To miała być rutynowa kontrola. Wyszło coś więcej – obraz systemu, który formalnie działa, ale w praktyce zaczyna się rozjeżdżać. Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, jak wygląda opieka zdrowotna nad uczniami w województwie świętokrzyskim. I trudno ten obraz nazwać spokojnym.
Czy dzieci w szkołach mają realną opiekę zdrowotną?
Na papierze – tak.
W rzeczywistości – bywa różnie.
Kontrola objęła lata 2021–2025 i sześć placówek medycznych obsługujących szkoły. Wnioski są jednoznaczne: w pięciu z nich organizacja pracy pielęgniarek była niezgodna z przepisami .
Reklama
g(25882096)a(3459702))
Reklama

Co to znaczy w praktyce?
- skracanie czasu pracy pielęgniarek,
- łączenie kilku dyżurów w jeden,
- a nawet… dyżury po godzinach pracy szkoły.
Czyli moment, kiedy uczniów po prostu nie ma.
Efekt? System istnieje, ale często działa „obok” ucznia, nie dla niego.
Badania przesiewowe – kluczowe, a jednak pomijane
To jeden z najbardziej niepokojących wątków.
Badania przesiewowe – wzroku, słuchu, postawy, ciśnienia – to pierwszy moment, kiedy można wykryć problemy zdrowotne u dzieci. I właśnie tu system zaczyna się kruszyć.
W części szkół badań… nie przeprowadzono wcale. W innych – dokumentacja była niepełna albo błędna. Zdarzały się też przypadki złej interpretacji wyników .
A liczby?
- od 16% do nawet 45% uczniów miało niepokojące wyniki badań,
- w szkołach ponadpodstawowych ten odsetek sięgał nawet 59% .
To nie są marginalne przypadki. To już skala zjawiska.
System widzi problem… i nie reaguje
Jeszcze bardziej niepokojące jest to, co dzieje się dalej.
Bo nawet gdy problem zostaje wykryty, nie zawsze ktoś podejmuje działanie.
NIK wskazuje, że w wielu szkołach:
- nie prowadzono dalszej diagnostyki,
- nie monitorowano stanu zdrowia uczniów,
- ignorowano np. nadwagę czy niedowagę dzieci .
Czyli diagnoza bez konsekwencji.
Uczniowie „poza systemem”
Jest też grupa, która w systemie właściwie nie istnieje.
Chodzi o uczniów w spektrum autyzmu oraz tych objętych kształceniem specjalnym, ale bez formalnego orzeczenia o niepełnosprawności.
Ich potrzeby zdrowotne nie są uwzględnione w przepisach. A skoro nie są – nie ma też finansowania i realnego wsparcia .
To luka systemowa, nie przypadek.
Pieniądze – realny problem czy wygodne wytłumaczenie?
Placówki medyczne wskazują jasno: pieniędzy z NFZ jest za mało.
Ale kontrola pokazuje coś jeszcze.
Część problemów wynikała z… błędnych danych przekazywanych przez same ośrodki.
Nieprawidłowo zgłaszano liczbę uczniów, ich status czy potrzeby zdrowotne .
Reklama

Reklama

Reklama
g(25882096)a(3459702))
Reklama
g(26124802)a(3459702))
Efekt? Zaniżone finansowanie – czasem o setki tysięcy złotych.
Czyli system jest niedofinansowany… ale też źle zarządzany.
Granica absurdu: szkoły mają dopłacać
Jedna z najbardziej kontrowersyjnych praktyk?
Ośrodki zdrowia żądały od szkół dodatkowych pieniędzy za opiekę pielęgniarską – mimo że powinna być finansowana przez NFZ .
I to pod groźbą wycofania świadczeń.
To już nie jest luka w systemie. To jest jego obchodzenie.
Dokumentacja, która nie pokazuje prawdy
Kontrola ujawniła jeszcze jeden problem: dane.
W około 70% analizowanych przypadków dokumentacja medyczna uczniów była niepełna lub nierzetelna .
Brakowało:
- informacji o chorobach,
- wyników badań,
- historii zdrowia uczniów.
A na tej podstawie tworzy się raporty, które trafiają wyżej – do instytucji państwowych.
Czyli państwo podejmuje decyzje na podstawie danych, które… nie do końca odzwierciedlają rzeczywistość.
System działa – tylko czy dla ucznia?
Najbardziej uderzające w tym raporcie nie są pojedyncze błędy.
To, że wszystko formalnie się zgadza:
- są przepisy,
- są pielęgniarki,
- są raporty,
- są pieniądze.
A jednak – coś nie działa.
Bo gdzieś po drodze znika najważniejsze pytanie:
czy uczeń rzeczywiście dostaje pomoc wtedy, kiedy jej potrzebuje?
I co dalej?
NIK kieruje wnioski do Ministerstwa Zdrowia i NFZ.
Zmiany przepisów, korekta systemu, lepszy nadzór.
Tylko że to już było.
I wraca jak echo.
Bo może problem nie polega na tym, że system nie działa.
Może działa dokładnie tak, jak został ustawiony – tylko nie dla tych, dla których powinien.