sobota 26 września 2026
24/09/2026Dziennikarz i redaktor naczelny
Oceń materiał

Czy sztuczna inteligencja pozostanie narzędziem człowieka, czy zacznie decydować, komu należy się praca, kredyt, informacja, bezpieczeństwo, a być może nawet życie? Leon XIV nie chce zatrzymywać rozwoju AI. Stawia jednak granicę: maszyna może pomagać wybierać, ale o człowieku powinien decydować człowiek. W piątek, 25 września, papież przemówi w siedzibie UNESCO w Paryżu. Sztuczna inteligencja będzie jednym z głównych tematów jego wystąpienia.

To nie będzie przypadkowy wątek dopisany do papieskiej podróży.

UNESCO oficjalnie zapowiada, że podczas wizyty Leon XIV wygłosi wystąpienie poświęcone między innymi sztucznej inteligencji, młodzieży, pokojowi i dialogowi międzyreligijnemu. Cały dzień ma być poświęcony również problemom związanym z AI, integralnością informacji, edukacją i twórczością w epoce sztucznej inteligencji.

Reklama

Papież pojawi się w siedzibie UNESCO o godz. 15.00. Będzie to wydarzenie szczególne również historycznie — pierwsza tego rodzaju papieska wizyta w tej instytucji od wystąpienia Jana Pawła II w 1980 roku.

Ale jeżeli ktoś spodziewa się kazania o tym, że „technologia jest zła”, może się mocno rozczarować.

Leon XIV prowadzi znacznie bardziej interesującą argumentację.

Nie pyta, czy sztuczną inteligencję zatrzymać.

Pyta:

kto ostatecznie będzie sprawował władzę — człowiek nad algorytmem czy algorytm nad człowiekiem?

To nie przypadek, że został Leonem XIV

O znaczeniu AI dla obecnego pontyfikatu najlepiej świadczy rzecz, która łatwo umyka w bieżących informacjach.

Leon XIV sam wyjaśnił, dlaczego wybrał właśnie to imię.

10 maja 2025 roku powiedział kardynałom, że jednym z głównych powodów było nawiązanie do Leona XIII i jego encykliki Rerum novarum. Leon XIII mierzył się ze społecznymi konsekwencjami pierwszej wielkiej rewolucji przemysłowej.

Leon XIV uznał, że dzisiejszy świat znalazł się wobec kolejnej rewolucji — związanej między innymi ze sztuczną inteligencją.

Wymienił przy tym trzy sprawy:

godność człowieka, sprawiedliwość i pracę.

To zmienia perspektywę.

AI nie jest dla obecnego papieża ciekawostką technologiczną. Jest problemem społecznym porównywalnym w swojej skali z przemianą, jaką dla XIX wieku była industrializacja.

Papież nie chce wojny z AI

W maju 2026 roku Leon XIV opublikował encyklikę Magnifica humanitas poświęconą ochronie człowieka w epoce sztucznej inteligencji.

Dokument nie przedstawia technologii jako przeciwnika człowieka.

Przeciwnie.

Papież przyznaje, że rozwój technologiczny poprawiał warunki życia, a AI może przynieść korzyści w wielu dziedzinach. Jednocześnie ostrzega, że nigdy wcześniej człowiek nie dysponował technologiami zdolnymi tak głęboko wpływać na podejmowanie decyzji i nasze postrzeganie świata.

Najważniejsza granica przebiega gdzie indziej.

Sztuczna inteligencja nie jest człowiekiem.

Może analizować dane szybciej.

Może znajdować zależności niedostępne człowiekowi.

Może generować tekst, obraz, muzykę czy kod.

Ale — według papieskiej argumentacji — nie przeżywa doświadczeń, nie cierpi, nie kocha, nie dojrzewa poprzez relacje i nie ponosi moralnej odpowiedzialności za swoje decyzje.

Dlatego nie wolno pomylić sprawnego systemu obliczeniowego z osobą.

Maszyna wybiera. Człowiek decyduje

Co ciekawe, fundament tej doktryny stworzył jeszcze Franciszek.

W czerwcu 2024 roku jako pierwszy papież w historii uczestniczył w szczycie G7. Tematem jego wystąpienia była właśnie sztuczna inteligencja.

Franciszek dokonał tam bardzo ciekawego rozróżnienia.

Maszyna może dokonywać wyboru na podstawie danych, kryteriów i prawdopodobieństwa.

Człowiek natomiast podejmuje decyzję — bierze pod uwagę odpowiedzialność, wartości, konsekwencje oraz sytuację drugiego człowieka.

Dlatego Franciszek przestrzegał przed odebraniem ludziom możliwości decydowania o własnym życiu i podporządkowaniem ich wyborom dokonywanym przez systemy informatyczne.

Leon XIV tę linię rozwija.

I zaczyna zadawać pytania, które bardzo szybko przestają być teologiczne.

Czy algorytm ma zdecydować, czy dostaniesz pracę?

Wyobraźmy sobie prostą sytuację.

Firma otrzymuje tysiąc podań o pracę. System AI analizuje CV kandydatów i wybiera dwudziestu.

Wygodne.

Tanie.

Szybkie.

Ale dlaczego właśnie tych?

Czy kandydat został odrzucony dlatego, że nie miał odpowiedniego doświadczenia, czy dlatego, że algorytm nauczył się na wcześniejszych danych, iż podobni do niego ludzie byli rzadziej zatrudniani?

A jeżeli algorytm odmówi człowiekowi kredytu?

Świadczenia?

Dostępu do usługi publicznej?

Leon XIV właśnie te obszary wymienia jako szczególnie wrażliwe.

W Magnifica humanitas wskazuje, że decyzje dotyczące zatrudnienia, kredytu, dostępu do usług publicznych czy reputacji człowieka mogą zostać delegowane systemom, które nie znają współczucia, przebaczenia ani możliwości zmiany człowieka.

I tutaj dochodzimy do jednej z najważniejszych tez Watykanu:

algorytm nie może stać się sędzią człowieka, za którego decyzję nikt nie odpowiada.

AI nie jest neutralna

To kolejny mit, który Watykan próbuje rozbroić.

Często słyszymy:

„Technologia jest neutralna. Wszystko zależy od tego, jak człowiek jej użyje”.

Franciszek zwracał uwagę, że to nie takie proste.

Technologia powstaje w określonym celu. Ktoś wybiera dane, na których system jest uczony. Ktoś określa kryteria sukcesu. Ktoś projektuje sposób działania.

Każda technologia wprowadza więc również określony układ możliwości i władzy.

Leon XIV idzie tym samym tropem i kieruje szczególny apel do twórców AI.

Według niego każdy wybór projektowy zawiera określoną wizję człowieka. Programista czy firma tworząca system nie są więc wyłącznie dostawcami neutralnego narzędzia. Ponoszą odpowiedzialność za konsekwencje jego działania.

A kto kontroluje firmy technologiczne?

I tutaj zaczyna się temat znacznie większy od ChatGPT, Gemini czy kolejnego generatora obrazków.

Sztuczna inteligencja wymaga potężnych zasobów:

centrów danych, energii, półprzewodników, gigantycznych zbiorów informacji i miliardowego kapitału.

To powoduje koncentrację możliwości technologicznych w rękach stosunkowo niewielkiej liczby państw i przedsiębiorstw.

Watykan zwraca uwagę na koncentrację władzy w świecie cyfrowym i pyta, czy infrastruktura oraz algorytmy pozostają podporządkowane dobru wspólnemu, czy przeciwnie — pozwalają niewielkiej grupie podmiotów kontrolować coraz większą część życia społecznego.

To również jeden z powodów, dla których jutrzejsze miejsce przemówienia ma znaczenie.

UNESCO jest organizacją międzynarodową. A Leon XIV coraz wyraźniej mówi o potrzebie międzynarodowych reguł dla AI, a nie pozostawieniu wszystkich zasad wyłącznie firmom tworzącym technologię.

Kto decyduje, co zobaczysz?

Dla mediów jest jeszcze jeden problem.

Być może ważniejszy niż samo generowanie fałszywych zdjęć.

Algorytm nie musi stworzyć żadnego deepfake’a, żeby wpłynąć na sposób, w jaki człowiek postrzega świat.

Wystarczy, że zdecyduje:

co zobaczysz,

czego nie zobaczysz,

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

co pojawi się pierwsze,

co zostanie wzmocnione,

a co zniknie gdzieś na końcu strumienia informacji.

To już dzieje się każdego dnia.

Papież łączy rozwój sztucznej inteligencji z odpowiedzialnością za informację, dezinformacją oraz koniecznością ochrony ludzkiej autonomii.

Dlatego jutrzejsze wystąpienie w UNESCO będzie dotyczyło nie tylko AI, ale również integralności informacji.

To ważne rozróżnienie.

Problemem nie jest wyłącznie fałszywa informacja wygenerowana przez AI.

Problemem może być również algorytm decydujący, która prawdziwa informacja w ogóle do nas dotrze.

Żadna maszyna nie powinna decydować o śmierci człowieka

Tutaj stanowisko Watykanu jest najbardziej jednoznaczne.

Franciszek podczas spotkania G7 powiedział wprost, że autonomiczne systemy uzbrojenia wymagają zakazu, a decyzja o pozbawieniu człowieka życia nie może zostać przekazana maszynie.

Leon XIV kontynuuje tę argumentację.

21 września, zaledwie kilka dni przed wizytą w Paryżu, w przesłaniu na konferencję AI4Peace zaapelował, by rozwijać systemy sztucznej inteligencji, które nie pogłębiają podziałów i konfliktów, lecz służą pokojowi.

I właśnie wojna może być miejscem, w którym filozoficzny spór o AI stanie się dramatycznie konkretny.

Jeżeli system:
analizuje przeciwnika,
wybiera cel,
ocenia zagrożenie,
a następnie uruchamia broń,

to gdzie dokładnie kończy się rekomendacja maszyny, a zaczyna decyzja człowieka?

AI może zabrać pracę. Ale może zrobić coś jeszcze

Leon XIV nawiązuje tutaj bezpośrednio do Leona XIII.

Pierwsza rewolucja przemysłowa postawiła pytanie o relację między pracownikiem, kapitałem i maszyną.

Rewolucja AI stawia podobne pytanie.

Ale problemem nie musi być jedynie to, że maszyna zabierze człowiekowi pracę.

Możliwy jest również drugi scenariusz:

człowiek nadal pracuje, ale staje się wykonawcą poleceń systemu.

Algorytm mierzy tempo.

Algorytm wyznacza zadania.

Algorytm ocenia wydajność.

Algorytm ustala, kto jest potrzebny.

I wtedy człowiek formalnie nie został zastąpiony przez maszynę.

Został jej podporządkowany.

To właśnie dlatego Leon XIV od początku pontyfikatu łączy rozwój AI nie tylko z innowacją, ale z godnością człowieka, sprawiedliwością i pracą.

Watykan myśli o tym od kilku lat

Obecne stanowisko nie powstało w ostatnich miesiącach.

Już w 2020 roku powstał Rome Call for AI Ethics, związany z Papieską Akademią Życia.

Dokument zakładał, że AI powinna rozwijać się według zasad takich jak przejrzystość, odpowiedzialność, bezstronność, bezpieczeństwo czy poszanowanie ludzkiej godności.

Franciszek używał w tym kontekście pojęcia „algoretyki” — etyki algorytmów.

Chodzi o prostą zasadę:

nie wystarczy stworzyć system, wypuścić go na rynek, a później zastanawiać się nad jego skutkami.

Etyka powinna być częścią projektu od początku.

Leon XIV przejął tę koncepcję, ale umieścił ją w jeszcze szerszym sporze o przyszły model społeczeństwa.

Chatbot może być miły. I właśnie to może być problemem

Watykańska analiza wchodzi również w obszar, który jeszcze kilka lat temu mógłby wyglądać jak science fiction.

Relacje człowieka z maszyną.

Już Franciszek zwracał uwagę, że chatboty mogą prowadzić bardzo przekonujące, przyjemne i uspokajające rozmowy, ponieważ są projektowane tak, aby dopasowywać się do potrzeb człowieka.

Dziś system może:
doradzać,
pocieszać,
prowadzić rozmowę,
uczyć,
towarzyszyć.

Granica pomiędzy narzędziem a symulacją relacji zaczyna się więc zacierać.

I pojawia się pytanie, które daleko wykracza poza technologię:

czy maszyna pomagająca człowiekowi w relacjach nie zacznie kiedyś tych relacji zastępować?

Papież nie chce wyłączyć AI

To warto podkreślić przed jutrzejszym wystąpieniem.

Leon XIV nie proponuje zatrzymania sztucznej inteligencji.

Podczas prezentacji Magnifica humanitas powiedział wprost, że AI może stać się częścią budowania wspólnej przyszłości, jeżeli postęp technologiczny pozostanie podporządkowany człowiekowi.

Nie chodzi więc o strach przed technologią.

Chodzi o fundament, na którym zostanie zbudowana.

Można tę różnicę sprowadzić do jednego zdania:

Watykan nie chce rozbroić sztucznej inteligencji z możliwości. Chce rozbroić ją z niekontrolowanej władzy nad człowiekiem.

Co powie jutro?

Tego jeszcze nie wiemy.

I właśnie dlatego nie należy wkładać Leonowi XIV w usta słów, których jeszcze nie wypowiedział.

Wiemy natomiast, że UNESCO oficjalnie zapowiada jego przemówienie dotyczące między innymi sztucznej inteligencji, młodzieży i pokoju, a wydarzenia towarzyszące będą dotyczyły również edukacji, informacji i twórczości w epoce AI.

Wiemy też, z jakim dorobkiem papież przyjeżdża do Paryża.

Od pierwszych dni swojego pontyfikatu mówi o AI jako o nowej rewolucji przemysłowej.

Domaga się zachowania odpowiedzialności człowieka.

Ostrzega przed oddawaniem algorytmom decyzji o zatrudnieniu, kredycie czy dostępie do usług.

Sprzeciwia się autonomicznej broni.

Mówi o potędze infrastruktury cyfrowej.

Upomina się o człowieka w świecie automatyzacji.

I chce międzynarodowej rozmowy o zasadach.

Dlatego być może najważniejsze pytanie przed jutrzejszym przemówieniem brzmi nie:

co papież sądzi o sztucznej inteligencji?

To już w dużej mierze wiemy.

Znacznie ciekawsze jest inne:

czy Leon XIV spróbuje w Paryżu przekształcić watykańską etykę AI w propozycję konkretnych międzynarodowych zasad?

Jeżeli tak się stanie, wystąpienie w UNESCO może być czymś więcej niż kolejnym papieskim apelem o odpowiedzialne korzystanie z technologii.

Może stać się próbą odpowiedzi na pytanie, z którym prędzej czy później zetknie się każdy z nas:

czy sztuczna inteligencja ma pomagać nam podejmować decyzje — czy pewnego dnia zacznie podejmować je za nas?

I kto wtedy odpowie za jej wybór?

Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.