Można być w związku i czuć się samotnym. Można również żyć bez partnera i nie odczuwać samotności. Psychologowie badają jednak jeszcze inne zjawisko: strach przed pozostaniem singlem, który niekiedy wpływa na decyzje, oczekiwania wobec drugiego człowieka i gotowość do osobistych wyrzeczeń. Naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego sprawdzili, jak daleko człowiek jest skłonny się posunąć, aby znaleźć partnera. Wyniki pokazują, że potrzeba bliskości może w określonych okolicznościach zacząć dominować nad innymi wartościami i celami życiowymi.
Związek, który nie daje szczęścia. Dlaczego tak trudno go zakończyć?
Nie każda relacja, która trwa, jest szczęśliwa. Czasami ludzie pozostają razem pomimo narastających konfliktów, rozczarowania, braku bliskości czy przekonania, że ich wspólna przyszłość nie będzie wyglądała tak, jak kiedyś sobie wyobrażali.
Powodów może być wiele. Wspólne dzieci, zobowiązania finansowe, mieszkanie, przywiązanie, wspomnienia albo nadzieja, że sytuacja się poprawi.
Istnieje jednak jeszcze jeden czynnik, który może wpływać na decyzję o pozostaniu w związku: obawa przed życiem bez partnera.
Nie chodzi wyłącznie o brak towarzystwa podczas wieczornego spaceru czy niedzielnego obiadu. Dla niektórych osób brak partnera staje się zagrożeniem dla poczucia własnej wartości, wyobrażenia o przyszłości, a nawet społecznej pozycji.
Czy można więc pozostawać w związku nie dlatego, że chce się być z konkretnym człowiekiem, lecz dlatego, że nie chce się być samemu?
Badania psychologiczne wskazują, że taki mechanizm rzeczywiście może występować.
FOBS. Lęk, który nie jest chorobą
Psychologowie określają to zjawisko skrótem FOBS, pochodzącym od angielskiego fear of being single, czyli lęku przed pozostawaniem bez partnera romantycznego.
Nie jest to jednostka chorobowa ani odrębne zaburzenie psychiczne. To konstrukt psychologiczny, który pozwala badać emocje, przekonania i zachowania związane z perspektywą życia bez stałego partnera.
Istotne jest rozróżnienie dwóch stanów: samotności i pozostawania singlem.
Samotność jest subiektywnym doświadczeniem niezaspokojonej potrzeby więzi. Człowiek może odczuwać ją nawet wtedy, gdy mieszka z rodziną, pracuje wśród ludzi i pozostaje w wieloletnim małżeństwie.
Bycie singlem oznacza natomiast brak stałej relacji romantycznej. Nie przesądza o liczbie przyjaciół, jakości kontaktów rodzinnych, satysfakcji z życia ani kondycji psychicznej.
FOBS dotyczy przede wszystkim tego drugiego wymiaru: obawy, że nie uda się znaleźć partnera lub że obecna relacja zakończy się powrotem do życia bez niego.
Problem pojawia się wtedy, gdy obawa staje się tak silna, że zaczyna wpływać na codzienne funkcjonowanie i podejmowane decyzje.
Polscy naukowcy sprawdzili, ile jesteśmy gotowi poświęcić
W marcu 2025 roku opublikowano wyniki pracy zespołu badaczy związanych między innymi z Uniwersytetem Jagiellońskim i University of Maryland.
Autorami publikacji byli Karolina Bonarska, Jakub Cacek, Ewa Szumowska, Magdalena Śmieja i Arie W. Kruglanski.
Badacze postawili pytanie, czy silniejszy lęk przed pozostaniem bez partnera wiąże się z większą gotowością do podejmowania działań, które mogą naruszać inne ważne cele życiowe.
Nie interesowało ich jedynie to, czy ktoś częściej umawia się na randki albo intensywniej poszukuje znajomości. Chcieli sprawdzić, czy pragnienie znalezienia partnera może prowadzić do poświęcania czasu, pieniędzy, relacji rodzinnych, obowiązków i osobistych wartości.
W dwóch głównych eksperymentach przeanalizowano odpowiedzi 621 uczestników. Pierwsze badanie objęło 329 singli, drugie – 292 osoby, zarówno pozostające bez partnera, jak i będące w związkach.
