W drugiej części rozmowy Jakub Bronowicki pokazuje się z zupełnie innej strony niż oficjalna – mniej politycznej, bardziej ludzkiej. Rozmawiamy o codzienności samorządu, o tym, jak bardzo brakuje nam społecznego „stuletniego” doświadczenia i dlaczego w Polsce nie umiemy jeszcze działać wspólnie, tylko w trybie: „mój problem najważniejszy”.
Bronowicki opowiada o zmianach w społecznej mentalności, o rosnącej roli kobiet w samorządzie, ale też o barierach, jakie stawiają media społecznościowe – pełne hejtu i presji, która skutecznie zniechęca młodych do angażowania się publicznie. Padają wątki o selekcji radnych, o tym, jak trudno wytrzymać nacisk społeczny, oraz o różnicach między dawnym, wspólnotowym działaniem a dzisiejszym stylem „weźcie i zróbcie”.
Rozmawiamy również o naturze, łąkach kwietnych, koszeniu, szczurach z Wrocławia (które „nigdy nas nie opuszczą”) oraz o budowie nowej szkoły w Wiszni Małej – inwestycji, która ma być czymś więcej niż murem i dachem. Wójt tłumaczy, jak widzi nowoczesną edukację, rolę technologii i obowiązek dawania dzieciom szans, zamiast narzucania im wąskich specjalizacji.
Nie brakuje refleksji o charakterze i podejściu do życia: o łacinie, o AI, o pamiętaniu (a raczej niepamiętaniu) urazów, o tym, co w ludziach najważniejsze, a także o tym, że „wójtem się bywa, a człowiekiem trzeba być”.
To rozmowa spokojna, szczera i pełna przemyśleń, które wykraczają daleko poza bieżącą politykę – o wspólnocie, edukacji, technologii i zwyczajnej codzienności w gminie.