140 mln zł dla KGW. Kto zdąży, ten skorzysta

kologospodyn wiejskich i dofinasowania 2026
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Rozpoczął się nabór, który dla wielu Kół Gospodyń Wiejskich może być realnym zastrzykiem pieniędzy – ale też testem sprawności. Bo tym razem nie tylko liczy się liczba członków, ale i… umiejętność ogarnięcia wniosku online.


Ile pieniędzy i dla kogo?

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ogłosiła start naboru na wsparcie działalności statutowej KGW. Do podziału jest 140 mln zł, a wnioski można składać do 30 września 2026 roku – o ile budżet nie wyparuje wcześniej. A przy takim zainteresowaniu… to wcale nie jest żart.

Kwoty są uzależnione od liczby członków:

  • do 30 osób – 8 tys. zł,
  • 31–75 osób – 9 tys. zł,
  • powyżej 75 osób – 10 tys. zł.

Proste? Na papierze tak. W praktyce zaczynają się schody.


Dlaczego liczba członków nagle ma znaczenie?

Bo wszystko opiera się na danych z Krajowego Rejestru KGW. I tu pojawia się klasyczny scenariusz:
„Mamy więcej osób, tylko… nie zgłosiliśmy aktualizacji”.

Bez tego ani rusz. Najpierw trzeba zgłosić zmianę liczby członków w ARiMR, dopiero potem składać wniosek o pieniądze. Kto tego nie zrobi – może zostać z niższą stawką. Albo bez niej.


Papier odchodzi do lamusa. I nie wszystkim się to spodoba

Największa zmiana? Koniec papierowych wniosków.

Od 2026 roku wszystko odbywa się wyłącznie elektronicznie – przez Platformę Usług Elektronicznych ARiMR.
Dla części kół to naturalny krok. Dla innych – bariera.

Agencja zapewnia, że można liczyć na pomoc w biurach powiatowych. Ale kto zna realia, ten wie: kolejki, nerwy, „a system nie działa”.


Na co można wydać pieniądze?

Lista jest szeroka i – co ważne – dość elastyczna. Środki można przeznaczyć m.in. na:

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
  • działalność społeczno-kulturalną,
  • edukację i inicjatywy lokalne,
  • rozwój przedsiębiorczości kobiet,
  • promocję kultury ludowej i regionalnej,
  • działania związane z prowadzeniem gospodarstw domowych.

Czyli w skrócie: wszystko, co wzmacnia lokalną społeczność. I tu często dzieje się najwięcej – od festynów po realne inicjatywy biznesowe.


Co tu się naprawdę zmienia?

Na pierwszy rzut oka – nic nowego. Program był, jest i będzie.
Ale diabeł siedzi w szczegółach:

  • cyfryzacja wymusza zmianę sposobu działania,
  • liczebność członków zaczyna mieć realny wpływ finansowy,
  • a czas… jak zwykle działa na niekorzyść spóźnialskich.

I jeszcze jedno: to nie jest program „dla każdego”. To program dla tych, którzy są zorganizowani.


Kto wygra ten nabór?

Niekoniecznie największe koła.
Nie zawsze najbardziej aktywne.

Wygrają ci, którzy:

  • mają aktualne dane,
  • ogarniają formalności,
  • i nie odkładają wszystkiego na wrzesień.

Bo historia takich programów jest przewidywalna jak pogoda w maju:
najpierw spokój… potem tłok i nerwy.


A co dalej?

Pytanie brzmi nie tylko „kto dostanie pieniądze”, ale też:
co z nimi zrobi?

Bo właśnie tu zaczyna się prawdziwa historia KGW – nie w formularzu, ale w terenie.

I to jest moment, który warto obserwować.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Zostań przy sprawie

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry