Sondaż CBOS: cisza przed politycznym przesileniem?

cebos i sondarz z kwietnia 2026
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Na pierwszy rzut oka – nic wielkiego. Kilka punktów w górę, kilka w dół. Ot, standardowy ruch w sondażu.

Ale kiedy spojrzeć uważniej, dane z kwietniowego „flashu” CBOS (13–15 kwietnia 2026) układają się w coś więcej niż chwilowe drgnięcie. To raczej mapa napięć, które mogą eksplodować bliżej 2027 roku.

Frekwencja deklarowana – ponad 75%. A więc nie „kanapowy sondaż”, tylko obraz realnego elektoratu.


Co naprawdę pokazują liczby?

Koalicja Obywatelska – 32% (+2,8 pp)
PiS – 18,2% (-2,9 pp)
Konfederacja WiN – 13% (+1,9 pp)
Konfederacja Korony Polskiej – 8,7% (-2,3 pp)
Nowa Lewica – 5,8% (+2,3 pp)
Razem – 4,9% (-1,1 pp)

Po uwzględnieniu niezdecydowanych przewaga KO jeszcze rośnie. To już nie jest kosmetyka. To polityczny sygnał. ilostracja do artykulu badania polityczne ilostracja do artykulu badania polityczne


Dlaczego Donald Tusk może mówić o przełomie?

Bo po raz pierwszy od dawna wszystko zaczyna układać się „po jego myśli”.

Nie chodzi tylko o wynik. Chodzi o strukturę poparcia.

Elektorat centrowy i anty-PiS – zamiast się rozpraszać – zaczyna się sklejać. To klasyczny moment konsolidacji przed wyborami.

Różnica prawie 14 punktów nad PiS-em? To nie jest przewaga. To jest przestrzeń do błędów.

A polityka, jak wiadomo, błędy uwielbia.


PiS: spadek czy początek erozji?

Tu robi się ciekawiej.

18,2%. Psychologiczna bariera 20% pęka.

I nie wygląda to na wypadek przy pracy.

Wewnętrzne napięcia wokół Jarosław Kaczyński, rywalizacja frakcji, konflikty personalne, nowe inicjatywy obok partii – to nie są już plotki z kuluarów. To zaczyna mieć realne przełożenie na wyborców.

Problem PiS-u nie polega dziś na tym, że traci wyborców.
Problem polega na tym, gdzie oni idą.


Prawica: więcej głosów, mniej siły

Bo tu pojawia się paradoks.

Razem: PiS + Konfederacje = prawie 40%.

Więcej niż KO i Lewica.

A jednak – politycznie słabiej.

Dlaczego?

Bo te głosy są rozbite na trzy kierunki.
I zamiast się wzmacniać – zaczynają się zjadać.

Reklama
Reklama
Reklama

Konfederacja WiN rośnie.
Środowisko Grzegorza Brauna traci.
PiS słabnie.

To nie jest jedna fala. To są trzy różne prądy, które się zderzają.

Efekt?
W systemie wyborczym – bezlitosny.

Kilka procent różnicy między listami może oznaczać kilkadziesiąt mandatów mniej.


Lewica: mały ruch, duże znaczenie

Na papierze wygląda skromnie.

+2,3 punktu dla Nowej Lewicy.
Razem balansujące na progu.

Ale politycznie – to może być języczek u wagi.

Bo bez Lewicy rządzenie przez KO staje się matematycznie trudne.
A z Lewicą – możliwe, choć nadal kruche.

To trochę jak w starym dowcipie: niby mało, ale bez tego nie działa.


Co z tego wynika na 2027?

Trzy scenariusze – i każdy ma sens.

1. Kontynuacja władzy KO
Najbardziej prawdopodobna dziś. Przy rozbitej prawicy i stabilnej Lewicy – układ się broni.

2. Powrót prawicy (warunkowy)
Jeśli PiS i Konfederacje się dogadają – gra zaczyna się od nowa.
Ale „jeśli” w tym zdaniu jest większe niż cała reszta.

3. Chaos i nowa układanka
Najbardziej niedoceniany scenariusz.
Bo gdy partie zaczynają walczyć między sobą, wyborcy czasem wybierają… coś zupełnie innego.


Co mówi ten sondaż naprawdę?

Nie to, kto dziś wygrywa.

Tylko kto ma kontrolę nad własnym obozem.

KO – na razie tak.
PiS – coraz mniej.
Prawica – w rozsypce.
Lewica – wraca do gry, ale jeszcze nie rozdaje kart.

Wiosna 2026 nie przynosi rewolucji.

Ale daje coś groźniejszego dla polityków niż rewolucja –
czytelny sygnał, że wyborcy zaczynają zmieniać przyzwyczajenia.

A to zwykle jest dopiero początek historii.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry