Przez
Redakcja
/ 06/04/2026 / 2 minutes of reading
Oceń materiał
Jedna cieśnina, jeden wpis i nagle cały świat zaczyna liczyć baryłki ropy. Słowa Donald Trump nie są już tylko politycznym teatrem — to konkretne groźby, które mogą odbić się na cenach paliw także w Polsce.
Co się właściwie wydarzyło?
Na początku kwietnia Trump publikuje wpis, który uruchamia lawinę komentarzy.
„Iran ma 48 godzin na zawarcie porozumienia lub otwarcie Cieśniny Ormuz. Czas się kończy – za 48 godzin całe piekło spadnie na nich.”
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
To jeszcze brzmi jak klasyczne ultimatum.
Ale dzień później napięcie rośnie — i język przestaje być dyplomatyczny.
Niedziela, która zmieniła ton
W wielkanocnym wpisie Trump idzie dalej:
„Wtorek będzie Dniem Elektrowni i Dniem Mostów – wszystko w jednym, w Iranie. Nie będzie niczego podobnego!!!”
I dalej, już bez żadnych filtrów:
„Otwórzcie tę je****ną cieśninę, wy szalone bękarty, albo będziecie żyć w piekle – ZOBACZYCIE!”
Na końcu pojawia się jeszcze zaskakujące:
„Chwała Allachowi (Praise be to Allah).”
Ten fragment wywołał największe zdziwienie — jedni widzą w nim sarkazm, inni prowokację.
Dlaczego wszyscy patrzą na jedną cieśninę?
Cieśnina Ormuz to jedno z najważniejszych miejsc na świecie.
nawet 20–30% globalnej ropy przepływa właśnie tędy
to „zawór” światowej gospodarki
każda blokada = natychmiastowy wzrost cen
Tu nie ma marginesu błędu.
„Dzień Elektrowni” — groźba konkretna
To nie jest metafora.
Trump wskazuje cele:
elektrownie
mosty
infrastrukturę krytyczną
To już nie brzmi jak polityka. To brzmi jak plan operacyjny.
Eksperci podnoszą, że ataki na infrastrukturę cywilną mogą być uznane za naruszenie prawa międzynarodowego.