To jest właśnie ten moment, kiedy człowiek czyta miejski dokument i przeciera oczy. Bo z jednej strony mamy oficjalne ogłoszenie o sprzedaży atrakcyjnej działki we Wrocławiu przy ul. Grajewskiej na Kowalach. A z drugiej… miasto wprost pisze, że infrastruktury praktycznie tam nie ma albo inwestor musi ją sobie wybudować sam.
I tu pojawia się pytanie:
A gdzie drogi?
ilustracja do artykułu Kup tanio resztę zrób
Miasto sprzedaje 649 m² gruntu za 210 tys. zł netto plus VAT. To już czwarty przetarg – wcześniej działka nie znalazła kupca nawet za 300 tys. zł.
Na papierze wszystko wygląda pięknie:
Czytaj dalej
Zanim czytasz dalej
- gastronomia,
- usługi,
- hotel,
- medycyna,
- handel,
- sport,
- kultura.
Ale później zaczyna się prawdziwy Wrocław infrastrukturalny.
Bo dokument mówi wprost:
- inwestor ma sam wybudować odcinek ul. Grajewskiej,
- ma zrobić plac do zawracania,
- ma wybudować chodnik z oświetleniem i odwodnieniem,
- ma wykonać połączenie piesze do przystanku,
- a do tego jeszcze kanalizację sanitarną, bo jej tam po prostu nie ma.
Czyli w praktyce:
„Kup pan działkę. Resztę sobie pan zorganizuje.”
To już nawet nie jest klasyczne „miasto rozwija tereny inwestycyjne”. To bardziej model:
„sprzedajemy problem razem z gruntem”.
I teraz najlepsze.
Dokument jednocześnie przyznaje, że teren ma dostęp do drogi publicznej wyłącznie przez drogę wewnętrzną.
Czyli formalnie dostęp jest. Realnie? Widać na mapach, jak wygląda końcówka Grajewskiej. To bardziej szkic przyszłej ulicy niż gotowa miejska infrastruktura.
A przecież mówimy o Wrocławiu. Mieście, które lubi opowiadać o nowoczesności, smart city, rozwoju, zrównoważonym transporcie i urbanistyce XXI wieku.
Tymczasem na Kowalach:
- brak pełnej drogi,
- brak kanalizacji,
- brak gotowej infrastruktury,
- teren nieuporządkowany, ogólnodostępny i częściowo rolny.
Można odnieść wrażenie, że miasto próbuje przerzucić koszty urbanizacji na prywatnego inwestora, jednocześnie inkasując pieniądze za sam grunt.
I właśnie dlatego działka schodzi już z ceny:
- pierwszy przetarg: 300 tys. zł,
- drugi: też 300 tys.,
- trzeci: 240 tys.,
- teraz: 210 tys.
Rynek chyba doskonale rozumie, że „tania działka” może oznaczać bardzo drogą inwestycję.
Bo czasem problemem nie jest cena ziemi.
Problemem jest wszystko wokół niej.
Źródło
Zarządzenie nr 4985/26 Prezydenta Wrocławia i ogłoszenie o przetargu WNS/55/26.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.
