Czy Polacy wciąż czytają? Odpowiedź nie jest ani prosta, ani oczywista. Z jednej strony – tempo życia, scrollowanie zamiast przewracania kartek. Z drugiej – dane, które każą się zatrzymać. Bo jednak coś się dzieje.
Z raportu wynika, że aż 41% osób powyżej 15. roku życia sięgnęło po przynajmniej jedną książkę w 2025 roku. Niby „tylko” cztery osoby na dziesięć, ale w praktyce – to miliony czytelników, którzy nadal tworzą realny rynek i… medialny szum.
I właśnie ten szum przeanalizował Instytut Monitorowania Mediów.
Książki, o których było najgłośniej
Na szczycie zestawienia znalazł się tytuł, który wielu uznało za literacki nokaut:
- Null – Szczepan Twardoch
Zasięg: 49,4 mln kontaktów.
Czyli – statystycznie każdy coś o niej słyszał. Nawet jeśli nie czytał.
Za nim:
- Lewandowski. Prawdziwy – Sebastian Staszewski
- To ja. Andrzej Duda – Andrzej Duda
- Kandydat – Jakub Żulczyk
- Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet – Antonina Tosiek
I tu pierwsze zaskoczenie: żadnej jednej dominującej narracji. Literatura wysoka, polityka, sport, reportaż. Trochę jak polska debata publiczna – wszystko naraz, często bez wspólnego mianownika.
Dwa światy: media i social media
Raport pokazuje coś jeszcze ciekawszego – podział, który coraz wyraźniej rysuje się w mediach.
Media tradycyjne (prasa, radio, TV):
→ promują literaturę „poważną”, analityczną, często wymagającą.
Media społecznościowe:
→ żyją emocją, konfliktem, znanymi nazwiskami.
Przykład?
- Null dominował w klasycznych mediach.
- Lewandowski. Prawdziwy i To ja. Andrzej Duda rozbiły bank w social mediach.
Facebook, TikTok i YouTube wygenerowały największe zaangażowanie – razem niemal 80% interakcji.
Nie ma tu przypadku.
Ludzie klikają emocje. A emocje najlepiej sprzedają się tam, gdzie liczy się reakcja, nie refleksja.
IMM ksiażki
Czytelnicy chcą… autentyczności
Z analizy wpisów w sieci wyłania się obraz czytelnika, który nie chce już tylko historii. On chce prawdy – albo przynajmniej jej wrażenia.
- Biografia Lewandowski. Prawdziwy przyciągała, bo pokazywała słabości.
- Kandydat rozpalał dyskusje, bo uderzał w politykę.
- To ja. Andrzej Duda dzielił odbiorców niemal równo – jak każda dobra (albo kontrowersyjna) historia w Polsce.
- A „Pamiętniki wiejskich kobiet”? Tam pojawiło się coś rzadkiego – wspólnota i nostalgia.
Trochę jak przy stole u babci. Tylko zamiast herbaty – komentarze i udostępnienia.
Reklama

Reklama

Reklama
g(26124802)a(3459702))
Reklama
g(25882096)a(3459702))
Czytelnictwo w Polsce: stagnacja czy zmiana?
41% czytających to wynik stabilny.
Ale stabilność nie zawsze oznacza spokój.
Bo zmienia się to, jak czytamy i dlaczego:
- jedni szukają intelektualnego wyzwania,
- inni – potwierdzenia swoich poglądów,
- jeszcze inni – zwykłej ludzkiej historii.
I może właśnie w tym tkwi odpowiedź.
Nie ma już jednego „polskiego czytelnika”.
Jest mozaika. Trochę chaosu. Trochę sprzeczności.
I całkiem sporo emocji.
Co z tego wynika?
Jeśli ktoś jeszcze wierzy, że książka to spokojny, cichy świat… to chyba nie widział, co dzieje się wokół premier.
Dziś książka to:
- narzędzie debaty,
- paliwo dla mediów społecznościowych,
- a czasem – zwykły pretekst do kłótni w komentarzach.
Brzmi znajomo?
Podsumowanie
Raport IMM pokazuje jedno: książki w Polsce nie umierają.
One po prostu zmieniają formę obecności – z półki na ekran, z ciszy w dyskusję.
A pytanie, które zostaje, jest proste:
czy jeszcze czytamy… czy już tylko reagujemy?
Źródło: Instytut Monitorowania Mediów