Nysa. Umowa „z wolnej ręki”, 140 tys. zł i polityczne nazwisko w tle
Księgowość powiatowej spółki prowadzi firma męża wicemarszałek Sejmu
To nie jest historia o jednej fakturze. To opowieść o mechanizmie. O tym, jak publiczne pieniądze potrafią zmieniać adres bez przetargu, bez konkurencji i bez zbędnych pytań. A na końcu tego łańcucha zawsze pojawia się to samo słowo: polityka.
Dokumenty i przelewy mówią same
31 stycznia 2024 roku PKS w Nysie Sp. z o.o., spółka należąca do powiatu, podpisała umowę nr 4/01/2024.
Wykonawcą została legnicka firma
Financial Management of Companies Sp. z o.o..
Zakres?
Pełna obsługa księgowa – od prowadzenia ksiąg, przez podatki CIT i VAT, po kontrole skarbowe, audyty, doradztwo.
Cena podstawowa: 5 000 zł netto miesięcznie + VAT.
Dodatki:
– 1 000 zł za sprawozdania okresowe
– 4 200 zł za roczne
– 400 zł za każdą dodatkową roboczogodzinę
Z wyciągów bankowych:
2024 r. → 61 500 zł
01.2025–01.2026 → 79 950 zł
Razem: 141 450 zł w dwa lata.
Dla powiatowej spółki to nie „drobny wydatek”.
Dla lokalnego biura rachunkowego – dwa stabilne etaty.
Problem w tym, że lokalnych nikt nawet nie zapytał.
„Z wolnej ręki”
W odpowiedzi na wniosek o informację publiczną spółka przyznała wprost:
„wykonawca został wybrany z wolnej ręki”
Bez przetargu.
Bez zapytania ofertowego.
Bez porównania cen.
Jednym zdaniem: bez konkurencji.
W języku administracji to neutralne sformułowanie.
W języku mieszkańców – decyzja uznaniowa.
A kim jest wykonawca?
Prezesem spółki jest
Rafał Wielichowski.
Nazwisko, które w Nysie nie jest anonimowe.
Bo to mąż wicemarszałek Sejmu,
Monika Wielichowska,
jednej z najważniejszych osób w kierownictwie Sejm RP.
I tu zaczyna się drugi rozdział tej historii.
Szpital. Zespół. „Ekspert”
Kilka tygodni po podpisaniu umowy nazwisko Rafała Wielichowskiego pojawia się w uchwale Starostwo Powiatowe w Nysie.
Zostaje członkiem zespołu ds. odbudowy szpitala powiatowego.
W dokumentach: „zastępca przewodniczącego”.
Opis: „wysokiej klasy ekspert”.
Na pytanie, kto go rekomendował, urząd odpowiada:
„wskazał go starosta”
„nastąpiła rekomendacja ustna”
Bez konkursu.
Bez ogłoszenia.
Bez pisemnych referencji.
Po prostu – wskazanie.
Czyli:
najpierw kontrakt w spółce powiatowej,
potem miejsce przy stole, gdzie decyduje się o największej inwestycji zdrowotnej w historii powiatu.
Przypadek?
Formalnie wszystko można wytłumaczyć.
„Kompetencje”.
„Doświadczenie”.
„Znajomość systemu ERP”.
Tyle że mieszkańcy widzą to inaczej.
Bo kiedy:
bezrobocie rośnie,
samorząd mówi o oszczędnościach,
lokalne firmy walczą o zlecenia,
a jednocześnie 140 tys. zł wyjeżdża poza powiat do firmy powiązanej personalnie z centralną polityką,
to trudno nie zadać pytania:
czy to jeszcze gospodarka… czy już zaplecze polityczne?
Dlaczego ten wątek jest polityczny
Nie chodzi o sam fakt, że ktoś jest czyimś mężem.
Chodzi o standardy.
Im wyższe stanowisko publiczne – tym większa powinna być przezroczystość.
W takich sytuacjach:
ogłasza się postępowania,
zbiera oferty,
pokazuje porównania,
usuwa choćby cień podejrzeń.
Tu stało się odwrotnie.
Zastosowano tryb, który minimalizuje kontrolę społeczną.
A potem oczekuje się, że nikt nie będzie pytał.
Co z tego wynika dla Nysy
Te pieniądze mogły zostać w mieście.
W:
wynagrodzeniach miejscowych księgowych
podatkach płaconych lokalnie
czynszach dla właścicieli lokali
obrocie małych firm
Zamiast tego – odpłynęły.
Może legalnie.
Ale czy rozsądnie?
Podsumowanie
Ta historia nie potrzebuje wielkich słów.
Wystarczą liczby i cytaty:
141 450 zł
z wolnej ręki
bez konkurencji
firma prezesa – męża wicemarszałek Sejmu
I jedno pytanie, które wisi nad Nysą:
czy samorząd działa dla mieszkańców… czy dla układu znajomości?
Bo kiedy polityka zaczyna zaglądać do księgowości spółek komunalnych, to zwykle nie kończy się to dobrze dla podatników.







