Październik postanowił zrobić nam niespodziankę. Zamiast deszczu — słońce. Zamiast szarugi — złote liście. Na termometrze 13 stopni, czyli niemal tropiki, oczywiście według jesiennych standardów.
Człowiek wygląda przez okno i natychmiast nabiera ochoty do działania.
Przynajmniej teoretycznie.
Bo lista obowiązków nie zna litości. Liście trzeba zgrabić, śmieci wynieść, obiad ugotować, rachunki opłacić, zaległości nadrobić. A najlepiej jeszcze zrobić coś pożytecznego dla zdrowia, rodziny i lokalnej społeczności.
**– 13 stopni i słońce! Idealny dzień na działanie!** – zachęca pogoda.
**– Działam… od strony kawy!** – odpowiada człowiek, który właśnie odkrył najwygodniejszy leżak w okolicy.
I trudno odmówić mu racji. Przecież kawa sama się nie wypije, ciasto samo się nie zje, a liście? Liście mają jeszcze całą jesień na spadanie.
Najbardziej pracowite okazują się obowiązki. Rosną bez podlewania, rozmnażają się bez zachęty i nigdy nie biorą urlopu.
Do tego dochodzi polityka, która nawet podczas słonecznego odpoczynku potrafi przypomnieć o swoim istnieniu.
Nowe obietnice, nowe pomysły, nowe podatki… Wszystko dla obywatela. Nawet jeśli obywatel prosił wyłącznie o święty spokój.
Na szczęście kot patrzy na tę całą sytuację z właściwym dystansem. Doskonale wie, że od leżenia świat się nie zawali. A gdyby nawet się zawalił, zawsze można przenieść się na drugi bok.
**Morał na słoneczny październikowy dzień?**
Nie wszystkie zaległości trzeba nadrabiać natychmiast. Nie każdy liść wymaga interwencji. I nie każda polityczna wiadomość zasługuje na przerwanie kawy.
Bo czasami największym osiągnięciem dnia jest fakt, że człowiek niczego nie zepsuł, niczego nie obiecał i nikomu nie podniósł podatków.
**KAR-KAB Radia DTR — życie jest za krótkie, żeby każdą słoneczną chwilę poświęcać na obowiązki. Zwłaszcza te