To ważne sprostowanie wobec wywiadu opublikowanego 29 października 2026 roku przez Serwis Zdrowie PAP, w którym pojawia się liczba 696 osób. Publikacja naukowa podaje 329 i 292 uczestników w końcowych analizach eksperymentów. Łącznie do obu badań zrekrutowano 726 osób.
Wyniki wskazały dodatnie zależności między nasileniem FOBS a deklarowaną gotowością do podejmowania zarówno zwyczajnych, jak i skrajnych działań związanych z poszukiwaniem partnera.
Badanie nie oznacza jednak, że wszyscy uczestnicy rzeczywiście podejmowali takie działania. Naukowcy analizowali przede wszystkim deklaracje oraz reakcje na przedstawione sytuacje.
Gdzie kończy się staranie o miłość, a zaczyna rezygnacja z siebie?
Randkowanie wymaga wysiłku. Trzeba znaleźć czas na spotkanie, wykazać zainteresowanie drugą osobą, niekiedy zmienić plany czy pójść na kompromis.
Nie ma w tym niczego niepokojącego.
Inaczej wygląda sytuacja, kiedy poszukiwanie partnera staje się celem tak ważnym, że człowiek zaczyna zaniedbywać inne dziedziny życia.
W badaniach uwzględniano między innymi umawianie się z osobami pomimo poczucia niedopasowania, rezygnowanie z obowiązków rodzinnych na rzecz spotkań z potencjalnym partnerem czy podejmowanie kosztownych działań mających zwiększyć szanse na znalezienie związku.
Szczególnie interesujące jest przyjęte przez naukowców rozumienie zachowań skrajnych.
Nie muszą one oznaczać łamania prawa, przemocy czy spektakularnych czynów. Skrajność może polegać na tym, że jeden cel zaczyna wypierać pozostałe.
Człowiek, który pragnie bliskości, może uznać, że warto podporządkować jej niemal wszystko.
Zaczyna więc przesuwać własne granice. Rezygnuje z potrzeb, które wcześniej uważał za ważne, albo angażuje zasoby niewspółmierne do sytuacji.
Mechanizm ten badacze łączą z teorią nierównowagi motywacyjnej.
W codziennym życiu realizujemy wiele celów jednocześnie. Chcemy utrzymywać relacje, rozwijać zainteresowania, pracować, odpoczywać, dbać o zdrowie i zachowywać niezależność.
Jeżeli jeden z tych celów zdominuje pozostałe, może prowadzić do decyzji, których człowiek nie podjąłby w bardziej zrównoważonych okolicznościach.
W przypadku FOBS tym dominującym celem bywa znalezienie lub utrzymanie partnera.
Nie sama potrzeba miłości jest więc problemem. Znaczenie ma cena, którą człowiek jest gotów za nią zapłacić.
Wymagania mamy wysokie. Dopóki nie pojawi się strach
Polskie badania rozwijają wcześniejsze ustalenia psychologów z University of Toronto.
Już w 2013 roku zespół Stephanie Spielmann opublikował pracę dotyczącą obniżania oczekiwań wobec relacji pod wpływem strachu przed pozostaniem singlem.
Naukowcy wykazali, że osoby silniej obawiające się życia bez partnera mogą być mniej skłonne do inicjowania rozstania w niesatysfakcjonującym związku.
Co ciekawe, w części badań nie deklarowały one ogólnie niższych wymagań wobec przyszłego partnera.
Różnice ujawniały się dopiero podczas oceniania konkretnych osób. Uczestnicy z silniejszym FOBS częściej wyrażali zainteresowanie potencjalnymi partnerami mniej atrakcyjnymi w przedstawionych scenariuszach lub mniej responsywnymi, czyli słabiej odpowiadającymi na potrzeby emocjonalne.
Pokazuje to pewną rozbieżność między przekonaniami a zachowaniem.
Człowiek może doskonale wiedzieć, jakiego związku pragnie. Może mówić o wzajemnym szacunku, zaufaniu, bliskości i wspólnych wartościach. Kiedy jednak pojawia się silny lęk przed pozostaniem bez partnera, jego gotowość do zaakceptowania relacji niespełniającej tych oczekiwań może wzrastać.
