Lato 2022 roku było dla Trzebnicy momentem przełomowym.
2 sierpnia funkcjonariusze Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu weszli do Starostwa Powiatowego. Interwencja nie miała charakteru rutynowego. Z urzędu zatrzymano dwie pracownice – dyrektor Biura Starosty oraz pracownicę wydziału promocji – które zostały doprowadzone do KWP we Wrocławiu. Sprawa karna, zapoczątkowana tamtego dnia, do dziś pozostaje przedmiotem postępowania przed Sądem Rejonowym w Trzebnicy.
To wydarzenie zakończyło okres względnego spokoju w powiecie. W kolejnych miesiącach narastało napięcie, a wokół instytucji samorządowych pojawiła się atmosfera nieufności i wzajemnych oskarżeń.
Internet jako pole eskalacji
Jesienią 2022 roku do lokalnej debaty wkroczył internet. W przestrzeni publicznej zaczęły krążyć nagrania i wypowiedzi krytyczne wobec osób związanych z systemem pomocy społecznej. Jednym z autorów tych materiałów był Krzysztof Sikora – wówczas współpracujący z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Trzebnicy na podstawie umowy cywilnoprawnej – który prowadził internetowy kanał „Telewizja Siemianice”.
Za jego pośrednictwem publikowane były treści zawierające konkretne i bardzo poważne zarzuty wobec Roberta Korytkowskiego, dyrektora PCPR. Dotyczyły one zarówno sfery zawodowej, jak i prywatnej. Nie miały formy pytań czy opinii – były przedstawiane jako fakty. Ich ciężar gatunkowy mógł prowadzić do podważenia zaufania niezbędnego do pełnienia funkcji publicznej.
Grudzień 2022: kilka dni, które uruchomiły proces
Sąd, rozpoznając sprawę, wskazał precyzyjny okres: od 1 do 6 grudnia 2022 roku. To w tych dniach – jak ustalono – doszło do rozpowszechniania nieprawdziwych zarzutów z użyciem środków masowego komunikowania. Treści były nagrywane, powielane i udostępniane w sposób zapewniający im szeroki zasięg.
Kluczowe dla oceny prawnej było to, że zarzuty:
dotyczyły osoby pełniącej funkcję publiczną,
miały charakter jednoznacznych twierdzeń,
nie znalazły potwierdzenia w faktach.
Od sporu do sali sądowej
Robert Korytkowski zdecydował się na drogę prawną, kierując przeciwko Krzysztofowi Sikorze prywatny akt oskarżenia o pomówienie. W toku postępowania sąd badał treść wypowiedzi, sposób ich rozpowszechniania oraz intencję oskarżonego. Analizowano nagrania i publikacje, sprawdzano, czy przedstawiane zarzuty mają jakiekolwiek oparcie w rzeczywistości.
Wnioski były jednoznaczne. Sąd nie dał wiary wersji przedstawianej przez Sikorę, uznając, że rozpowszechniane informacje były nieprawdziwe, a ich publikacja naruszała dobra osobiste Roberta Korytkowskiego.
Wyrok i jego znaczenie
Sąd Rejonowy uznał Krzysztofa Sikorę za winnego przestępstwa z art. 212 §1 i §2 kodeksu karnego – pomówienia, także za pomocą środków masowego komunikowania – i wymierzył mu karę ograniczenia wolności w postaci nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne, a także zobowiązał do zapłaty zadośćuczynienia oraz kosztów procesu.
Apelacja została oddalona. Wyrok jest prawomocny.
To rozstrzygnięcie kończy spór co do faktów. Sąd przesądził, że nie była to dopuszczalna krytyka ani działanie w interesie społecznym, lecz przestępstwo polegające na rozpowszechnianiu fałszywych oskarżeń.
Kropka sądu, pytania opinii publicznej
Prawomocny wyrok zamyka etap sądowego ustalania prawdy o publikowanych zarzutach. Jednocześnie otwiera pytania o skutki, jakie fałszywe oskarżenia wywołały w życiu publicznym i instytucjonalnym. Do tych wątków będziemy wracać w kolejnych materiałach.
Na dziś jedno jest pewne: w tej sprawie sąd postawił kropkę. I zrobił to w sposób jednoznaczny.






