lll katarzyna majewska baner

Czarownica z laboratorium. O kosmetykach bez magii

Oceń materiał
Czarownica z laboratorium. O kosmetykach bez magii
15/12/2025

Czy naturalne kosmetyki to efekt czarów, czy raczej lat pracy, chemii i cierpliwości? W kawiarni „Lodówka” w Trzebnicy rozmawiamy o skórze, roślinach i mitach, które wciąż mają się świetnie.


To nie jest rozmowa o „cudownym kremie, który cofnie czas”. To raczej spokojna, momentami przewrotna opowieść o tym, jak naprawdę powstają kosmetyki botaniczne – bez marketingowej mgły i bez bajek o eliksirach młodości.

Gościem nowego odcinka podcastu „Lokalsi dla Lokalsów w Lodówce” jest Katarzyna Majewska, chemiczka, naturopatka i twórczyni marki Makutu – kuchnia kosmetyczna. Spotykamy się w Trzebnicy, przy kawie, w rozmowie, która płynie naturalnie: od dredów w korporacji, przez destylację roślin, aż po brutalne zderzenie natury z przepisami prawa.

„Makutu po maorysku znaczy czarownik, czarownica. Nazwa została, choć Nową Zelandię zamieniliśmy na Ossolin” – opowiada Katarzyna Majewska.

Kosmetyka bez iluzji

Rozmowa szybko schodzi z estetyki na fundamenty. Skóra nie jako powierzchnia do „naprawy”, lecz jako organ, który reaguje na dietę, stres, styl życia i dopiero na końcu – na krem.

Majewska konsekwentnie obala popularne mity:

  • że kolagen w kremie „przenika do skóry”,

  • że kosmetyki trzeba zmieniać co kilka miesięcy,

  • że więcej znaczy lepiej.

„To, co robimy kosmetykami, to może 20 procent. Reszta to to, jak żyjemy” – mówi wprost.

Lawenda, fiołek i lata pracy

Szczególnie ciekawy jest wątek fiołka – rośliny rzadko kojarzonej z kosmetyką. Tymczasem to właśnie ekstrakty z fiołka stały się podstawą jednego z kremów Makutu. Nie dlatego, że „ładnie brzmią”, ale dlatego, że mają realne, przebadane działanie.

I tu pada zdanie, które dobrze streszcza całą rozmowę:

„Ten krem fiołkowy to trzy lata pracy. To nie jest spacer do lasu i cztery liście”.

Za każdym słoiczkiem stoją: normy, badania, etykiety, instrukcje, dostawcy surowców i prawo, które – wbrew pozorom – w naturalnej kosmetyce wcale nie jest łagodniejsze.

Wiedźma bez pypcia

Pojawia się też wątek „czarownicy” – stereotypu kobiety pracującej z ziołami, który w kulturze bywa straszny, brzydki i podejrzany.

„Może dlatego, że próbowały różnych rzeczy i nie wszystkie były sprawdzone” – pada półżartem, półserio.

W tym podcaście nie ma jednak magii. Jest wiedza, dystans i zdrowy sceptycyzm wobec obietnic, które brzmią zbyt dobrze, by były prawdziwe.

Podcast, który zostaje w głowie

To rozmowa dla tych, którzy:

  • chcą rozumieć, co nakładają na skórę,

  • są zmęczeni reklamową narracją „cudów w tubce”,

  • cenią lokalne historie i ludzi, którzy robią rzeczy po swojemu.

Bez pośpiechu. Bez krzyku. Za to z treścią.

🎙 Nowy odcinek podcastu „Lokalsi dla Lokalsów w Lodówce” – Radio DTR
📍 nagrany w Trzebnicy
🧪 o kosmetykach, które nie udają leków
🌿 i o naturze, którą warto traktować z głową

img 8745 Lokalsi dla Lokalsów w Lodówce – Katarzyna Majewska
Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry