To była sprawa, która przez lata krążyła gdzieś na granicy niedopowiedzeń, półsłówek i środowiskowych plotek. Teraz wraca z pełną siłą – z wyrokami, które zamykają jeden z najbardziej wielowątkowych śledczych rozdziałów ostatnich lat.
Co wydarzyło się w 2010 roku?
Zaczęło się od zaginięcia.
W 2010 roku policja z Wielkopolski przyjmuje zgłoszenie – Sławomir W. znika bez śladu.
Na początku standardowa procedura: sprawdzenia, przesłuchania, próby odtworzenia ostatnich godzin.
Ale im dalej w las, tym więcej pytań niż odpowiedzi.
Ślad prowadził w stronę środowisk, które rzadko mówią dużo – pseudokibiców i ludzi powiązanych z narkotykowym półświatkiem.
35 929301
Kiedy śledztwo nabrało tempa?
Przełom przyszedł dopiero dekadę później.
W 2020 roku funkcjonariusze z Katowic zaczynają składać układankę od nowa.
Nie ma już złudzeń – to nie zaginięcie. To zabójstwo.
Do sprawy wchodzą kolejne służby, w tym Centralne Biuro Śledcze Policji.
Prokuratura Krajowa obejmuje nadzór. Zaczyna się żmudne odtwarzanie zdarzeń sprzed lat.
I nagle obraz staje się brutalnie czytelny.
Co ustalili śledczy?
Sławomir W. został uprowadzony na terenie Zabrza.
Potem wywieziony poza miasto.
Tam – według ustaleń – był bity, torturowany i zamordowany.
Ciało ukryto. Ślady zacierano.
Motyw? Porachunki narkotykowe.
To nie była przypadkowa zbrodnia.
To była egzekucja w świecie, w którym długi i konflikty rozlicza się inaczej niż w sądzie.
Jak szeroka była ta sprawa?
Z czasem śledztwo zaczęło się rozrastać.
Na wierzch wypłynęły kolejne wątki:
- handel narkotykami na dużą skalę
- nielegalna broń
- powiązania międzynarodowe
W jednym z etapów policja współpracowała nawet z FBI i niemieckim Federalnym Urzędem Kryminalnym.
To już nie była tylko sprawa jednego zabójstwa.
To był fragment większej układanki przestępczości zorganizowanej.
Wyrok – po latach milczenia
3 marca 2026 roku zapada wyrok w Sąd Okręgowy w Gliwicach.
Trzech mężczyzn zostaje skazanych:
- Przemysław P. – dożywocie
- Adam S. – 25 lat więzienia
- Patryk S. – blisko 12 lat
Dodatkowo sąd orzeka kary za przestępstwa narkotykowe, nielegalne posiadanie broni i składanie fałszywych zeznań.
Dlaczego ta sprawa jest ważna?
Bo pokazuje coś więcej niż tylko jedną zbrodnię.
To historia o tym, jak długo potrafi trwać dochodzenie do prawdy.
Jak sprawy „zamrożone” wracają – czasem po dekadzie.
I jak świat przestępczy, który na pierwszy rzut oka wygląda na zamknięty, jednak zostawia ślady.
Tyle że trzeba czasu, by je zobaczyć.
I co dalej?
Wyrok zapadł, ale pytania zostają.
Czy to zamknięcie sprawy, czy tylko jej formalny finał?
Ile podobnych historii wciąż czeka na swój moment?
Bo czasem sprawiedliwość działa powoli.
Ale – jak widać – potrafi wrócić.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


