Czy można połączyć historię komunikacji miejskiej, światełka, serduszka i pomaganie?
We Wrocławiu – jak najbardziej. I to dosłownie na torach.
Już 25 stycznia, w dniu 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, na ulice miasta wyjedzie wyjątkowy skład: historyczny tramwaj 105Na #2532+2531, który tym razem zmieni się w „Serduszkowy Tramwaj” kursujący na specjalnej linii „WOŚP 34”.
Skąd ten pomysł?
To kontynuacja społecznych akcji realizowanych przez Towarzystwo Miłośników Wrocławia oraz Stowarzyszenie Sekcja Transportu Zbiorowego. Ten sam tramwaj w przeszłości woził pasażerów jako „Światełkowy Tramwaj”, dlatego i tym razem nie zabraknie charakterystycznej iluminacji – czerwone światełka będą nawiązywać do symboliki WOŚP.
I nie tylko światełka.
Skład zostanie oklejony blisko 200 serduszkami, które trudno będzie przeoczyć – nawet z daleka.
Kiedy i którędy pojedzie „WOŚP 34”?
Przejazdy zaplanowano w godzinach 16:30–20:30.
Trasa poprowadzi przez jedne z najbardziej rozpoznawalnych punktów miasta:
Oporów (pętla startowa),
ulica Grabiszyńska,
Plac Legionów,
Krupnicza,
Rynek.
I tu zaczyna się mała lekcja historii – numer linii 34 oraz przebieg trasy są symbolicznym nawiązaniem do dawnej nocnej linii tramwajowej „34”, kursującej niegdyś z Oporowa do Kowal.
Ile to kosztuje?
Nic.
Podróż „Serduszkowym Tramwajem” jest całkowicie bezpłatna.
Ale…
Jeśli na pokładzie pojawi się wolontariusz z puszką, zawsze można dorzucić datek i w ten sposób wesprzeć finał WOŚP. Bez biletu, bez obowiązku – za to z dobrym powodem.
A co z rozkładem?
Szczegółowe godziny odjazdów z pętli i punktów węzłowych dostępne są:
w wydarzeniu na Facebooku,
oraz na stronie autora i pomysłodawcy akcji: stz.info.pl.
Organizatorzy zastrzegają, że trasa i godziny mogą ulec zmianie, bo to wciąż żywe miasto, żywa akcja i żywi ludzie – a nie tabelka w Excelu.
Co z tego wynika?
To nie jest zwykły przejazd.
To symboliczna podróż przez miasto, historię i wspólnotę, w której transport publiczny na chwilę przestaje być tylko środkiem do celu, a staje się nośnikiem idei.
Bo czasem wystarczy tramwaj, trochę światełek i kilkaset serduszek, żeby przypomnieć sobie, że pomaganie naprawdę może być proste.






