matki nadal zderzają się z praktykami, które — choć rzadko wypowiadane na głos — funkcjonują w wielu firmach jak normy: odsuwanie od awansów, nieprzedłużanie umów, utrata obowiązków po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Według raportu „Rodzicielstwo w pracy”30 proc. młodych dorosłych zna kobietę dyskryminowaną z powodu macierzyństwa.

Jeszcze zimniejsze wnioski płyną z danych unijnych: 5,23 mln kobiet w UE czuje się dyskryminowanych w pracy z powodu płci.

„Mało się mówi o ukrytej przemocy wobec kobiet planujących macierzyństwo. Nie dostają pracy, tracą szanse, wracają po urlopach i funkcjonują jak pracownice drugiej kategorii” — mówi europosłanka Elżbieta Łukacijewska.


Jak młode pokolenie patrzy na macierzyństwo?

Dane z ankiet są bezlitosne:

  • 37 proc. osób w wieku 18–25 lat zna przypadek zwolnienia kobiety z powodu ciąży,

  • 68 proc. badanych z tej grupy deklaruje gotowość przesunięcia decyzji o dziecku „na później”, bo kariera ważniejsza — i bardziej dostępna dla mężczyzn.

Tymczasem współczynnik dzietności w Polsce leci w dół jak kamień: 1,11 w 2024 r., prognozowane 1,01 w 2025 r.. To połowa progu potrzebnego do zastępowalności pokoleń.


Czy dyrektywy unijne rozwiązały problem?

W 2023 roku w życie weszła dyrektywa work–life balance — dodatkowy urlop opiekuńczy, ochrona rodziców dzieci do lat 8, dłuższe urlopy rodzicielskie. Brzmi świetnie, ale system pękł w połowie.

Nie dano nic pracodawcom. Zero zachęt, zero rekompensat.

Dla małych firm oznacza to:
„Pracowniczka znika na rok, miejsce musi czekać, nikt nie zapłaci za lukę”.
Efekt? Rekrutacje z dopiskiem „dyspozycyjność” i niewypowiedziane preferencje dotyczące wieku.

„Trzeba pomyśleć o rekompensatach. To nie kara rozwiąże problem, tylko partnerstwo między państwem a firmami” — mówi Łukacijewska.


Luka emerytalna — rachunek krzywd

Skutki dyskryminacji są długofalowe. Kobiety, które wypadają z rynku pracy na czas macierzyństwa, wracają często na gorsze warunki — a potem mają o 30 proc. niższe emerytury niż mężczyźni.

„Wydajność kobiet jest często wyższa niż mężczyzn, a mimo to tracą najwięcej” — dodaje europosłanka.


A co z kobietami prowadzącymi działalność? Tu dopiero zaczyna się problem

Jednoosobowe firmy prowadzone przez kobiety prowadzą ciężką walkę z interpretacjami ZUS-u. Przykłady?

  • wstrzymane świadczenie,

  • podejrzenie „fikcyjnej działalności”,

  • decyzje kwestionujące prawo do macierzyńskiego przy krótkim stażu prowadzenia firmy.

Kobieta z własną działalnością bywa traktowana nie jak przedsiębiorczyni, lecz jak potencjalne zagrożenie dla systemu.


Czy da się to zmienić?

Łukacijewska proponuje stworzenie prawnego statusu kobiety w ciąży w firmie: gwarancja powrotu na tę samą ścieżkę kariery, jasne zasady awansu, równe wynagrodzenie.

To nie tylko kwestia sprawiedliwości — to także inwestycja w przyszły rynek pracy.

Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Przewijanie do góry