Nie oznacza to, że każdy kompromis jest błędem. Związki zawsze wymagają uzgodnień i wzajemnego dostosowania.
Istotne pozostaje pytanie, czy człowiek podejmuje decyzję świadomie, czy kieruje nim przede wszystkim obawa przed brakiem jakiejkolwiek relacji.
Czy z wiekiem strach przed samotnością rośnie?
Przekonanie, że im starszy człowiek, tym bardziej powinien obawiać się życia bez partnera, jest społecznym stereotypem, którego nie potwierdzają w prosty sposób wyniki opisywanych badań.
Uczestnicy pierwszego eksperymentu mieli od 18 do 80 lat, a ich średni wiek wynosił około 41 lat.
Badacze zauważyli, że wraz z wiekiem zwykle malała deklarowana gotowość do angażowania się w działania mające doprowadzić do znalezienia partnera. U osób z silnym FOBS zależność ta była jednak odmienna.
W wypowiedziach niektórych starszych uczestników pojawiały się również deklaracje zadowolenia z życia bez stałego partnera.
To interesująca obserwacja.
Doświadczenie życiowe nie musi oznaczać narastającego strachu przed samotnością. Dla części ludzi może wiązać się z większą akceptacją własnej sytuacji, niezależności czy wcześniejszych wyborów.
Nie można jednak na tej podstawie stwierdzić, że wiek chroni przed FOBS. Wyniki sugerują raczej, że znaczenie mają indywidualne doświadczenia i sposób postrzegania własnej przyszłości.
Presja społeczna. Dlaczego brak partnera bywa traktowany jak porażka?
W wywiadzie dla PAP Karolina Bonarska zwróciła uwagę na rolę społecznych oczekiwań.
Kultura często przedstawia relację romantyczną jako naturalny i pożądany element dorosłego życia. Pytania o partnera, ślub czy założenie rodziny pojawiają się w rozmowach rodzinnych, podczas spotkań towarzyskich i w mediach.
W takim otoczeniu osoba, która nie pozostaje w związku, może odczuwać presję, nawet jeśli jest zadowolona z własnego życia.
Problem zaczyna się wtedy, gdy brak partnera przestaje być jedną z możliwych sytuacji życiowych, a staje się w oczach człowieka dowodem osobistego niepowodzenia.
Czy jestem niewystarczająco atrakcyjny? Czy coś jest ze mną nie tak? Czy inni osiągnęli coś, czego mnie się nie udało?
Takie pytania mogą wzmacniać poczucie zagrożenia i skłaniać do porównywania się z otoczeniem.
Media społecznościowe mogą dostarczać kolejnych okazji do takich porównań. Zdjęcia zaręczyn, ślubów, wspólnych podróży i rodzinnych uroczystości pokazują wybrane fragmenty życia innych ludzi.
Trzeba jednak zachować ostrożność: badanie zespołu Bonarskiej nie dowodzi, że korzystanie z Facebooka, Instagrama czy aplikacji randkowych powoduje FOBS.
Wpływ mediów społecznościowych na lęk przed pozostaniem singlem wymaga odrębnej analizy.
Strach może również odbierać nadzieję
Intuicyjnie można zakładać, że im silniejszy lęk przed samotnością, tym intensywniej człowiek poszukuje partnera.
Autorzy polskiej publikacji zwracają jednak uwagę na bardziej złożony mechanizm.
Znaczenie może mieć nie tylko siła pragnienia znalezienia partnera, lecz także przekonanie, czy osiągnięcie tego celu jest w ogóle możliwe.
Osoba silnie obawiająca się życia bez partnera, ale wierząca w powodzenie swoich starań, może podejmować coraz intensywniejsze działania.
Ktoś inny, doświadczający podobnego lęku, lecz przekonany o braku szans na znalezienie relacji, może reagować wycofaniem.
Nie jest to odrębny podział kliniczny ani ostatecznie potwierdzony wynik eksperymentów. To kierunek dalszych badań wskazany przez autorów.
Pozwala jednak zrozumieć, dlaczego ten sam lęk nie musi prowadzić u wszystkich do identycznych zachowań.
Toksyczny związek a przemoc. Ważna granica interpretacji
Lęk przed pozostaniem singlem może utrudniać decyzję o zakończeniu niesatysfakcjonującej relacji.
Nie oznacza to jednak, że stanowi podstawowe wyjaśnienie pozostawania w związku przemocowym.
Przemoc partnerska może wiązać się z groźbami, kontrolą, przemocą ekonomiczną, zależnością mieszkaniową, obawami o bezpieczeństwo dzieci i wieloma innymi czynnikami.
Sprowadzanie takiej sytuacji do strachu przed samotnością byłoby nieuprawnione i krzywdzące dla osób doświadczających przemocy.
Warto natomiast zadać inne pytanie: czy lęk przed utratą partnera może utrudniać rozpoznanie momentu, w którym relacja przestaje odpowiadać naszym potrzebom?
Psychologowie wskazują, że takie ryzyko istnieje.
Człowiek może usprawiedliwiać powtarzające się konflikty, pomniejszać własne niezadowolenie albo koncentrować się na dobrych wspomnieniach, ponieważ perspektywa rozstania budzi silny niepokój.
Nie każdy trudny związek jest jednak toksyczny, podobnie jak nie każde pozostanie w nim oznacza działanie pod wpływem FOBS.
Czy można nauczyć się życia bez strachu przed samotnością?
FOBS nie wymaga automatycznie leczenia. Sama obawa przed utratą bliskiej osoby czy brakiem partnera nie jest czymś niezwykłym.
Znaczenie ma jej nasilenie i wpływ na codzienność.
Jeżeli człowiek zaniedbuje obowiązki, izoluje się od znajomych, podporządkowuje niemal wszystkie działania poszukiwaniu partnera albo odczuwa długotrwałe cierpienie związane z perspektywą pozostawania singlem, warto zastanowić się nad źródłem tych emocji.
W wywiadzie dla PAP Karolina Bonarska podkreśla znaczenie relacji nieromantycznych, rozwijania zainteresowań i budowania satysfakcji z różnych obszarów życia.
Przyjaźń, rodzina, aktywność społeczna czy pasje nie muszą zastępować relacji romantycznej. Mogą jednak sprawić, że całe poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości nie będzie uzależnione od posiadania partnera.
Jeżeli lęk wyraźnie pogarsza jakość życia, pomocna może być rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą.
Nie chodzi o przekonywanie człowieka, że powinien żyć samotnie. Chodzi o możliwość dokonywania wyborów, które nie są zdominowane przez strach.
Miłość nie powinna być jedynym dowodem naszej wartości
Badania nad FOBS pokazują ważną prawidłowość psychologiczną: silna motywacja do osiągnięcia jednego celu może wpływać na gotowość do rezygnowania z innych potrzeb.
W przypadku relacji romantycznych konsekwencje mogą być szczególnie dotkliwe, ponieważ dotyczą uczuć, codzienności, przyszłości i poczucia bezpieczeństwa.
Nie oznacza to, że ludzie powinni mniej pragnąć miłości ani że trwanie w trudnym związku zawsze jest błędem.
Warto jednak rozróżniać dwie motywacje.
Pierwsza to pragnienie bycia z konkretną osobą, wynikające z bliskości, wzajemności i wspólnego wyboru.
Druga to pragnienie posiadania kogokolwiek, kto pozwoli uniknąć perspektywy życia bez partnera.
Z zewnątrz obie sytuacje mogą wyglądać podobnie. Ich psychologiczne znaczenie bywa jednak zupełnie inne.
Najważniejszym pytaniem nie jest więc wyłącznie to, czy człowiek ma partnera.
Ważne jest również, czy pozostaje w relacji dlatego, że tego chce, czy dlatego, że boi się innego życia.
A może jeszcze ważniejsze jest pytanie, którego nie rozstrzygnie żaden eksperyment: ile własnych potrzeb jesteśmy gotowi poświęcić, aby nie utracić czegoś, co nazywamy miłością?
Bo obecność drugiego człowieka nie zawsze oznacza bliskość. A życie bez partnera nie musi oznaczać samotności. Czytaj dalej Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.Ten temat ma ciąg dalszy

