Miód, który nie jest tym, za co podaje go etykieta. Produkt sprzedawany jako droższy, choć jego rzeczywisty skład nie uzasadnia ceny. Fałszywe deklaracje dotyczące pochodzenia żywności. Takie praktyki mogą oznaczać nie tylko sankcje administracyjne, lecz także odpowiedzialność karną. Policja i Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych zacieśniają współpracę, a obowiązujące od 16 września przepisy dają instytucjom nowe narzędzia do ścigania oszustw. Czy przełoży się to na skuteczniejszą ochronę konsumentów?
Oszustwo zaczyna się często od etykiety
Konsument, wybierając produkt spożywczy, zazwyczaj zakłada, że informacje umieszczone na opakowaniu odpowiadają rzeczywistości. Jeśli kupuje miód, oczekuje miodu o deklarowanych właściwościach. Jeśli wybiera produkt oznaczony jako pochodzący z określonego regionu, ma prawo oczekiwać, że producent nie wprowadza go w błąd.
Problem pojawia się wtedy, gdy deklaracje dotyczące składu, jakości czy pochodzenia nie odpowiadają rzeczywistym cechom produktu.
Oszustwa żywnościowe mogą polegać między innymi na zastępowaniu droższych składników tańszymi, przedstawianiu nieprawdziwego pochodzenia produktów, niewłaściwym oznaczaniu ich składu czy przypisywaniu im cech, których faktycznie nie posiadają.
Nie każda nieprawidłowość na etykiecie oznacza jednak przestępstwo. Istotne są okoliczności działania przedsiębiorcy, charakter zafałszowania i przesłanki odpowiedzialności określone w przepisach.
I właśnie tutaj pojawia się zasadnicza zmiana.
Od kontroli jakości do odpowiedzialności karnej
12 października 2026 roku w Komendzie Głównej Policji podpisano porozumienie między Policją a Inspekcją Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS).
Dokument podpisali zastępca Komendanta Głównego Policji nadinsp. Tomasz Michułka oraz Główny Inspektor IJHARS Dorota Bocheńska.
Porozumienie dostosowuje współpracę obu instytucji do ustawy z 17 lipca 2026 roku, która weszła w życie 16 września.
Najważniejsze jest połączenie dwóch rodzajów kompetencji. Inspektorzy IJHARS posiadają wiedzę dotyczącą jakości handlowej produktów, doświadczenie kontrolne oraz zaplecze laboratoryjne. Policja dysponuje natomiast uprawnieniami do prowadzenia czynności związanych z wykrywaniem przestępstw i ustalaniem ich sprawców.
Dotychczasowe ustalenia inspektorów mogą więc być sprawniej wykorzystywane w postępowaniach karnych.
Nie oznacza to, że wcześniej oszustwa żywnościowe pozostawały poza zainteresowaniem organów ścigania. Już w styczniu 2023 roku zawarto porozumienie dotyczące współpracy obu instytucji. Obecny dokument dostosowuje jej zasady do zmienionego prawa.
Nawet trzy lata pozbawienia wolności
Jednym z najważniejszych rozwiązań jest wprowadzenie art. 39k do ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych.
Przepis przewiduje odpowiedzialność karną za wprowadzanie do obrotu zafałszowanych artykułów rolno-spożywczych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Za taki czyn grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Jeżeli przestępstwo dotyczy artykułów rolno-spożywczych znacznej wartości, zagrożenie karą wzrasta do trzech lat pozbawienia wolności.
To istotne rozróżnienie. Prawo nie traktuje jednakowo przypadkowego błędu w oznakowaniu i świadomego wprowadzania do obrotu zafałszowanej żywności w celu uzyskania korzyści finansowej.
W postępowaniu karnym konieczne jest wykazanie ustawowych znamion przestępstwa. Samo stwierdzenie nieprawidłowości przez inspektora nie przesądza jeszcze o winie przedsiębiorcy.
Laboratorium może stać się kluczowym źródłem dowodów
W oszustwach żywnościowych istotnym problemem bywa udowodnienie, że produkt rzeczywiście został zafałszowany.
Sama etykieta nie zawsze wystarcza. Niezbędne mogą być badania składu, właściwości fizykochemicznych czy innych parametrów pozwalających ustalić rzeczywistą jakość produktu.
Nowe przepisy przewidują zwolnienie z opłat za badania wykonywane w laboratoriach Głównego Inspektoratu IJHARS na potrzeby prokuratury lub sądów w określonych postępowaniach karnych dotyczących oszustw żywnościowych.
To ważna zmiana organizacyjna. Specjalistyczne laboratoria mogą dostarczać materiał dowodowy potrzebny do wyjaśnienia, czy deklaracje producenta były zgodne ze stanem faktycznym.
Nie oznacza to automatycznie, że każde podejrzenie zakończy się procesem karnym. Oznacza natomiast łatwiejszy dostęp organów prowadzących postępowanie do badań, które mogą mieć znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy.
Uczciwi producenci również tracą na fałszerstwach
Oszustwa żywnościowe mają nie tylko wymiar konsumencki, ale również gospodarczy.
Przedsiębiorca, który przestrzega wymagań jakościowych, kupuje właściwe surowce i rzetelnie oznacza swoje produkty, ponosi związane z tym koszty.
Nieuczciwy konkurent może uzyskać przewagę, zastępując droższy składnik tańszym albo sprzedając produkt o niższej jakości jako wyrób klasy premium.
W rezultacie cierpią zarówno nabywcy, jak i producenci działający zgodnie z prawem.
Problem jest szczególnie istotny w przypadku żywności regionalnej, tradycyjnej oraz produktów, których cena w dużej mierze wynika z deklarowanego pochodzenia, sposobu wytwarzania lub składu.
Dla lokalnych producentów działających również na Dolnym Śląsku skuteczniejsze zwalczanie nieuczciwych praktyk może oznaczać bardziej sprawiedliwe warunki konkurencji.
Pod warunkiem jednak, że nowe rozwiązania przyniosą rzeczywiste rezultaty.
Internet również pod większą kontrolą
Warto zwrócić uwagę, że wrześniowa nowelizacja nie ogranicza się do współpracy Policji z IJHARS.
Zmiany obejmują także wzmocnienie nadzoru nad jakością handlową żywności sprzedawanej przez Internet oraz nad produktami importowanymi.
To ważne, ponieważ zakupy spożywcze coraz częściej odbywają się poza tradycyjnym sklepem. Konsument ocenia produkt na podstawie zdjęcia, opisu i deklaracji zamieszczonych przez sprzedawcę.
W takich warunkach rzetelność informacji ma szczególne znaczenie.
Wzmocnienie kompetencji kontrolnych nie oznacza jednak, że każda oferta internetowa zostanie zweryfikowana przed sprzedażą. Skuteczność nadzoru nadal będzie zależała od liczby i jakości kontroli, analizy ryzyka oraz możliwości kadrowych i laboratoryjnych Inspekcji.
Porozumienie podpisano. Teraz liczą się wyniki
W oficjalnych zapowiedziach wskazano na szybszą wymianę informacji, wspólne działania, szkolenia i wykorzystywanie doświadczeń obu instytucji.
To rozwiązania potrzebne, ale podpisanie dokumentu nie jest jeszcze dowodem skuteczności systemu.
Oceniając nowe przepisy, warto będzie sprawdzić, ile przypadków podejrzenia oszustw żywnościowych trafia do Policji i prokuratury, jak często badania laboratoryjne potwierdzają zafałszowanie produktów, ile postępowań kończy się prawomocnym skazaniem oraz czy liczba poważnych naruszeń na rynku rzeczywiście maleje.
Bez takich danych trudno będzie odróżnić realną poprawę ochrony konsumentów od sprawniejszej współpracy zadeklarowanej na papierze.
Bo istotą bezpieczeństwa rynku żywności nie jest liczba podpisanych porozumień. Jest nią pewność, że kupując produkt, płacimy za to, co rzeczywiście znajduje się w opakowaniu. Czytaj dalej Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.Ten temat ma ciąg dalszy





