Selekcja odpadów na cmentarzach? Już nie „czy”, tylko „kiedy”

segregacja cmentarnych smieci
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Jeszcze do niedawna śmieci z cmentarza wrzucało się „jak leci”. Jeden kontener, wszystko razem: szkło, plastik, liście, wkłady parafinowe, resztki wieńców. Po świętach wyglądało to jak krajobraz po bitwie. Teraz ten obraz może odejść do historii.

Bo – jak wynika z wyjaśnień Ministerstwo Klimatu i Środowiska – przepisy już dziś wymuszają selektywną zbiórkę odpadów powstających na cmentarzach. I to nie jako dobrą wolę, lecz jako obowiązek.

Krótko mówiąc: segregacja nie jest pomysłem. To prawo.

Reklama

Dlaczego temat w ogóle wrócił?

Sprawę wywołała interpelacja posłów. Zwrócili uwagę na rzecz dość przyziemną, ale bolesną dla firm odbierających śmieci.

Cmentarne odpady w większości nie nadają się do recyklingu.
Zużyte znicze, stopiona parafina, sztuczne wiązanki, plastik wymieszany z metalem i szkłem.

Efekt?

„Osiągnięcie wymaganych poziomów recyklingu jest znacznie utrudnione, a niekiedy wręcz niemożliwe”.

A skoro nie ma recyklingu, rosną koszty. A jak rosną koszty – rosną też rachunki. Zwykle dla gmin. Czyli dla mieszkańców.


Co właściwie jest „komunalne”, a co nie?

Resort stawia sprawę jasno: nie wszystko z cmentarza to jeden worek.

Komunalne (czyli jak z domu):

  • opakowania po zniczach,

  • plastikowe butelki,

  • szkło,

  • papier,

  • resztki jedzenia,

  • liście, kwiaty, ziemia.

Te mogą trafić do zwykłego systemu gminnego.

Niekomunalne:

  • gruz po remontach nagrobków,

  • odpady budowlane i kamieniarskie,

  • elementy infrastruktury,

  • chemikalia,

  • potencjalnie odpady niebezpieczne.

Tu już potrzebne są osobne procedury i wyspecjalizowane firmy.

Innymi słowy: znicz to jedno, płyta granitowa po rozbiórce – zupełnie co innego.

Reklama
Reklama
Reklama

Kto ma to ogarnąć?

I tu robi się mniej poetycko, a bardziej administracyjnie.

Za segregację odpowiada zarządca cmentarza.
To on musi:

  • ustawić odpowiednie pojemniki,

  • zadbać o podział frakcji,

  • przekazywać odpady właściwym podmiotom.

A gmina?

Rada gminy decyduje, czy cmentarz włącza do swojego systemu odbioru odpadów. Jeśli nie – właściciel podpisuje umowę prywatnie.

Czyli: albo system gminny, albo umowa indywidualna. Trzeciej drogi nie ma.


Co to oznacza w praktyce?

Możliwe scenariusze są dość prozaiczne:

  • więcej pojemników przy bramach,

  • osobno szkło, plastik, bio,

  • osobno gruz i odpady „ciężkie”,

  • częstsze wywozy po 1 listopada.

A dla odwiedzających?
Trochę więcej myślenia. Mniej „wrzucę, gdzie popadnie”.

Niby drobiazg. Ale w skali kraju – tysiące ton śmieci.


Czy to się uda?

Prawda jest taka, że cmentarz to nie galeria handlowa.
Ludzie przychodzą tam z emocjami, nie z instrukcją segregacji.

Dlatego wszystko rozbije się o organizację i edukację. I o to, czy pojemniki będą stały tam, gdzie trzeba – a nie 200 metrów dalej „bo tak wyszło z projektu”.

Bo jeśli kosz jest pod ręką – segregujemy.
Jeśli nie – ląduje wszystko w jednym.

Prosta psychologia, żadna filozofia.


A rachunek?

Jeśli system zadziała, koszty odbioru mogą spaść.
Jeśli nie – zapłacimy wszyscy.

Trochę ironiczne, prawda? Nawet po śmierci człowiek zostawia po sobie ślad. Czasem w pamięci. Czasem… w plastikowym zniczu.

I od nas zależy, do którego pojemnika trafi.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry