„Mobilny Urząd” – czyli jak wiceburmistrz pokonał 800 metrów, by wręczyć ulotkę

Mobilne targi gminy
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

„Mobilny Urząd” – czyli jak wiceburmistrz pokonał 800 metrów, by wręczyć ulotkę

Oborniki Śląskie, centrum miasta. Poranek na targowisku. Mieszkańcy spacerują między straganami, a pośród stoisk z warzywami i tanim obuwiem – rozstawia się mobilny urząd. Nad wszystkim czuwa wiceburmistrz, który dzielnie rozdaje ulotki.

Brzmi jak kiepski żart? To rzeczywistość. W ramach akcji „Mobilny Urząd” gmina Oborniki Śląskie postanowiła dotrzeć do… najbliższego placu targowego. Odległość od ratusza? Około 800 metrów – spacerem 8 minut, samochodem 3. Szybciej niż do niejednej kasy samoobsługowej.

Oczywiście, oficjalny komunikat brzmi szumnie: „Mieszkańcy mogli uzyskać informacje o programie Czyste Powietrze, zapisać się do SIM-u, poznać rozkład jazdy linii OLKA czy dowiedzieć się, jak walczyć z komarami”. Tylko… po co w takim razie angażować mobilny urząd? Czy tego nie robi dział promocji, komunikacji, informatorów i strony internetowej?

Reklama

Co się właściwie działo?

Było kolorowo. Były banery. Były ulotki. Były rozmowy „z mieszkańcami”. Był aparat fotograficzny. Zabrakło tylko jednego: urzędowych spraw do załatwienia.

Bo przecież, zgodnie z definicją, mobilny urząd to taki, który wyjeżdża do ludzi, by ułatwić im dostęp do usług publicznych. Nie każdy starszy mieszkaniec wsi ma możliwość przyjechać do miasta, złożyć wniosek, zapytać o rozkład jazdy czy dopytać o formalności przy mieszkaniach SIM. W teorii to właśnie do tych ludzi miałby jechać urzędnik – z laptopem, drukarką, formularzami i życzliwością.

Ale w Obornikach Śląskich? Tu „mobilność” to postawienie stolika 4 ulice dalej. I nazwanie tego sukcesem.

Promocja OLKI zamiast dostępności

Szczególne emocje budzi fakt, że cała akcja miała też na celu promocję linii autobusowej OLKA. Linii, która – jak twierdzą mieszkańcy – nie odpowiada ich realnym potrzebom. Ironia polega na tym, że gdyby komunikacja faktycznie działała jak należy, nie trzeba by jej promować. Po prostu – mieszkańcy by z niej korzystali. A skoro trzeba ją reklamować w centrum miasta, to chyba jednak coś nie gra, prawda?

Reklama
Reklama
Reklama

Urzędowa mobilność dla zdjęcia?

Zamiast faktycznie odwiedzić wioski – jak Siemianice, Jary, Lubnów, Nowosielce czy Wielka Lipa – gdzie urząd jest dla wielu mieszkańców fizycznie nieosiągalny, postawiono na… lans pod daszkiem.

Trzeba przyznać – to bardzo komfortowy „mobilny wyjazd”. Zero błota, żadnych dziurawych dróg, żadnych rozmów o kanalizacji w Bagno czy braku chodnika w Morzęcinie Wielkim. Tylko uśmiechy, emeryci z zakupami i relacja na stronie urzędu. Bo przecież nic tak nie mówi „blisko ludzi” jak zdjęcie z ulotką na tle straganu z czosnkiem.

Podsumowanie? Dosadne.

Czy to była promocja programów społecznych? Czy to była promocja urzędu? A może po prostu promocja samych siebie – bo nie ma to jak pokazać, że „coś się dzieje”, nie wychodząc poza granice miasta.

Bo przecież w Obornikach Śląskich Tu nam się podoba – nawet jeśli mobilność kończy się na przejściu dla pieszych przy ul. Parkowej.

Źródło informacji UG w Obornikach Śląskich / Foto UG

Autor: Rafał Chwaliński


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry