Domy, samochody, śmieci. Ile będzie kosztować rozlewanie się Obornik Śląskich?

Oceń materiał

Plan ogólny gminy pokazuje strefy mieszkaniowe, drogi, usługi, tereny gospodarcze i obszary otwarte. Nie pokazuje jednak jednego z najbardziej przyziemnych skutków dalszego rozwoju: ile dodatkowych odpadów wytworzą nowe osiedla i ile zapłacą za to mieszkańcy.

Bo suburbanizacja nie kończy się na sprzedaży działki, budowie domu i przecięciu wstęgi.

Każdy kolejny adres oznacza nowe pojemniki, worki, kilometry tras śmieciarek, zużyte meble, odpady budowlane, bioodpady z ogrodów, opakowania po zakupach i większe obciążenie punktu selektywnej zbiórki.

Reklama
Reklama

Planowanie przestrzenne staje się więc także opowieścią o konsumpcji. Nie tylko produktów, ale również ziemi, dróg, energii, paliwa i publicznych pieniędzy.

Nie 29 tysięcy nowych mieszkańców, lecz gmina mieszcząca ponad 29 tysięcy osób

Dokumentacja planistyczna podaje, że chłonność terenów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową wynosi 29 323 osoby. To wartość znacznie przekraczająca obliczone zapotrzebowanie, określone w dokumentach na około 15 tysięcy osób. Autorzy projektu stwierdzają więc, że nie ma podstaw do wyznaczania kolejnych terenów mieszkaniowych.

Warto wyjaśnić: nie oznacza to miejsca dla 29 tysięcy nowych mieszkańców. Jest to szacunkowa całkowita chłonność terenów mieszkaniowych.

Na koniec 2024 roku w gminie zameldowanych było 19 640 osób. Różnica pomiędzy obecną liczbą mieszkańców a planistyczną chłonnością wynosi zatem około 9,7 tysiąca osób.

To wciąż potencjalna skala porównywalna z dołączeniem do gminy kolejnego miasta.

I właśnie dlatego warto policzyć nie tylko mieszkania, ale także śmieci.

Prawie dziewięć tysięcy ton w jednym roku

Według raportu o stanie gminy w 2024 roku z nieruchomości zamieszkałych odebrano łącznie blisko 9 tysięcy ton różnych odpadów komunalnych.

Największe strumienie stanowiły:

  • 3846,06 tony odpadów zmieszanych,
  • 2724,29 tony bioodpadów,
  • 888,54 tony opakowań z tworzyw sztucznych,
  • 526,01 tony szkła,
  • 380,5 tony papieru i tektury.

Do punktu selektywnego zbierania odpadów w Golędzinowie mieszkańcy przekazali ponadto 687,58 tony różnych frakcji, w tym odpady wielkogabarytowe, budowlane, bioodpady i zużyte opony. W porównaniu z 2023 rokiem masa bioodpadów wzrosła o 424,03 tony, a tworzyw sztucznych o 58,92 tony.

To ważny punkt odniesienia. Gmina już dziś obsługuje system produkujący tysiące ton odpadów rocznie, a masa części frakcji nadal rośnie.

Co się stanie przy 29 tysiącach mieszkańców?

Możemy wykonać prostą, wyłącznie poglądową ekstrapolację.

Jeżeli liczba mieszkańców wzrosłaby z około 19,6 tysiąca do planistycznej chłonności 29,3 tysiąca osób, a ilość odpadów przypadająca na mieszkańca pozostałaby podobna do poziomu z 2024 roku, system musiałby zagospodarowywać około 13,4 tysiąca ton odpadów rocznie.

To ponad 4,4 tysiąca ton więcej niż obecnie.

Nie jest to oficjalna prognoza i nie przesądza, że taki wzrost nastąpi. Pokazuje jednak skalę zagadnienia, którego w projekcie planu ogólnego właściwie nie policzono.

Dokument odwołuje się do gminnego planu gospodarki odpadami jako jednego z materiałów uwzględnionych podczas opracowania prognozy środowiskowej. Nie przedstawia jednak wariantów pokazujących, ile śmieci może wytworzyć gmina licząca 22, 25 czy 29 tysięcy mieszkańców.

System już wymaga dopłat

W 2024 roku odbiór i zagospodarowanie odpadów z nieruchomości zamieszkałych kosztowały gminę 11 374 432,88 zł. Wpływy z opłat wyniosły natomiast 8 990 304 zł.

Różnicę — ponad 2,38 mln zł — trzeba było pokryć z innych dochodów gminy. Oznacza to, że za system odpadowy płacą nie tylko osoby wnoszące opłatę śmieciową, ale pośrednio także wszyscy mieszkańcy poprzez budżet samorządu.

Uchwała obowiązująca od 1 stycznia 2025 roku ustaliła stawkę na poziomie 49 zł miesięcznie od osoby. Opłata podwyższona za brak selektywnej zbiórki wynosi 98 zł, a ulga za kompostowanie bioodpadów w gospodarstwie jednorodzinnym — 4 zł od osoby.

Dalszy rozwój mieszkaniowy nie oznacza więc jedynie większych wpływów z opłat. Oznacza również:

  • więcej odpadów do odebrania,
  • dłuższe trasy przejazdu,
  • więcej pojemników i worków,
  • większe obciążenie GPSZOK-u,
  • wyższe koszty transportu oraz zagospodarowania poszczególnych frakcji.

Jeżeli system już przy obecnej liczbie mieszkańców nie bilansuje się, należy zapytać, na jakich założeniach finansowych ma opierać się jego przyszłość.

Rozproszony dom kosztuje więcej niż mieszkanie w zwartej zabudowie

Koszty suburbanizacji nie wynikają wyłącznie z liczby mieszkańców.

