PAP wchodzi do AI Lab. Media przyspieszają, część Polski wciąż hamuje

rozwoj przepywie informacji
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Sztuczna inteligencia przestała być w mediach modą z konferencyjnych slajdów. Dziś staje się narzędziem pracy, polem konkurencji i testem dojrzałości całych redakcji. Polska Agencja Prasowa właśnie dołącza do globalnego programu FT Strategies AI Lab. To sygnał ważniejszy, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Bo sprawa nie dotyczy już wyłącznie technologii. Dotyczy tego, kto za chwilę będzie nadawał tempo w świecie informacji, a kto zostanie z tyłu — z przekonaniem, że najlepiej było wtedy, gdy wszystko robiło się wolniej, ręcznie i „po staremu”.

PAP wchodzi do międzynarodowego programu

Polska Agencja Prasowa dołączyła do programu FT Strategies AI Lab, wspieranego przez Google News Initiative. To inicjatywa skupiająca redakcje i agencje informacyjne z regionu EMEA, które pracują nad wdrażaniem sztucznej inteligencji do codziennego funkcjonowania mediów.

Reklama

Program nie jest symbolicznym gestem ani ozdobą do prezentacji. Ma potrwać 23 tygodnie i objąć m.in. audyt obecnego wykorzystania narzędzi AI, analizę procesów redakcyjnych i produktowych, prace nad modelem biznesowym opartym na technologiach generatywnych oraz wdrażanie rekomendacji przygotowanych wspólnie z ekspertami FT Strategies i Google News Initiative.

Za projekt po stronie PAP odpowiadać mają Paweł Kostrzewa i Tomasz Gruszka.

To ważne, bo oznacza, że największa agencja informacyjna w Polsce nie chce jedynie obserwować zmian. Chce w nich uczestniczyć.

Czy media mogą dziś ignorować AI?

Coraz mniej. I to nie dlatego, że „wszyscy o tym mówią”, ale dlatego, że zmienia się realna architektura pracy w redakcjach.

AI już teraz wspiera selekcję treści, transkrypcję, streszczanie materiałów, analizę danych, tłumaczenia, archiwizację, monitoring tematów, a w niektórych miejscach także rozwój produktów cyfrowych. Oczywiście, nie zwalnia to nikogo z myślenia. Wręcz przeciwnie — wymaga większej odpowiedzialności, dyscypliny i kontroli.

PAP zdaje się to rozumieć.

Dyrektor generalny agencji Marek Błoński podkreślił:

„Kluczowe jest zapewnienie rzetelnej i bezpiecznej informacji. Technologie AI wdrażamy odpowiedzialnie, mając świadomość zarówno ich potencjału, jak i zagrożeń, w tym związanych z bezpieczeństwem informacji i dezinformacją. Współpracujemy z partnerami i ekspertami, również ze świata nauki”.

To istotny akcent. Dziś bowiem problemem nie jest już samo wejście w AI, lecz sposób, w jaki się to robi. Bez zasad, bez procedur, bez świadomości ryzyka — można bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Dlaczego ten ruch PAP jest ważny?

Bo pokazuje, że także w Polsce zaczyna się rozumienie czegoś bardzo prostego: nowoczesne narzędzia nie są fanaberią, tylko elementem przetrwania na rynku.

I tu zaczyna się temat szerszy niż sama PAP.

W Polsce wciąż istnieje wyraźny opór wobec technologii. Nie tylko w mediach. W administracji, edukacji, małym biznesie, czasem nawet w samym środowisku opiniotwórczym. Niby wszyscy korzystają ze smartfonów, chmury, automatyzacji, wyszukiwarek i algorytmów, ale gdy pada hasło „AI”, nagle pojawia się grupa, która zachowuje się tak, jakby świat proponował powrót do epoki chaosu informacyjnego.

Trochę to wygląda tak, jakby nowoczesny ruch drogowy próbować obsługiwać dorożkami i wozami drabiniastymi. Da się? Teoretycznie może i tak. Tylko że inni już dawno jadą autostradą.

Co mówią same agencje informacyjne?

Zastępca dyrektora generalnego PAP Paweł Kostrzewa zwrócił uwagę na wyniki badania MINDS International, z którego ma wynikać, że sztuczna inteligencja po raz pierwszy została wskazana przez globalne agencje informacyjne jako najważniejszy obszar wyzwań i priorytetów branży.

Reklama
Reklama
Reklama

Jeszcze cztery lata temu temat ten zajmował dopiero 17. pozycję.

„To jasno pokazuje, jak silnie AI kształtuje naszą branżę. Wiele z dziesięciu najistotniejszych tematów związanych z przyszłością mediów jest dziś ściśle powiązanych z rozwojem sztucznej inteligencji – co odzwierciedla, jak głęboko ta technologia wnika w codzienne funkcjonowanie redakcji i agencji. To naturalna konsekwencja kierunku, który obraliśmy – budowy kompetencji produktowych i technologicznych, niezbędnych na obecnym rynku mediów” – powiedział.

I dodał rzecz chyba najważniejszą:

„Transformacja AI nie jest celem samym w sobie, lecz drogą do zwiększenia wartości produktów i usług dostarczanych klientom”.

To zdanie warto podkreślić grubą kreską. Bo wokół sztucznej inteligencji narosło już tyle ideologii, zachwytów i histerii, że łatwo zapomnieć o najprostszym pytaniu: po co to wszystko?

Nie po to, żeby zastąpić dziennikarza. Nie po to, żeby produkować bezduszne teksty taśmowo. Nie po to, żeby oszczędzać na jakości. Tylko po to, by mądrzej organizować pracę, szybciej analizować dane, sprawniej docierać do odbiorcy i budować silniejsze produkty medialne.

Czy AI oznacza zagrożenie dla dziennikarstwa?

Tak — ale tylko wtedy, gdy traktuje się je bezmyślnie albo cynicznie.

Największym zagrożeniem nie jest sama technologia. Największym zagrożeniem jest człowiek, który chce użyć jej tanio, szybko i bez odpowiedzialności. Do zalewania sieci byle jaką treścią, do kopiowania, do manipulacji, do rozmywania odpowiedzialności za słowo.

Dlatego ważne jest to, że PAP mówi jednocześnie o potencjale i o zagrożeniach: bezpieczeństwie informacji, dezinformacji, konieczności współpracy z ekspertami.

To brzmi rozsądnie. I właśnie rozsądku najbardziej dziś potrzeba.

Kto zostanie z tyłu?

Ci, którzy nadal będą powtarzać, że „kiedyś to było”, zamiast pytać, jak mądrze wejść w zmianę.

Dziś nie da się już uczciwie rozmawiać o mediach bez rozmowy o AI. Tak samo jak nie da się poważnie myśleć o konkurencyjności bez technologii, danych i nowych modeli pracy. Odbiorca żyje szybciej, konsumuje treści inaczej, oczekuje precyzji, personalizacji i tempa. Redakcja, która tego nie widzi, sama spycha się na margines.

PAP zrobił krok, który można odczytać jako próbę wejścia do pierwszej ligi tej zmiany. Pytanie brzmi nie tylko, co zrobi z tym sama agencja. Pytanie brzmi też, czy polskie media — szerzej — są gotowe przestać obrażać się na rzeczywistość.

Bo świat już nie czeka.

A technologia, czy komuś się to podoba czy nie, nie pyta o zgodę tych, którzy woleliby nadal jechać dorożką.

Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa / PAP MediaRoom


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry