Biedroń prostuje fake newsy: „Tak rodzi się dezinformacja”

biedron rpa fake news foto
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Czy jedno zdjęcie z Instagrama wystarczy, by stworzyć polityczną sensację? Robert Biedroń mówi wprost: nie – i pokazuje, jak łatwo dziś o medialną wpadkę.

Po tygodniach niepokoju związanych ze stanem zdrowia Krzysztof Śmiszek, w otoczeniu Nowej Lewicy wreszcie pojawiła się ulga. Partner Robert Biedroń wrócił do pracy zawodowej, co – jak podkreśla europoseł – jest najlepszym dowodem na poprawę jego kondycji. Radość szybko jednak ustąpiła irytacji. Powód? Publikacja jednego z portali, który zasugerował, że Śmiszek w listopadzie bawił się na imprezie urodzinowej… w Republice Południowej Afryki.

Jedna relacja, wielkie nieporozumienie

Sprawa miała wyglądać efektownie: zdjęcia z urodzin, potem Instagram z Kapsztadu, a na jednym z kadrów polityk Nowej Lewicy. Dla autorki tekstu to wystarczyło, by połączyć kropki. Problem w tym, że – jak tłumaczy Biedroń – kropki połączono błędnie.

Reklama

„Dzień wcześniej Krzysztof był na urodzinach koleżanki w Warszawie, a następnego dnia ona wyjechała do RPA. I z tego utworzono news, że Krzysiek też tam jest. Natomiast on był wtedy w Polsce” – mówi europoseł w rozmowie z agencją Newseria.

Krótko mówiąc: zdjęcie z Warszawy + relacja z Afryki = fake news. Matematyka internetu bywa bezlitosna.

Apel do mediów: dwa źródła zamiast jednego screena

Biedroń nie kryje oburzenia, ale wykorzystuje sytuację do szerszego komentarza o stanie debaty publicznej.

„To była bzdura, nieprawda. Po raz kolejny widzimy, że żyjemy w dobie dezinformacji. Apelujemy do mediów: weryfikujcie informacje, sprawdzajcie je w dwóch źródłach, najlepiej po prostu zadzwonić i potwierdzić”.

To apel stary jak dziennikarstwo, a jednak – jak pokazuje ten przypadek – wciąż aktualny.

Reklama
Reklama
Reklama

Zdrowie, przerwa i powrót

Cała historia rozgrywa się na tle poważniejszym niż medialna plotka. Jesienią Krzysztof Śmiszek zniknął z życia publicznego z powodów zdrowotnych. Najpierw pojawiła się informacja o „poważnej chorobie”, później sam polityk przyznał, że schorzenie „atakuje kości” i wymagało korzystania ze sprzętu ortopedycznego oraz zwolnienia lekarskiego.

Dziś sytuacja się stabilizuje.

„Wrócił do pracy, co oznacza, że czuje się lepiej. Jest jeszcze trochę zmęczony i poirytowany tym wszystkim, ale wraca do dobrej kondycji” – podkreśla Biedroń.

Co z tego wynika?

Ta historia nie jest tylko o jednym błędnym artykule. To przykład, jak łatwo w erze mediów społecznościowych stworzyć narrację bez sprawdzenia faktów – i jak trudno ją potem odkręcić. Zdjęcie nie zawsze mówi prawdę, a Instagram nie zastąpi telefonu do źródła.

Autor: Radio DTR

Źródło informacji Newseria


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry