To nie jest zwykły wniosek o informację publiczną. To test tego, czy urząd działa według procedur, czy według… przyzwyczajeń. A może wpływów? W Trzebnicy pojawiają się pytania, które nie powinny czekać tygodniami na odpowiedź.
Dlaczego te pytania są tak ważne?
Zaczęło się od jednego wniosku. Ale nie takiego „na statystykę”. Nie o liczbę ławek w parku ani koszt festynu.
Pytania dotykają sedna działania urzędu w sytuacji kryzysowej – zawieszenia burmistrza. I tego, co dzieje się wtedy „pod maską” systemu.
Czy osoba zawieszona nadal ma dostęp do systemów?
Czy ktoś się logował?
Czy urząd zabezpieczył swoje zasoby?
To nie są detale. To fundament bezpieczeństwa instytucji publicznej.
Systemy, dostęp, logowania – kto ma kontrolę?
Wniosek obejmuje konkretne obszary: dostęp do systemów wewnętrznych, ePUAP, e-doręczeń czy poczty służbowej.
To cyfrowe centrum dowodzenia urzędu.
Jeśli dostęp nie został odebrany – pojawia się pytanie: dlaczego?
Jeśli ktoś się logował – pojawia się pytanie: kto i na jakiej podstawie?
W normalnym, dobrze zarządzanym urzędzie takie sytuacje są zamykane natychmiast. Procedura, decyzja, wykonanie. Bez dyskusji.
Pieniądze zatrzymane, uprawnienia już nie?
Jeszcze ciekawszy jest drugi wątek.
Skoro – jak wynika z interpelacji – wynagrodzenie zostało wstrzymane, to dlaczego nie wstrzymano dostępu do narzędzi władzy?
To nie jest pytanie retoryczne.
To pytanie o spójność decyzji.
Bo jeśli ktoś nie pełni funkcji, nie wykonuje obowiązków i nie pobiera wynagrodzenia, to na jakiej podstawie zachowuje dostęp do systemów i infrastruktury?
Tu coś się przestaje składać.
Procedury: są czy ich nie ma?
Każdy urząd powinien mieć procedury na sytuacje nadzwyczajne.
Zawieszenie burmistrza to nie jest zdarzenie codzienne – ale właśnie dlatego powinno być opisane.
Czy takie procedury istnieją w Trzebnicy?
Czy zostały uruchomione?
Czy ktoś przeprowadził analizę ryzyka?
Jeśli tak – wystarczy pokazać dokument.
Jeśli nie – pojawia się problem znacznie poważniejszy niż brak odpowiedzi na wniosek.
Urząd odpowiada… później
Zamiast konkretów pojawiło się pismo o wydłużeniu terminu odpowiedzi.
Jak wynika z dokumentu (pismo z 29 kwietnia 2026 r., strona 1), urząd tłumaczy się „koniecznością analizy” oraz „ilością wniosków” i wskazuje nowy termin – aż do 15 czerwca 2026 r.
Formalnie – zgodne z ustawą.
Praktycznie – w takiej sprawie to decyzja, która rodzi więcej pytań niż odpowiedzi.
Bo jeśli wszystko jest w porządku, odpowiedź powinna być szybka i jednoznaczna.
Pojawia się cień wpływu
I tu dochodzimy do sedna.
Brak jasnych odpowiedzi w sprawie dostępu do systemów, uprawnień i procedur w sytuacji zawieszenia burmistrza naturalnie rodzi pytanie:
czy osoba zawieszona nadal ma realny wpływ na funkcjonowanie urzędu?
To nie jest zarzut.
To logiczna konsekwencja braku informacji.
A w administracji publicznej brak informacji bywa czasem bardziej wymowny niż sama odpowiedź.
Kierunek: kontrola, a może prokuratura?
Sprawa nie kończy się na publikacji.
Jeżeli urząd nie wyjaśni jednoznacznie wskazanych kwestii, kolejnym krokiem może być nie tylko skarga na bezczynność, ale również zawiadomienie odpowiednich instytucji.
W tym prokuratury – w kontekście ewentualnego naruszenia przepisów dotyczących dostępu do informacji publicznej oraz zasad funkcjonowania organów publicznych.
Bo tu nie chodzi tylko o formalności.
Chodzi o to, kto naprawdę zarządza urzędem – i na jakich zasadach.
Otwarte pytanie
Czy Trzebnica ma procedury, które działają… czy tylko takie, które istnieją na papierze?
I czy ktoś w urzędzie jest gotów to dziś jasno powiedzieć – bez czekania do czerwca?
Magazynu Radio DTR 4/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


