Algorytm nie jest twoim odbiorcą. Jest twoim szefem

dlaczego musisz pisać pod algorytm, żeby dotrzeć do własnych odbiorców
Oceń materiał

„Pisanie pod algorytm AI to oszustwo” – taki zarzut pojawił się pod jednym z moich wpisów. To zdanie dobrze pokazuje, jak bardzo pomyliliśmy dziś dwa zupełnie różne światy: świat odbiorcy i świat platform. W rzeczywistości nie twórcy wymyślili pisanie pod algorytmy. To platformy stworzyły system, w którym bez podporządkowania się ich regułom coraz trudniej dotrzeć do własnych odbiorców.


Jeszcze kilkanaście lat temu wydawca, gazeta, radio czy telewizja konkurowały przede wszystkim jakością materiałów. O sukcesie decydowało to, czy odbiorca uznał treść za wartościową. Dziś między twórcą a odbiorcą stoi jeszcze jeden uczestnik – algorytm.

To on decyduje, kto zobaczy materiał, komu zostanie pokazany, jak długo będzie promowany i kiedy zniknie z pola widzenia. Odbiorca często nawet nie wie, że czegoś nie zobaczył. Nie dlatego, że materiał był słaby, ale dlatego, że algorytm uznał go za mniej opłacalny.

To nie jest pisanie pod ludzi

Kiedy ktoś zarzuca autorowi, że „pisze pod algorytm”, warto zadać jedno pytanie:

Czy ma dziś realny wybór?

Czytaj dalej

Powiązany temat

Platformy same publikują poradniki, szkolenia i wskazówki, jak tworzyć treści. Krótsze filmy. Dynamiczny montaż. Pierwsze trzy sekundy mają zatrzymać uwagę. Określona liczba znaków. Emocjonalne tytuły. Regularność publikacji. Zachęcanie do komentarzy.

To nie są rady dla odbiorcy.

To instrukcja obsługi algorytmu.

Twórca, który chce utrzymać zasięgi, zaczyna więc produkować materiały zgodnie z wymaganiami platformy. Nie dlatego, że uważa je za najlepsze dla swoich czytelników, lecz dlatego, że inaczej jego praca może w ogóle do nich nie dotrzeć.

Kto tu naprawdę korzysta?

To przedsiębiorca ponosi koszty:

  • kupuje sprzęt,
  • płaci za internet,
  • zatrudnia ludzi,
  • przygotowuje zdjęcia,
  • nagrywa filmy,
  • odpowiada za prawa autorskie,
  • inwestuje czas i pieniądze.

Platforma otrzymuje gotową treść praktycznie za darmo.

Następnie wykorzystuje ją, aby zatrzymać użytkownika jak najdłużej, wyświetlić więcej reklam i zwiększyć własne przychody.

To model biznesowy, w którym miliony twórców każdego dnia wykonują ogromną część pracy na rzecz właściciela platformy.

Mit sprawczości

Największą iluzją jest przekonanie, że to twórca „wykorzystuje Facebooka” albo „wykorzystuje Instagrama”.

W rzeczywistości często jest odwrotnie.

Platforma wykorzystuje twórcę jako dostawcę darmowych treści.

Im lepiej twórca nauczy się spełniać wymagania algorytmu, tym bardziej wzmacnia system, który uzależnia jego przyszłe zasięgi od kolejnych zmian wprowadzanych przez właściciela platformy.

To nie jest partnerstwo.

To zależność.

A co z AI?

Coraz częściej algorytmy oceniają nie tylko sposób publikacji, ale również samą treść. Pojawiają się narzędzia AI podpowiadające tytuły, długość tekstów, układ akapitów, słowa kluczowe czy przewidywaną skuteczność materiału.

Czy korzystanie z nich jest oszustwem?

Nie.

To odpowiedź na reguły narzucone przez platformy.

Oszustwem byłoby podszywanie się pod fakty, fałszowanie informacji czy wprowadzanie odbiorców w błąd. Natomiast wykorzystanie narzędzi do poprawy czytelności lub zwiększenia szans na dotarcie do odbiorców nie różni się istotnie od stosowania zasad SEO, korekty językowej czy profesjonalnej redakcji tekstu.

Problem nie leży po stronie twórców

Prawdziwe pytanie brzmi nie: „Dlaczego piszesz pod algorytm?”.

Prawdziwe pytanie brzmi:

Dlaczego współczesne platformy stworzyły system, w którym autor musi podporządkować się algorytmowi, aby mieć szansę dotrzeć do własnych odbiorców?

To nie twórcy uzależnili się od algorytmów.

To model działania platform sprawił, że algorytm stał się strażnikiem dostępu do publiczności.

Wnioski

Największym sukcesem platform nie było stworzenie inteligentnych algorytmów. Było przekonanie milionów ludzi, że podporządkowanie się ich zasadom jest jedyną drogą do sukcesu.

Im więcej czasu twórcy poświęcają na zadowolenie algorytmu, tym mniej czasu zostaje na zrozumienie potrzeb własnych odbiorców.

I właśnie dlatego warto zadać sobie pytanie:

Czy tworzymy treści dla ludzi, czy dla systemu, który decyduje, czy ludzie w ogóle je zobaczą?


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry