📰 Uczciwość na urlopie. Wójt, radny i burmistrz w krzywym zwierciadle
Uczciwość w strategii, nie w życiu
W wielu gminach uczciwość staje się tym samym, czym „zrównoważony rozwój” – ładnym sloganem, który dobrze wygląda w strategii, ale nikt go nie realizuje.
Wójtowie, burmistrzowie i radni chętnie powtarzają, że „działają dla dobra mieszkańców”. Tyle że to „dobro” coraz częściej kończy się tam, gdzie zaczynają się interesy ich własnego plemienia.
Plemiona zamiast wspólnoty
Zamiast wspólnoty obywatelskiej mamy lokalne klany.
Ci „od burmistrza”, ci „od przewodniczącego”, ci „co nie przeszkadzają”.
Na sesjach widać to jak na dłoni: jedni biją brawo, drudzy milczą, a trzeci liczą, komu jeszcze się nie narazili.
Pytania traktuje się jak atak, a uczciwość – jak dziwactwo.
Radny, który domaga się dokumentów, jest „wichrzycielem”.
Urzędnik, który odmawia podpisania niejasnego pisma, „psuje atmosferę”.
A mieszkaniec, który zadaje za dużo pytań – „natrętem”.
Teatr zamiast samorządu
Nie trzeba afery, by zobaczyć, jak daleko od uczciwości odpłynęły lokalne urzędy.
Wystarczy obejrzeć jedną sesję rady: puste formułki, głosowania „jak trzeba”, zero merytoryki, za to dużo wzajemnych ukłonów i selfie na koniec.
Gra pozorów trwa w najlepsze. Bo przecież nikt nie chce być tym, kto psuje spektakl.
A że mieszkańcy od lat widzą ten teatr i coraz częściej siedzą na widowni z rezygnacją – to już nikogo nie interesuje.
Uczciwość – najbardziej kłopotliwy pracownik
W urzędzie uczciwi ludzie bywają kłopotliwi. Nie umieją „dostosować się”, nie potrafią „zrozumieć kontekstu”.
Zamiast przytakiwać – pytają. Zamiast klaskać – proszą o dokumenty.
I to wystarczy, żeby przestać być „swoim”.
Bo system premiuje posłusznych, nie odważnych. Lojalność stała się walutą, a milczenie – obowiązkiem służbowym.
Uczciwość? W najlepszym razie – urlop bezpłatny.
Kiedyś wróci?
Pytanie tylko – czy jeszcze wróci.
Czy którykolwiek z naszych lokalnych włodarzy, radnych, urzędników potrafiłby dziś spojrzeć sobie w oczy, gdyby nikt nie patrzył?
Nie na konferencji, nie na Facebooku, nie w relacji live z sesji – tylko sam ze sobą.
Bo uczciwość nie jest paragrafem w strategii rozwoju.
To codzienne wybory:
czy powiedzieć prawdę w protokole,
czy obiecać coś, czego się nie zrobi,
czy przymknąć oko, gdy znajomy załatwia coś „po godzinach”.
Uczciwość w samorządzie nie zginęła.
Po prostu poszła na urlop.
Zastanówmy się tylko – czy ktoś ją jeszcze zaprosi z powrotem do pracy.
💬 Komentarz redakcyjny Radio DTR
Czy uczciwość w lokalnej polityce naprawdę się nie opłaca?
A może po prostu zbyt wielu urzędników pomyliło lojalność z milczeniem?
Widzimy to w gminach, gdzie każdy „swojak” ma się dobrze, a pytający – źle.
W Obornikach Śląskich, Trzebnicy czy Prusicach władza coraz częściej przypomina zamknięty klub.
Pytanie tylko – czy mieszkańcy dalej będą kupować bilety na ten spektakl?
Autor: Rafał Chwaliński
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