Znaczenie ma także sposób, w jaki zabudowa rozkłada się w przestrzeni.

Reklama

Śmieciarka obsługująca zwarty kwartał miejski odbiera odpady z wielu gospodarstw na krótkim odcinku. Na terenach rozproszonej zabudowy jednorodzinnej musi pokonywać dłuższe trasy, zawracać na lokalnych drogach i dojeżdżać do pojedynczych posesji.

Plan ogólny przeznacza ponad 2245 hektarów na strefę wielofunkcyjną z zabudową jednorodzinną. Dla porównania strefa zabudowy wielorodzinnej obejmuje niewiele ponad 61 hektarów.

Ta proporcja wiele mówi o przyjętym modelu rozwoju.

Dom z ogrodem daje prywatną przestrzeń i poczucie niezależności. Jednocześnie często oznacza:

  • większą powierzchnię zajętą przez jednego mieszkańca,
  • więcej dróg i podjazdów,
  • konieczność częstszych dojazdów samochodem,
  • więcej odpadów zielonych,
  • większą liczbę remontów, ogrodzeń i prac budowlanych,
  • wyższy koszt obsługi infrastrukturalnej każdego adresu.

To nie jest argument przeciwko domom jednorodzinnym. To argument za uczciwym pokazaniem ich pełnych kosztów — nie tylko prywatnych, lecz także publicznych.

Konsumpcja przestrzeni

Oborniki Śląskie są gminą o wyjątkowo dużym udziale terenów rolnych i leśnych. Użytki rolne zajmują około 52,4 proc. jej powierzchni, a lasy około 35,9 proc.

Właśnie ten krajobraz jest jednym z powodów, dla których ludzie wybierają gminę jako miejsce zamieszkania.

Paradoks polega na tym, że każdy kolejny etap suburbanizacji może stopniowo zużywać walory, które przyciągały nowych mieszkańców.

Prognoza środowiskowa wprost przyznaje, że realizacja nowej zabudowy, dróg i placów będzie prowadziła do przekształceń powierzchni ziemi. Wyłączanie gruntów rolnych z użytkowania określono jako nieuchronny proces związany ze zwiększaniem powierzchni zabudowy kosztem terenów biologicznie czynnych.

Nowa zabudowa oznacza również fragmentację krajobrazu, powstawanie kolejnych barier dla zwierząt, ograniczanie szaty roślinnej i zwiększanie liczby źródeł hałasu związanych z ruchem samochodowym oraz działalnością prowadzoną na nowych terenach.

Konsumpcja przestrzeni działa podobnie jak konsumpcja produktów: łatwo się zaczyna, trudno ją zatrzymać, a rachunek często pojawia się później.

Golędzinów już zna historię odpadów

W dokumentacji planu przypomniano, że w Golędzinowie funkcjonowało składowisko odpadów innych niż niebezpieczne i obojętne o powierzchni 1,69 hektara. Obiekt został zrekultywowany w 2019 roku — ukształtowano teren, wykonano warstwy wyrównawcze i urodzajne, wysiano trawy oraz posadzono krzewy i drzewa.

Dziś w Golędzinowie działa także gminny punkt selektywnego zbierania odpadów. Przyjmuje on między innymi tworzywa, szkło, bioodpady, opony, meble, elektroodpady oraz — w ograniczonej ilości — odpady budowlane i rozbiórkowe.

To pokazuje, że gospodarka odpadami potrzebuje realnej przestrzeni.

Śmieci nie znikają po wystawieniu pojemnika przed posesję. Trzeba je zebrać, przeładować, posegregować, przewieźć, przetworzyć albo unieszkodliwić. Każdy etap wymaga terenu, sprzętu, pracowników i pieniędzy.

Plan wspomina o odpadach, ale nie pokazuje rachunku

Uzasadnienie planu wskazuje potrzebę rozbudowy systemów dostarczania wody, odbioru ścieków i zagospodarowania odpadów.

Brakuje jednak odpowiedzi na podstawowe pytania:

  • Jaką masę odpadów będzie wytwarzać gmina licząca 25 lub 29 tysięcy mieszkańców?
  • Czy obecny GPSZOK ma wystarczającą przepustowość i powierzchnię?
  • Ile wzrośnie długość tras odbioru przy rozproszonej zabudowie?
  • Czy konieczna będzie budowa kolejnych punktów lub instalacji?
  • Jak zmieni się koszt systemu przypadający na mieszkańca?
  • Czy nowe osiedla będą finansowały infrastrukturę, której potrzebują?
  • Jak gmina zamierza ograniczać ilość bioodpadów, odpadów budowlanych i tworzyw sztucznych?

Bez takich analiz plan pozostaje mapą możliwości zabudowy, ale nie staje się pełnym rachunkiem jej konsekwencji.

Plan przestrzenny jest także planem stylu życia

Więcej domów oznacza nie tylko więcej mieszkańców.

To również więcej samochodów, wyposażenia, remontów, przesyłek kurierskich, opakowań, koszonej trawy, wymienianych mebli i odpadów budowlanych. Rozwój przestrzenny wpływa więc na model konsumpcji, a ten wraca do mieszkańców w postaci wysokości opłat i wydatków gminnego budżetu.

Oborniki Śląskie mogą nadal się rozwijać. Pytanie nie brzmi już jednak wyłącznie: gdzie można budować?

Trzeba zapytać także:

Ile przestrzeni zużyjemy, ile śmieci wyprodukujemy i kto zapłaci za ich odbiór?

Bo każde nowe osiedle ma swój plan zagospodarowania.

Powinno mieć również swój rachunek.

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry