Bałtyk nie jest tropikalnym akwenem, ale latem jego nagrzane i słonawe wody mogą stwarzać dobre warunki dla bakterii z rodzaju Vibrio. Wśród nich występuje także Vibrio cholerae, czyli przecinkowiec cholery. Nie oznacza to jednak, że każda wykryta bakteria wywołuje cholerę ani że należy rezygnować z kąpieli. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z ranami, chorobami przewlekłymi i osłabioną odpornością.
Samo określenie „przecinkowiec cholery” brzmi alarmująco. Przywołuje obrazy epidemii, skażonej wody i choroby, która bez leczenia może w krótkim czasie doprowadzić do ciężkiego odwodnienia.
W przypadku kąpieli w Bałtyku trzeba jednak rozróżnić dwie sprawy: klasyczną cholerę oraz zakażenia powodowane przez różne bakterie z rodzaju Vibrio.
Bakteria nie zawsze oznacza cholerę
Cholerę wywołują toksynotwórcze szczepy Vibrio cholerae, przede wszystkim należące do grup O1 i O139. Do zakażenia dochodzi najczęściej drogą pokarmową — po wypiciu skażonej wody albo zjedzeniu zanieczyszczonej żywności.
Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że każdego roku na świecie występuje od 1,3 do 4 mln zachorowań na cholerę, a liczba zgonów wynosi od 21 tys. do 143 tys. Większość zakażonych przechodzi chorobę łagodnie, jednak ciężkie przypadki mogą prowadzić do gwałtownego odwodnienia i wymagają natychmiastowego leczenia.
Nie każdy szczep Vibrio cholerae wytwarza jednak toksynę odpowiedzialną za cholerę. Bakteria może powodować biegunkę lub zakażenie rany, ale takie przypadki określane są zazwyczaj jako wibrioza, a nie klasyczna cholera. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego podkreśla, że zakażenie toksynotwórczym szczepem V. cholerae jest cholerą, natomiast pozostałe zakażenia bakteriami Vibrio należą do wibrioz.
Przecinkowce występują w Bałtyku naturalnie
Bakterie Vibrio nie muszą zostać przywiezione z tropików. Występują naturalnie w ciepłych wodach przybrzeżnych, szczególnie tam, gdzie woda morska miesza się ze słodką, a zasolenie pozostaje stosunkowo niewielkie.
Takie warunki zapewnia właśnie Bałtyk.
Badania prowadzone wzdłuż polskiego wybrzeża wykazały letnią obecność Vibrio cholerae, Vibrio vulnificus i Vibrio parahaemolyticus. Najczęściej wykrywano je w cieplejszych wodach Zatoki Gdańskiej i Zalewu Wiślanego. W okresach wysokich temperatur bakterie mogą namnażać się znacznie intensywniej.
Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób poinformowało 7 lipca 2026 roku, że po ostatnich falach upałów warunki sprzyjające rozwojowi Vibrio pojawiły się w Europie wyjątkowo wcześnie. Bałtyk, Morze Czarne i niektóre obszary Morza Północnego należą do akwenów najbardziej podatnych na wzrost zagrożenia podczas gorącego lata.
Wody balastowe statków mogą przenosić mikroorganizmy między odległymi akwenami, ale wyjaśnianie obecności przecinkowców w Bałtyku wyłącznie ruchem statków byłoby uproszczeniem. Dla kąpiących się najważniejsze znaczenie mają naturalne występowanie bakterii, temperatura wody i jej niewielkie zasolenie.
Największe ryzyko pojawia się przy otwartej ranie
Bakterie mogą dostać się do organizmu przez skaleczenie, otarcie, świeży tatuaż, przekłucie skóry albo ranę po zabiegu. Zakażenie może początkowo przypominać zwykły stan zapalny: pojawia się zaczerwienienie, obrzęk, ból i ocieplenie skóry.
Czytaj dalej
Powiązany temat
W rzadkich przypadkach infekcja może rozwijać się szybko i doprowadzić do zakażenia krwi, sepsy albo martwiczego zapalenia tkanek. Szczególnie narażone są osoby starsze, chorujące na cukrzycę, nowotwory lub choroby wątroby, pacjenci przyjmujący leki obniżające odporność oraz małe dzieci.
Nie oznacza to, że każde zadrapanie po kąpieli zakończy się zakażeniem. Europejskie przypadki wibriozy nadal należą do stosunkowo rzadkich. Ryzyko rośnie jednak podczas długotrwałych upałów i wraz ze wzrostem temperatury wody.
Przypadek ze Stargardu nie był cholerą
W lipcu 2025 roku u pacjentki ze Stargardu wykryto Vibrio cholerae. Początkowo uruchomiono procedury stosowane przy podejrzeniu cholery, ponieważ kobieta cierpiała na ciężką biegunkę i odwodnienie.
Dalsze badania wykazały jednak, że szczep nie był toksynotwórczy. Oznaczało to, że pacjentka była zakażona przecinkowcem cholery, ale nie chorowała na klasyczną cholerę. Przypadek dobrze pokazuje, dlaczego samo wykrycie bakterii nie wystarcza do postawienia takiego rozpoznania.
Jak bezpiecznie korzystać z kąpieli?
Osoby mające skaleczenia lub inne uszkodzenia skóry powinny unikać kąpieli w morzu podczas wyjątkowo gorących dni. Jeżeli rana jest niewielka, należy zabezpieczyć ją szczelnym, wodoodpornym opatrunkiem.
Po kontakcie rany z wodą morską trzeba:
- zdjąć mokry opatrunek;
- umyć skórę czystą wodą i mydłem;
- osuszyć ranę;
- założyć nowy, czysty opatrunek.
Nie należy pozostawiać na skórze mokrego plastra. Zamiast chronić ranę, staje się on wilgotnym środowiskiem sprzyjającym rozwojowi drobnoustrojów.
ECDC zaleca również unikanie surowych i niedogotowanych owoców morza, zwłaszcza ostryg. Podczas kąpieli nie należy połykać wody.
Kiedy zgłosić się do lekarza?
Konsultacji medycznej wymaga rana, która po kontakcie z wodą morską szybko staje się coraz bardziej bolesna, zaczerwieniona lub obrzęknięta. Niepokojące są również gorączka, dreszcze, osłabienie, pęcherze na skórze albo gwałtowne pogorszenie samopoczucia.
Lekarzowi należy powiedzieć o kąpieli w morzu lub kontakcie rany z wodą. Taka informacja może ułatwić rozpoznanie zakażenia i dobranie odpowiedniego leczenia.
Bałtyk pozostaje miejscem, w którym można bezpiecznie wypoczywać. Potrzebna jest jednak odrobina rozsądku. Morze nie musi być tropikalne, aby w czasie upałów stać się dogodnym środowiskiem dla bakterii.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.



