Afera tarnowska pokazuje, jak łatwo urzędnicy potrafią sięgać po majątki osób nieporadnych. Wyrok zapadł, ale pytania dopiero się zaczynają. Czy podobne mechanizmy mogą działać także na Dolnym Śląsku?
Tarnów: historia, która nie powinna się wydarzyć
Gdy sędzia Marcin Hebda mówił o „składaniu ofiary z człowieka”, sala zamilkła. To nie była metafora. W Tarnowie urzędnicy i notariusz doprowadzili do przejęcia domu niepełnosprawnego pensjonariusza DPS. Zrobili to świadomie, z pełną wiedzą, że mężczyzna nie rozumie treści dokumentów.
Mechanizm był zaskakująco prosty:
Henryk W., mieszkaniec DPS w Nowodworzu, odziedziczył po ojcu dom.
O jego majątku wiedzieli wszyscy urzędnicy mający kontakt z dokumentacją — starostwo, PCPR, gmina.
Samorządowcy postanowili „przekonać go”, by przekazał dom gminie.
Pensjonariusza zawieziono do kancelarii notarialnej.
Notariusz sporządził akt darowizny, uznając go za w pełni świadomego.
Tymczasem dyrekcja DPS od miesięcy alarmowała, że mężczyzna nie jest w stanie samodzielnie podejmować decyzji i wymaga kuratora.
Wniosek o ustanowienie kuratora… miał zostać wyciszony „odgórnie”.
Tak właśnie wyglądał łańcuch działań — instytucja po instytucji, nazwisko po nazwisku.
I gdyby nie dziennikarze, rodzina i kilku uczciwych pracowników, sprawa przeszłaby niezauważona. A dom Henryka W. byłby dziś w rękach gminy.
Czy Tarnów to wyjątek, czy pierwsza odsłona większego problemu?
Kogo skazano? I za co?
To ważne, bo czytelnik musi zobaczyć skalę patologii.
Wyrok (nieprawomocny), Sąd Okręgowy w Tarnowie, wrzesień 2025:
Roman Łucarz – były starosta, obecnie wicestarosta tarnowski
1,5 roku bezwzględnego więzienia,
60 tys. zł grzywny,
6 lat zakazu pełnienia funkcji kierowniczych.Grzegorz Gotfryd – wójt gminy Szerzyny
1,5 roku więzienia,
80 tys. zł grzywny,
5 lat zakazu pełnienia funkcji.Anna Górska – dyrektorka PCPR
13 miesięcy więzienia,
zakaz pełnienia funkcji kierowniczych.Wojciech W. – notariusz
1,5 roku więzienia,
wieloletni zakaz wykonywania zawodu.Stefan Sz. – urzędnik gminny
1 rok i 1 miesiąc więzienia.
Sąd nie pozostawił złudzeń:
„To było świadome wykorzystanie człowieka nieporadnego i doprowadzenie do utraty całego majątku.”
To już nie jest „nieprawidłowość”.
To jest zorganizowane działanie administracji publicznej przeciw własnemu podopiecznemu.
Dlaczego samorządy blokują dostęp do dokumentów, jeśli nie mają nic do ukrycia?
Czy to przypadek jednostkowy? Niestety — to wygląda jak system
W Tarnowie mieliśmy całą konstrukcję:
urzędnicy znający sytuację majątkową,
dyrektorka PCPR wiedząca o stanie zdrowia,
notariusz gotowy podpisać,
wójt, który prowadził sprawę,
starosta, który miał wpływ na działania instytucji.
To nie było dzieło jednej osoby.
To była wspólna operacja.
I teraz pytanie, którego nikt nie chce zadawać:
czy tylko tam?
Czy rosnące majątki urzędników mogą być sygnałem alarmowym?
Sygnały z Dolnego Śląska mówią coś niepokojącego
Do naszej redakcji Radio DTR coraz częściej trafiają historie, które brzmią aż za podobnie:
nagłe zainteresowanie gminy działką starszej osoby,
presja pracownika OPS: „podpisz pani tu, bo straci pani świadczenia”,
próby przejęć nieruchomości osób samotnych,
dziwne „darowizny” podpisywane przez osób z demencją,
niechęć urzędów do ujawniania dokumentacji,
pracownicy, którzy anonimowo mówią:
„Tu się źle dzieje. Ale nikt nie chce tego ruszać.”
Są też inne tropy — rosnące majątki niektórych urzędników.
Czasem nagła seria zakupów ziemi. Czasem domy budowane za kwoty, których nie widać w oświadczeniach majątkowych. Czasem zbieżność z decyzjami wydziałów nieruchomości.
Nie oskarżamy nikogo.
Ale pytamy, bo od tego jest prasa.
Jak chronić osoby nieporadne, jeśli system pozwala na takie nadużycia?
Dlaczego takie sprawy są możliwe?
Bo system daje urzędnikom nieproporcjonalną władzę nad osobami słabymi.
1. Mają pełną wiedzę o sytuacji majątkowej.
OPS, PCPR, DPS, wydziały geodezji — cała dokumentacja leży na biurkach.
2. Wiedzą, kto nie ma rodziny.
A więc kto będzie łatwym celem.
3. Mają wpływ na kuratorów i notariuszy.
To relacje, środowisko, sieć zależności.
4. Mają narzędzia nacisku.
Wystarczy kilka zdań:
„Pani i tak nie da rady sama”, „dla pani będzie lepiej”.
5. A ludzie boją się mówić.
Bo urzędnik „może im zaszkodzić”.
Podsumowanie redakcji
Wyrok z Tarnowa otwiera oczy:
samorząd może stać się miejscem, gdzie majątek słabych jest traktowany jak łup.
To nie partia jest winna.
To ludzka chciwość + brak nadzoru + strach mieszkańców.
Dlatego o tym piszemy.
Dla tych, którzy nie mają siły, by walczyć sami.
