Upadki, nałóg i powrót do siebie. Ilona Felicjańska opowiada o walce z uzależnieniem i roli wiary, która – jak podkreśla – pomogła jej przetrwać najtrudniejsze momenty.
Czy wiara może pomóc wyjść z nałogu?
Historia Felicjańskiej nie jest opowieścią „z okładki”. To raczej zapis drogi przez chaos, błędy i próby stawania na nogi – czasem po raz kolejny.
Była modelka nie ukrywa, że w jej przypadku kluczową rolę odegrała wiara. Nie jako slogan, ale jako codzienna praktyka.
– Modlitwa i praktyki religijne działają na mnie terapeutycznie, zmniejszają lęk i dają poczucie, że nie jestem sama – mówi.
W świecie, w którym szybkie rozwiązania sprzedają się najlepiej, jej przekaz brzmi niemal staroświecko. Ale może właśnie dlatego trafia.
Sri Lanka, reality show i… Biblia
Udział w programie Królowa przetrwania nie był dla niej walką o tytuł czy rozpoznawalność.
To miało być coś innego. Próba.
– Nie miałam tam właściwie nic więcej poza Biblią. W niej szukałam ratunku i odpowiedzi – opowiada.
Plan zdjęciowy na Sri Lance stał się dla niej przestrzenią konfrontacji z samą sobą. Bez filtrów. Bez wygodnych wymówek.
„Jeden kieliszek” – początek czy koniec?
Felicjańska mówi wprost: uzależnienie nie zaczyna się spektakularnie. Często zaczyna się niewinnie.
– Nigdy nie wiesz, czy ten jeden kieliszek nie będzie tym pierwszym ciągnącym cię na dno.
To zdanie wybrzmiewa najmocniej. Bo nie ma w nim moralizowania – jest doświadczenie.
Co naprawdę stoi za uzależnieniem?
W jej opowieści nie ma prostych diagnoz. Nie ma też wygodnych usprawiedliwień.
Uzależnienie – jak podkreśla – to proces. Złożony. Osadzony w emocjach, relacjach, historii życia.
– Lęk przed odrzuceniem czy skrzywdzeniem sprawia, że podejmujemy złe decyzje. Ale ważne, by je zauważyć i zmienić kierunek.
To ważne rozróżnienie. Bo odbiera nałogowi etykietę „słabości”, a oddaje go w ręce czegoś znacznie bardziej skomplikowanego.
Czy można się odbić od dna?
To chyba najważniejsze pytanie w tej historii.
I odpowiedź nie jest spektakularna. Nie ma tu jednego momentu „przełomu”.
Jest coś trudniejszego – powtarzalność.
– Możesz upadać wielokrotnie, ale za każdym razem wstań i szukaj odpowiedzi.
Felicjańska mówi też o czymś, co często pojawia się dopiero na końcu tej drogi – poczuciu wartości, które nie zależy od opinii innych.
Co zostaje po tej historii?
Nie historia celebrytki. Nie kolejna opowieść „o sukcesie po kryzysie”.
Zostaje coś bardziej niewygodnego.
Pytanie.
Czy naprawdę rozumiemy, czym jest uzależnienie – i czy potrafimy zauważyć moment, w którym „niewinny początek” zaczyna zmieniać się w coś groźnego?




