„Must Be the Music wraca mocniej niż kiedykolwiek?”

rock program foto

Must Be the Music wraca mocniej niż kiedykolwiek?

Czy nowa edycja naprawdę zatrzęsie rynkiem muzycznym?

Powrót „Must Be the Music” wiosną 2026 roku już dziś budzi emocje, a sam Maciej Rock mówi o rekordowym zainteresowaniu castingami. Pytanie, które warto zadać na starcie: czy format po ośmiu latach przerwy wciąż potrafi otwierać artystom drzwi do wielkiej kariery?
Rock twierdzi, że tak — i to z siłą, której mało kto się spodziewał.


Dlaczego castingi pękały w szwach?

Maciej Rock, prowadzący i jedno z najbardziej rozpoznawalnych medialnych „spoiw” programu, przyznał w rozmowie z agencją Newseria:

Reklama

„Utonęliśmy w tych zgłoszeniach, to była ciężka praca, żeby przesłuchać wszystkich chętnych”.

Rekordowa liczba solistów i zespołów miała jeden wspólny mianownik: fenomen poprzedniej edycji. Alien i Majtis, Kuba i Kuba, Bonaventura — to tylko część nazw, które po programie realnie zbudowały sceniczne kariery.
Rock zauważa, że dopiero sukces tych finalistów przekonał wielu niezdecydowanych, że talent show nadal ma moc zmieniania życia.


Czy poziom uczestników naprawdę zaskoczy jurorów?

Prowadzący zdradził, że castingi przyniosły kilka momentów „zatrzymania planu” — dosłownie.

„Kiedy ten zespół zaczął grać swoją piosenkę, nagle plan się zatrzymał”.

Okazało się, że jedna z grup przychodzi z utworem mającym już ponad 5 milionów odtworzeń na Spotify. I to nie wyjątek — takie „perełki” mają pojawić się częściej.

Rock przekonuje, że to właśnie scena programu jest dla wielu startujących jedyną przestrzenią prawdziwej profesjonalnej prezentacji:

„Rynek nie wykształcił innej drogi, by dać kopa karierze młodych ludzi”.


Jurorzy „skalibrowani”. Co to znaczy na ekranie?

Panel pozostaje bez zmian: Natalia Szroeder, Sebastian Karpiel-Bułecka, Dawid Kwiatkowski i Miuosh. Ale ich podejście — jak mówi Rock — ma być ostrzejsze i bardziej wymagające.

„W pierwszej edycji nie wiedzieli jeszcze, czego się spodziewać. Teraz wiedzą, że mogą wymagać więcej niż w jakimkolwiek innym programie”.

Za kulisami ma być goręcej, ale też bardziej profesjonalnie.


Prowadzący w tym samym składzie. „Jak w domu”

Na ekranie znów zobaczymy Macieja Rocka, Adama Zdrójkowskiego i Patricię Kazadi. Rock nie ukrywa, że relacja z młodszym kolegą z planu jest wyjątkowa:

„Czuję się trochę tak, jakbym był w domu. Siedzimy z Adasiem i jak mamy przerwę, to miło spędzamy czas”.

Trójka prowadzących ma wnieść balans pokoleń, energii i stylu.


Widzowie wrócą tłumnie?

Według Nielsena poprzednia edycja przyciągała średnio 879 tys. widzów, a finał przekroczył 1 mln oglądających.
Jeśli nowa edycja faktycznie proponuje „bardziej skalibrowaną” selekcję i przebojowych uczestników, Polsat może liczyć na powtórkę — a nawet poprawę wyniku.

Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Przewijanie do góry