W swoim obszernym wpisie burmistrz Marek Długozima przekonuje mieszkańców, że planowana inwestycja rehabilitacyjna w Trzebnicy upadła przez „negatywny szum medialny” i działania radnych opozycyjnych. Jednocześnie zapowiada powstanie w tej samej części miasta sklepu sieci Intermarché. I właśnie ten fragment rodzi pytania, które trudno zignorować.
Czy atmosfera konfliktu odstrasza tylko wybranych inwestorów?
Według burmistrza inwestor zainteresowany centrum rehabilitacji miał zrezygnować z udziału w przetargu, ponieważ wokół inwestycji powstała atmosfera niepewności i konfliktu społecznego.
„Systematyczne działania części radnych opozycyjnych (…) doprowadziły do sytuacji, w której wokół tej inwestycji wytworzono atmosferę niepewności i konfliktu” – napisał burmistrz.
Jednak w tej samej wypowiedzi pojawia się informacja, która zmienia obraz sytuacji.
Burmistrz informuje bowiem, że w tej części miasta powstanie sklep sieci Intermarché, odpowiadający – jak twierdzi – na oczekiwania mieszkańców.
I tu pojawia się pytanie, które coraz częściej zadają mieszkańcy.
Dlaczego jeden inwestor miał się wycofać, a drugi nie?
Jeżeli rzeczywiście – jak twierdzi burmistrz – wokół inwestycji powstała atmosfera destabilizacji, konfliktu i niepewności, która zniechęciła poważnego inwestora medycznego, to dlaczego ta sama atmosfera nie odstraszyła inwestora handlowego?
Tym bardziej że – jak podkreślają mieszkańcy – inwestor związany z Intermarché jest podmiotem lokalnym, działającym w Trzebnicy od lat i prowadzącym już jeden sklep na terenie miasta.
Trudno więc uznać, że nie zna realiów lokalnej polityki czy debaty publicznej.
To prowadzi do logicznego pytania:
czy rzeczywiście to „szum medialny” był przyczyną rezygnacji inwestora rehabilitacyjnego?
Niespójność w przekazie
W komunikacie burmistrza pojawia się bowiem wyraźna sprzeczność.
Z jednej strony mieszkańcy słyszą, że konflikty i debata publiczna odstraszają inwestorów.
Z drugiej – w tej samej przestrzeni zapowiadana jest realizacja kolejnej inwestycji.
To właśnie ten element budzi dziś największe wątpliwości.
Bo jeśli inwestor handlowy nie uznał lokalnej debaty za przeszkodę, to czy naprawdę była ona kluczowym powodem rezygnacji inwestora medycznego?
Pytania, które pozostają bez odpowiedzi
Z publicznych wypowiedzi burmistrza wynika, że rozmowy z inwestorem były prowadzone. Jednak mieszkańcy wciąż nie znają szczegółów.
W tej sytuacji naturalne wydają się pytania:
-
czy inwestor rehabilitacyjny rzeczywiście przygotowywał ofertę w przetargu,
-
na jakim etapie były rozmowy z gminą,
-
czy podpisano jakiekolwiek dokumenty wstępne lub listy intencyjne,
-
oraz czy przyczyną rezygnacji była rzeczywiście atmosfera debaty publicznej.
Bo jeśli jednocześnie pojawia się nowa inwestycja handlowa, trudno uniknąć wrażenia, że oficjalna narracja władz może nie oddawać całego obrazu sytuacji.
Spór, który dopiero się zaczyna
Sprawa przetargu przy ul. Czereśniowej pokazuje, jak łatwo lokalna inwestycja staje się elementem politycznej narracji.
Burmistrz mówi o „utraconej szansie”.
Radni i część mieszkańców – o obronie przestrzeni publicznej.
Jedno jest pewne: mieszkańcy Trzebnicy zasługują na pełną i transparentną informację o tym, co naprawdę wydarzyło się wokół tej inwestycji.
Bo w lokalnej demokracji najważniejsze pytanie brzmi nie „kto wygrał spór”, lecz czy mieszkańcy poznali wszystkie fakty.
Facebook
Magazynu Radio DTR 3/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


