Powiat kontra media. Próba uciszenia krytyki?

powiat kontra media

Powiat kontra media. Próba uciszenia krytyki?

Czy władza lokalna może bronić „dobrego imienia”, sięgając jednocześnie po środki, które w demokracji służą do uciszania prasy? I czy w 2025 roku samorząd powiatowy powinien budować swoją pozycję na dialogu — czy na pozwach pisanych przez prawników opłacanych z budżetu publicznego?

To pytania, które stają dziś przed mieszkańcami Powiatu Trzebnickiego. I przed nami — mediami, które przez lata były milczące, a teraz zaczęły pytać o rzeczy elementarne: jawność, odpowiedzialność i prostą prawdę.


Czy powiat ma prawo pozywać media za krytykę?

Władza może próbować. Ale to dopiero sąd decyduje, czy krytyka narusza czyjekolwiek dobra osobiste.

W przypadku osób pełniących funkcje publiczne orzecznictwo jest jednoznaczne:
muszą one tolerować o wiele więcej krytyki niż zwykły obywatel.

To fundament demokratycznego państwa, a nie sympatyczna sugestia. Pisał o tym wielokrotnie m.in. Sąd Najwyższy:

„Osoby pełniące funkcje publiczne muszą się liczyć z tym, że ich działalność będzie podlegała krytyce, a granice dopuszczalnej krytyki są w stosunku do nich szersze”.

Powiat może się więc obrażać, może pisać pisma, może udawać, że to media psują wizerunek — ale nie może zmienić prawa, które stoi po stronie jawności życia publicznego.


Czy mamy do czynienia z lokalnym SLAPP-em?

SLAPP — Strategic Lawsuit Against Public Participation — oznacza pozew, który nie ma wygrać w sądzie.
Ma zastraszyć, zniechęcić, wywołać efekt mrożący.

To klasyczny schemat:

  1. Media zaczynają zadawać niewygodne pytania.

  2. Władza reaguje nerwowo.

  3. W grze pojawia się „ochrona dobrego imienia”.

  4. Prawnicy zaczynają pisać projekty pozwów.

Czy tak to wygląda w Powiecie Trzebnickim?
Nie przesądzam. Ale kiedy radni ostrzegają redakcję, że powiat „szykuje pozew”, to brzmi to bardziej jak komunikat polityczny niż prawny.

To próba ustawienia narracji:
„nie krytykujcie, bo będzie proces”.


Co właściwie mają chronić? Przeciwko czemu protestują?

Wszystkie opublikowane materiały Radia DTR dotyczą:

  • faktów,

  • dokumentów BIP,

  • nagrań z sesji,

  • wypowiedzi radnych,

  • oficjalnych pism,

  • decyzji samorządowych.

Jeśli władza uznaje to za „naruszenie dobrego imienia powiatu”, to powinna się najpierw zastanowić:

czy winne są dokumenty, z których korzystają dziennikarze,
czy może działania, które te dokumenty opisują?


Czy powiat może pozywać za pieniądze mieszkańców?

To kluczowe pytanie.

Samorząd pozywający media z budżetu publicznego —
czyli pieniędzmi obywateli —
w istocie prowadzi proces nie o swoje dobre imię, lecz o prawo mieszkańców do krytycznej informacji.

Takie działania były już w Polsce krytykowane przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, Rzecznika Praw Obywatelskich i środowisko prawnicze.
To niebezpieczna praktyka, bo:

  • osłabia debatę publiczną,

  • tworzy atmosferę strachu,

  • czyni władzę nietykalną,

  • blokuje media obywatelskie.

Jeśli urzędnik chce pozywać prywatnie — ma do tego prawo.
Ale wtedy musi:

  • udowodnić naruszenie,

  • wykazać nieprawdziwość informacji,

  • pogodzić się z tym, że krytyka jego działalności publicznej jest chroniona.


Czy powiat powinien bać się pytań zamiast na nie odpowiadać?

I tutaj docieramy do sedna.

Władza transparentna:

  • udziela informacji,

  • pokazuje dokumenty,

  • tłumaczy swoje decyzje.

Władza nieprzyzwyczajona do kontroli:

  • grozi,

  • obraża się,

  • szuka paragrafów.

Powiat Trzebnicki może iść w dowolnym kierunku, ale jedno jest pewne:
jeśli zdecydują się na proces przeciwko mediom, to mieszkańcy odczytają to jako próbę uciszenia krytyki.


Czy milczące media były mediami?

W regionie przez lata panował model:

media mówią to, co urząd chce usłyszeć — w zamian za ogłoszenia i spokój.

Radio DTR od początku działa poza tą logiką.
Bez pieniędzy samorządowych, bez zależności, bez knebla.

Ktoś może się zżymać, że „dziennikarz jest ostry”.
Ale dużo gorsze dla wspólnoty jest milczenie, bo milczenie bywa sponsorowane.


Wniosek? Jest dokładnie odwrotnie niż twierdzi powiat

Nie media „naruszają dobre imię powiatu”.
To powiat — grożąc pozwami za krytykę — narusza zaufanie mieszkańców do demokracji lokalnej.

Zadaniem prasy nie jest klaskanie.
Zadaniem prasy jest kontrola.
A zadaniem władzy — odpowiadanie.

I nic tego nie zmieni. Ani po cichu pisane pozwy, ani obrażone miny na sesjach.

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry