Mieszkaniec wchodzi więc do urzędu przemoczony i pyta:
– To urząd czy kawiarnia?
Urzędniczka odpowiada:
– Przy takiej pogodzie obsługujemy też samopoczucie.
I trudno się dziwić. Jesienią człowiek nie załatwia już tylko spraw meldunkowych, podatkowych czy administracyjnych. Jesienią trzeba czasem jeszcze załatwić sobie choć odrobinę nadziei.
Na szczęście urząd jest przygotowany:
kawa jest, herbata jest, dokumenty są, melancholia także.
Sprawy pilne?
Oczywiście.
Tylko przy takim niebie najlepiej podawać je z czymś ciepłym.
A jeśli komuś szczególnie ciężko, zawsze pozostaje okienko obok:
„Sprawy pilne i melancholia.”
Jesień ma swoje prawa. Jedni zbierają kasztany, inni decyzje, a jeszcze inni próbują po prostu dotrwać do dnia, w którym za oknem znowu pojawi się coś przypominającego słońce.
KAR-KAB Radia DTR — bo czasem najlepszą decyzją administracyjną jest druga kawa.
