Między Facebookiem a statutem

facebook nie moze wplywac na prace rady
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Między Facebookiem a statutem. Jak radna widzi pracę komisji i rady

Czy głos mieszkańców w internecie ma dla radnych jakiekolwiek znaczenie? Na ostatnim posiedzeniu Komisji Rozwoju i Ochrony Środowiska Rady Miejskiej w Obornikach Śląskich temat komunikacji z mieszkańcami wywołał gorącą dyskusję.

Nie chodziło o same sprawy drogowe czy odpady – ale o to, gdzie naprawdę toczy się życie samorządowe i kto ma prawo mówić o „problemach mieszkańców”.


📜 „Facebook to nie miejsce pracy rady”

Wypowiedź jednej z radnych podczas komisji zabrzmiała mocno:

„Nie przenośmy pracy komisji i rady do internetu. Facebook, gazety, radia — to nie są przestrzenie, które nadają rytm naszej pracy. My działamy zgodnie z przepisami i statutem, nie z emocjami w komentarzach.” – radna Agnieszka Zakęś

Słowa te wywołały reakcję części członków komisji, którzy przyznali, że publikują relacje i zdjęcia z objazdów terenowych, by pokazać, że „rada nie siedzi za biurkiem”. Inni jednak wskazywali, że to nie zdjęcia decydują o skuteczności samorządu, lecz uchwały i oficjalne pisma.


🏛 Między formalizmem a rzeczywistością

W praktyce jednak to właśnie media społecznościowe stały się głównym kanałem kontaktu między mieszkańcami a radnymi. To tam mieszkańcy pytają, zgłaszają problemy i wyrażają frustrację. Tyle że – jak wynika z dyskusji – z punktu widzenia urzędowego, głosy z Facebooka „nie istnieją”.

„Jeśli ktoś ma sprawę, musi ją złożyć na piśmie. Komentarz na Facebooku, choćby był słuszny, nie wywołuje skutków prawnych” – podkreślała przewodnicząca komisji.

To właśnie ten rozdźwięk – między żywym, emocjonalnym dialogiem a sztywną strukturą administracji – coraz częściej ujawnia się w gminnych komisjach.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

🗣 Mieszkańcy kontra przepisy

W praktyce oznacza to, że jeśli mieszkaniec zgłasza problem przez media społecznościowe, to radny może go wysłuchać, ale nie może „oficjalnie” go rozpatrzyć. Komisja potrzebuje pisma, dokumentu, śladu w urzędzie.

Z drugiej strony — jak mówią niektórzy radni — brak obecności w przestrzeni publicznej i cyfrowej to dziś również forma obojętności.

„Pokazujemy, że działamy, że rozmawiamy z ludźmi. To też część naszej pracy społecznej” – tłumaczyła jedna z radnych, odnosząc się do publikowania zdjęć z objazdów i spotkań w terenie.


🔍 Między głosem a dokumentem

Spór o to, gdzie kończy się debata publiczna, a zaczyna samorządowa procedura, nie jest nowy. Ale w Obornikach Śląskich wybrzmiał wyjątkowo wyraźnie.
Z jednej strony formalizm – statut, regulamin, pismo. Z drugiej – mieszkańcy, którzy dziś żyją w sieci i oczekują natychmiastowej reakcji.

Jak więc pogodzić te światy? Może czas, by samorządy zaczęły traktować głosy z internetu nie jak „szum”, lecz jako ważny sygnał społeczny.


🟢 Radio DTR jest w Google News – dodaj nas w aplikacji, by śledzić kolejne materiały z cyklu „Z obrad komisji”.
🎧 Pełne nagranie z komisji – w sekcji audio na portalu radio-dtr.live.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry