Wrocław dopina jeden z największych zielonych projektów ostatnich lat. Ponad 65 hektarów terenów między Wojszycami a Jagodnem oficjalnie przeszło w ręce miasta. To przestrzeń, która ma stać się „zielonymi płucami” południa stolicy Dolnego Śląska.
Co się właśnie wydarzyło?
Prezydent Jacek Sutryk oraz dyrektor generalny Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa podpisali akt notarialny przenoszący własność tzw. klina Wojszycko-Jagodzińskiego na miasto
To formalny koniec wieloletnich starań o przejęcie gruntów należących wcześniej do zasobu nieruchomości rolnych Skarbu Państwa.
– „Chcemy, aby ten ogromny teren był zielonymi płucami Wrocławia” – zapowiedział prezydent. Podkreślił, że koncepcja powstała w dialogu z mieszkańcami i radami osiedli
Dlaczego to ważne dla południa miasta?
Jagodno i Wojszyce należą do najszybciej rozwijających się części Wrocławia. Intensywna zabudowa mieszkaniowa przez lata wyprzedzała infrastrukturę społeczną i tereny rekreacyjne. Zielony Klin ma być odpowiedzią na ten deficyt.
Projekt zakłada:
strefy leśne i parkowe z nowymi nasadzeniami,
rozwiązania retencyjne zatrzymujące wodę opadową,
naturalny zbiornik retencyjny przy ul. Buforowej,
funkcje sportowe i rekreacyjne: boiska, place zabaw, ścieżki spacerowe,
drewniany amfiteatr
W planach jest nie tylko zieleń „dla oka”, ale też realne wsparcie systemu napowietrzania miasta – teren ma pełnić funkcję korytarza ekologicznego.
Błękitno-zielona strategia czy polityczny sukces?
Podczas podpisania aktu obecni byli także minister rolnictwa Stefan Krajewski oraz marszałek województwa dolnośląskiego Paweł Gancarz
Miasto stało się właścicielem…
Mówiono o „wielkim dniu dla Wrocławia” i o projekcie odpowiadającym na wyzwania klimatyczne oraz potrzeby mieszkańców.
Pytanie, które naturalnie się pojawia: czy miasto udźwignie finansowo i organizacyjnie realizację tak dużego założenia? Na razie zapowiedziano przygotowanie dokumentacji projektowej. Pierwsze nasadzenia mają ruszyć w 2027 roku
Co dalej?
Przejęcie gruntów to dopiero początek. Teraz kluczowe będą:
harmonogram prac,
źródła finansowania,
etapowanie inwestycji,
rzeczywisty wpływ mieszkańców na ostateczny kształt przestrzeni.
Zielony Klin Południa może stać się symbolem nowoczesnego, odpornego klimatycznie miasta. Albo – jeśli zabraknie konsekwencji – kolejną ambitną koncepcją, która ugrzęźnie w procedurach.
Na razie jedno jest pewne: 65 hektarów przestało być rolniczym zapisem w rejestrze, a stało się miejską obietnicą.








